27 marca 2016

Od. Dakoty do Amira

 Chodziłam rano po mieście, jeśli w ogóle można to miejsce nazwać miastem. Mało ludzi, mało sklepów, tylko wszędzie kluby. Gdzie nigdzie tylko jakieś skacowane osoby. Najczęściej pary kobieta z facetem, ale znalazło  się też kilka gejów i lesbijek. Nic nie mam do takich osób, no ale to nie jest najładniejszy widok z rana. Wszędzie wymiociny, odór i inne bardzo milutkie rzeczy.  Gdy wyszłam na plac zobaczyłam na ławce jakiegoś super przystojnego chłopaka. Widać było, że jest mocno skacowany. Mimo kilku prób nie mógł wstać z ławki. Nie wyglądał najlepiej. Postanowiłam do niego podejść.
-Hej może pomóc?- zapytałam z uśmiechem.
 -Jak możesz mi niby pomóc, co?- widać nie był w najlepszym humorze.
 - Myślałam, że na tego kaca przydał by ci się kilka łyków wody. Trudno, jeśli nie chcesz to nie - już miałam odejść, ale chłopak pociągnął mnie za rękaw.
 - Zaczekaj- spojrzał mi głęboko w oczy. Zarumieniłam się.
 - Jednak poproszę trochę tej wody-  Jaki on jest przystojny! I te jego ciemne oczy...
 - Już -podałam mu butelkę.
 - Dziękuję- dalej patrzył mi głęboko w oczy a ja z każdą sekundą czerwieniłam się jeszcze bardziej.
 Uśmiechnął się i zaczął pić. Robiłam wszystko, żeby nie przypominać pomidora.
 - Jak się nazywasz?- spytał mnie, gdy już się napił.
 - Karolina- bąknęłam cicho patrząc w dół.
 - Ładnie, ja jestem Amir- powiedział a ja już zdążyłam przybrać buraczany kolor.
 -Mogę się przemieniać w wilka, chyba tak samo jak ty, prawda? A raczej z natury jesteśmy wilkami- oznajmił bez zbędnych ceregieli.
 - Tak, ja też jestem wilkiem.
-Jesteś już w jakiejś watasze, czy dopiero szukasz?- spytał patrząc mi w oczy.
-Szukam. Byłam w jednej przez całe piętnaście lat, ale potem- zająkałam się- ale potem.
Amir wyczuł moje zakłopotanie
-Jeśli twoja przeszłość jest bolesna nie musisz mi o niej mówić- powiedział i uśmiechnął się pocieszająco- jak chcesz dołączyć do jakiejś watahy to chodź ze mną, powiem ci co i jak-.
-Dziękuję- odpowiedziałam nie mogąc zdobyć się na odwagę, aby spojrzeć mu w oczy.
Co się z tobą dzieje? Karolina?!

(Amir ?)

Od. Nyki c.d Enkas

Szłam za trójka wilków rozmawiajacych o różnych rzeczach. Szliśmy przez las zaczynaliśmy się kolo jakiś drzewa.Czułam na sobie czyjeś spojrzenie, rozglądnęłam się ale nikogo nie zobaczyłam. Wilki były niedaleko mnie zaczęli głośno wymawiać zdania. Podniosłam głowę do góry i ujrzałam ogromnego dość wielkiego wilka był dość straszny. Basior zaskoczył z drzewa tak że znajdywałam się pod nim. Basior przyglądał mi się z zaciekawienie. Rozglądałam się do okola.
-Gdzie ci debile kiedy są potrzebni.
Powiedziałam w myślach. Basior zniżył swoja głowę zaczął mnie wąchać po czym lewą łapę położył na mojej szyj, ale mnie nie dusił. Nagle jego znak na klace zapalił się na czerwono.
-Nie potrzebuje waszej pomocy.
Powiedział spokojnym głosem, lekko się przestraszyłam a chłopak mnie przyduszał, łapami próbowałam ściągnąć jego łapę. Basior paczył na mnie swoimi wielkimi biczami, po chwili przestałam się szarpać a on spojrzał na mnie z zdziwieniem.
(Enkas?)

26 marca 2016

Od. Prim c.d Falcon

Pogoda była śliczna, ciepłe wiosenne słońce oraz zimny wiaterek czochrający sierść. Niestety pogoda nie poprawiła mi humoru, strasznie bolała mnie głowa. Znowu nie mogłam się wyspać ( tak naprawdę nigdy się nie wysypiałam ), a na dodatek wszyscy byli pobudzeni, głośno rozmawiali a ja miałam tego dość. Postanowiłam pójść do lasu ( spędzam tam zawsze pół dnia ) nie ma innego miejsca gdzie nie czułabym się lepiej. Ruszyłam w stronę lasu. Ptaki śpiewały na drzewach, ziemię zdobiły krokusy oraz przebiśniegi. Po prostu raj na ziemi! Znalazłam swoje ulubione miejsce pod wielkim dębem i usiadłam wdychając rześkie powietrze. Wyjęłam z torby notesik i zaczęłam pisać piosenki. Nuciłam i nuciłam, totalnie straciłam rachubę czasu. Było już późno, ale nie chciało mi się iść. Ponieważ mam zdolność kontrolowania roślin stworzyłam sobie mały daszek z winorośli i zasnęłam. Obudziły mnie jasne promienie słońca. Przede mną stał wielki basior z bliznami na pysku.
- Yyyyy… Cześć… - powiedziałam z uśmiechem.

(Falcon?)


Od. Tenebrae c.d Kasai

- Wiesz.... - zamyśliłam się - Skoro nie mogłabyś przejść przez to sama...Na pewno gdybym ci pomogła.
Wadera się uśmiechnęła. Zaczęłam się zastanawiać o co chodzi. No tak. Mroku. Wszystko jasne.
- A ty? Zrobiłabyś coś takiego dla mnie?
- Jasne.
  Padłyśmy sobie w ramiona.
Och jakie to słodkie. Odezwał się głos w mojej głowie. To chyba Mroku. Obraz nie się rozmarzał. Widziałam tylko jakieś mroczki Ii słyszałam krzyki. A więc to Jet to światełko. Zaszczućbiorąc głos.
***
Obudziłam się tam gdzie wcześniej Kas
- Nic ci nie jest? - zapytała
- Nie. Dzięki.
Odpowiedziałam jej moją wizję. Ja światłem? Na jej mrok?
(Kas?)

Od. Kasai c.d Tenebrae

Gdy tylko Ten spytał o mój sen posmutniałam.
-Coś nie tak?
Zapytała.
-Nie nic cieszę się że jesteś przymnie i się tak o mnie martwisz.
Spojrzałam na nią.
- i przepraszam że cię tak martwię.
-Kas nie martw się o to, zawsze ci przyjdę pomocą.
-Tak jak my!
Powiedział Yato Misaki.
-Dzięki.
Siedzieliśmy przy stole i jedliśmy czekoladę. Nie mogłam przestać myśleć o czerwonych oczach i uwiezionym aniele.
- Tene muszę ci coś powiedzieć a raczej spytać.
Miałam zamiar powiedzieć jej o tym śnie.
-Co byś zrobiła gdyby pochłoną mnie mrok i bym się zmieniła przez co bym nie mogła z niego wyjść sama?
Ten spojrzała na mnie.
(Tenebrae?)

Od. Amira c.d Shiriov

Zastanowiłem się. Sam byłem już nieco podpity. Nie mam zbyt dobrej głowy do alkoholu. Skinąłem głową. Gra się rozpoczęła.
***
No tak wynika i jedną szklankę więcej.
- Wygrałam - krzyknęła i straciła przytomność.
Oj ktoś tu będzie miał kaca. Sam też będę miał ale nie przejmowałem się. Wziąłem dziewczynę na ręce i chwiejnym krokiem wyszedłem z klubu. Rozglądałem się za jakimś ustronnym miejscem. Byli już ciemno, Shiri była nieprzytomna, a ja byłem zmęczony.
W końcu znalazłem pusta boczna uliczkę. Ułożyłam Shiri i od razu zasnąłem.
**&
Obudził mnie krzyk. Zerwałem się na równe nogi.
- Co się stało? - wrzasnąłem
- Spokojnie po prostu łeb mi pęka.
  Uspokoiłem się nieco.
-A Ciebie łeb nie boli? - zapytała
Rzeczywiście. Dopiero teraz poczułem zawroty głowy.
- O i to jakie. -odparłem - No to ci teraz?
Zastanowiło się.
(Shiri? Dwa pijaki (o słabej głowie) się spotkały )

Od. Tary c.d Darkness

Siedziałam sama na dachu i zastanawiałam się nad tym co mówił Darkness . Miał bardzo ciężką przeszłość i nie wiedziałam jak mam się zachować .Czy w ogóle mam iść za nim ? Czy nie pogorszę sytuacji rozdrapując jego rany ? Spojrzałam w rozgwieżdżone niebo zadając sobie jedno konkretne pytanie . Czy dobrze postąpiłam wracając na ziemie ?
Zamknęłam oczy i tej chwili poczułam w oddali energie która szybko zniknęła . Nie było to żaden z rodzajów magii ponieważ za szybko się ulotniło , więc jedyne co mogło to być to czyjaś śmierć. Przez to że tak nagle się to stało to nie mogłam zlokalizować miejsca gdzie doszło do tego , a całe miasto przeskanować to by mi za długo zajęło . W oddali spostrzegłam zawracającego się nikogo innego jak Darkness'a . Widać było że jest trochę zaniepokojony i wkurzony .
Coś mi się zdawało że on też to poczuł . Była to już noc i nikogo nie było , zatem postanowiłam podlecieć do niego .
Wezwałam skrzydła które zaczęły mi wystawać ze pleców. Rozwinęłam je i podleciałam do chłopaka.
-Ty też to poczułeś ? Przypuszczam że czyjąś utratę życia .
On rzucił na mnie poważne spojrzenie .
-Tak , to ze mojego domu .
Już przez resztę drobi nie zamieniliśmy ani jednego słowa . On szedł żwawym krokiem a ja za nim leciałam .
Zatrzymaliśmy się przed wielką willą . Byłam zaskoczona tym , aż zagwizdałam .
-Sporę mieszkanko .-powiedziałam
I ruszyliśmy ku drzwiom . Mężczyzna otworzył drzwi i wszedł do środka a ja za nim .
On zaczął oglądać się po pokojach , a ja jakby nigdy nic ruszyłam prosto korytarzem . Przed progiem do salonu była krew która ciągnęła się dalej korytarzem , jakby ktoś chciał przed czymś uciec. Serce zaczęło mi szybciej bić , przełknęłam ślinę i weszłam do salonu . Ujrzałam całe ściany poplamione krwią a na środku pomieszczenia leżał człowiek rozerwany lub pokrojony na kilka kawałków a głowa ucięta leżała na stoliku skierowana ku mnie . Wyglądało to trochę jakby się na mnie patrzył .
Krzyknęłam głośno a następnie zasłoniłam dłońmi usta . Moje nogi zaczęły się chwiać aż oparłam się o ścianę . Pod przepływem strachu ze oczów zaczęły mi wypływać łzy .
Chłopak szybko przybiegł do mnie i spoglądał na leżące zwłoki . Na ścianie znajdował się wielki telewizor plazmowy a na nim krwią napisane ,,To jeszcze nie koniec"
(Darkness?)

Wojowniczka

{Autor wilka: nieznany}
{Autor człowieka; nieznany}

"Możesz bić mnie ile razy chcesz, pamiętaj
jednak, że za każdym razem oddaję ze
zdwojona siłą."
Imię: Dakota wadera i Karolina człowiek
Płeć:  no jasne że wadera
Orientacja: sto pro hetero 
Wiek:16 
Partner/ka: nikt mnie nie chce :( 
Zauroczenie: Amir, tylko się nie obraź
 nigdy nie poznałam rodziców, nie mam
rodzeństwa
Szczenięta: chyba nic z tego :/
Stanowisko: Zwiadowca
Charakter: Miła i pomocna dla wszystkich. Wyjątkami
są tylko wilki którym ,,źle z oczu patrzy". Nie
wiem, czy to dar, czy moc, ale umiem poznać
czy ktoś jest fałszywy albo kłamie. Brzydzę się
kłamstwem, więc nie jestem tak samo miła dla
tych wilków. Nie jestem wredna czy pyskata dla
nich, tylko może trochę mniej koleżeńska. Gdy
ktoś mnie zdenerwuje (a rzadko się to zdarza)
naprawdę jestem bardzo bardzo wściekła.
Tylko raz udało się komuś mnie bardzo
zdenerwować. Staram się trzymać emocje na
wodzy. Zazwyczaj mi się udaje :)
Aparcja: Czarna grzywa, czarny ogon, czarne łapki
ale białe serduszko :3 Ostre pazurki które
zaorały pyszczek niejednemu wilczkowi.
Zielone oczy i dość gęste rzęsy. Dużo pasów.
Dużo skórzanych pasów. Kocham moje pasy
<3. Kto się odważy je zciągnąć ginie na
miejscu. (XDD)
Żywioł: wiatr
Moce:
  • - niewidzialność
    -możliwość przemiany w kruka
    -świetny słuch
Zainteresowania/Talenty: Uwielbiam jeździć konno, najbardziej
skakać. Rysowanie tez jest okej, ale nie zawsze
mi wychodzi. Lubię czytać książki
Moce Specjalne:. 
  • potrafię sprawić aby jeden wilk
    zakochał się w drugim
Umiejętności:
  • siła 100
  • szybkość 300
  • zwinność 400
  • moc 200
  • technika 100
  • równowaga 200
  • zręczność 400
  • ukrycie 300
Historia: Byłam w pewnej watasze przez całe 15 lar.
Potem napadły na nas wrogie wilki. Zupełnie
nie cywilizowane. Kradli, mordowali gwałcili i
niszczyli wszystko co możliwe. Byli na naszym
terenie siedem dni. Mi udało się uciec dopiero
szóstego dnia. Nie chcę wspominać chwil z
tamtego czasu. To było straszne. Z tego piekła
wydostałam się razem z Furią, moja skrzydlata
przyjaciółką. Podróżowałyśmy przez cały rok
aż Was znalazłam. Mogę się do was
przyłączyć? Proszę. Będę grzeczna (ciekawe
czy ktoś uwierzy)
Przedmioty:  Jeden z moich pasów zwiększa moją siłę.
Podobno..
Pamiątki:Wolę nie mieć pamiątek z przeszłości.
Głos: [Klik!]
 Inne
  •  Mam klaustrofobię i panicznie boję się jaskiń.
Kontakt: karolinaptasik@interia.pl
howrse: Iskra07 (rzadko wchodzę)

Salamandra



 {Autor wilka: nieznany}
{Autor człowieka: nieznany}
"Ja się nie mylę, to ten świat jest pomylony"

Imię: Zlepek liter, który nie oznacza kompletnie nic - Aeden, czasem nazywany Eredenem, Alanem, Peterem Juniorem... Nazbierało się tego...
Płeć: Jest basiorem, na razie nikt nie miał żadnych wątpliwości.
Orientacja: biseksualny
Wiek: 18 lat
Partner/ka: Czekam na propozycje
Zauroczenie: Ciężko przyznać, ale zauroczył się w Anubisie... To jest dziwne...
Rodzina:
  • - Matka tego jakże wspaniałego osobnika była tchórzliwa Rabbit z żywiołem natury, który Aeden odziedziczył, oraz z żywiołem lodu. Była to piękna, biała wadera.
  • - Skoro miał matkę, to musiał mieć ojca, to jest raczej logiczne. Był nim Fire, z żywiołem zniszczenia i ognia.
  • - Dawno, dawno temu żył sobie smok, który był nieco stuknięty. Jest on pradziadkiem Aedena. Taaak, zdecydowanie był nienormalny.
Szczenięta: Zależy kogo sobie znajdzie...
Stanowisko: Zawsze chciał słuchać kłócących się ludzi i trzymać stronę tylko jednego, żeby ten drugi stwierdził że nikt go nie lubi i żeby popełnił samobójstwo. Tak, Aeden został adwokatem.
Charakter: Nie wszyscy , którzy mają czarną sierść, czy tam futro, są mroczni i zamknięci w sobie. Aeden jest kompletnym przeciwieństwem. Jest duszą towarzystwa. Lubi być w centrum uwagi, często się wygłupia. Wiecznie uśmiechnięty, ale musisz liczyć się z tym, że czasem nie będzie cię słuchał, tylko myślał o jakiejś głupocie, typu czy mu się podobasz. Takie życie. Ma tyle wad, że sam często jest zdziwiony. Często porównuje się z innymi, czego NIKT nie powinien robić, bo przez swoje wady jesteśmy wyjątkowi. Jest często agresywny i nie potrafi się pohamować. Jest piromanem, co było w jego rodzinie całkowicie normalne. Często nie może się powstrzymać i spali coś w twojej komnacie. Specjalnie zależy mu na porządku w własnej jaskini, jednak często w twojej zostawi bałagan, do którego nigdy w życiu się nie przyzna i gdy ty zrobisz coś podobnego u niego, możesz przez przypadek stać się jego wrogiem. Czasem zachowuje się tak, jakby potrzebował lekarza, tylko po to, żeby zwrócić na siebie uwagę. Uważaj, bo może mieć gdzieś to, co o nim myślisz.
Aparycja: Nie jestem najlepsza w opisywaniu... Jako człowiek, wygląda całkowicie normalny, nie ma żadnych skrzydeł czy innych rogów, posiada czarne włosy oraz oczy. Chyba, że to szary. No, a jako wilk, wygląda również dość zwyczajnie. Posiada dwukolorowe oczy, jedno żółte, drugie czerwone. Jego sierść jest czarna, albo może szara, kogo to obchodzi, jednak ma białe, albo może jasnoszare znaki na sierści. Nic specjalnego. Oprócz oczywiście tego, że jest magicznym wilkiem.
Żywioł: Trzy pospolite żywioły, ogień, natura oraz lód.
Moce:
  • - Posiada smocze płuca, jest to sprawka smoka w jego rodzinie, jednak raczej zalicza się to do mocy.
  • - Ma jedną, bardzo fajną i przydatną moc. Potrafi płonąć. Używa tego do zwiększenia swojej siły, do tego potrafi częściowo zmienić się w smoka, chodzi tu o smocze pazury, odporność na ogień...
  • - Potrafi kontrolować ruchy roślin.
  • - Może rozmawiać z roślinami, więc nie zdziw się, kiedy w twojej jaskini zacznie gadać do kwiatka.
  • - Potrafi tworzyć różne rzeczy z lodu, do tego potrafi je kontrolować i zmieniać już po stworzeniu.
  • - Potrafi też zmieniać kształt śniegu, co ułatwia mu lepienie zimą bałwanów.
  • Zainteresowania/Talenty: O, tego jest dużo. Wszyscy, wszyscy są jego zainteresowaniami. Zboczeniec jeden z niego. Ale oprócz wszystkich, to lubi od czasu do czasu... coś spalić. A potem to odtworzyć z lodu. Taaak, to trochę dziwne.
Moce specjalne:
  • To jest moc tak dziwna, że aż zbyt dziwna. Ale cóż, Aeden może mącić komuś w umyśle tak, żeby ten ktoś się w nim zakochał. Taaaak, to właśnie jego moc specjalna.
Umiejętności:
  • Siła: 500
  • Szybkość: 500
  • Zwinność: 500
  • Moc: 400
  • Technika: 400
  • Równowaga: 300
  • Zręczność: 200
  • Ukrycie: 200
Historia: Lodowa kraina, to dosyć zwyczajne, że żyjące tam wilki będą miały żywioł lodu. Pojawił się jednak wilk z żywiołem ognia, po opowiedzeniu jednak swojej historii, został przyjęty do tamtejszej watahy. Matka Fire została zgwałcona przez smoka, a gdy Fire dorósł, próbował go zabić za to, co zrobił matce. Smok pokonał go, a do tego poleciał z nim do najzimniejszego miejsca na ziemi, i zostawił. Można jednak powiedzieć, że wszystkim wyszło to na dobre, ponieważ wataha zyskała nowego członka, a Fire znalazł partnerkę, do tego urodził się Aeden. Aeden większość czasu spędzonego w rodzinnej watasze przeznaczył na trenowanie swojej magii, przez co trochę zaniedbał trening fizyczny, co było w tamtych stronach na prawdę dziwną rzeczą, jednak nie stanowiło to problemu dzięki żywiołowi ognia. Zawsze chciał podróżować, a gdy dorósł, wreszcie stało się to możliwe. Wraz z ojcem, posiadającym skrzydła, odlecieli, wcześniej żegnając się z watahą. Trafiali na różne watahy, jednak jedną Aeden dobrze zapamiętał. Zabili jego ojca, on sam był blisko śmierci. Krótko po uciecze wrócił do watahy i ją spalił. Podróżował sam, uczył się na własnych błędach, cały czas trenował. Jakimś cudem trafił na watahę i do niej dołączył, mimo małych problemów. Tak na serio, to nie były małe.
Przedmioty: Tak! Czekałam na to cały formularz! Aeden posiada sztylet, który potrafi się teleportować i Aeden może sterować nim myślami.
Pamiątki: Smocza łuska pradziadka
Głos: [Klik!]
Towarzysz: Brak
Inne:
  • - Ma chorobę lokomocyjną
  • - Nie lubi czekolady
  • - Uwielbia za to cukier i herbatę
Kontakt: malaewa (Howrse)

25 marca 2016

Od. Prim c.d Shinijro

Znowu koszmar… Krzyk matki… Nagle włączył się mój dar psychometrii. Widziałam jego historię… Biedak trudne dzieciństwo prawie wylądował w domu dziecka, ale dlaczego mnie uratował? Dlaczego to zrobił? O, jest wilkiem! Moce bla, bla, bla. Jak można nie lubić czekolady!!!!! Nagle niespodziewanie otworzyłam oczy. Widziałam jak przez mgłę, ale po kilku minutach ostrość powróciła. Przede mną siedział chłopak o kasztanowych włosach i ślicznych piwnych oczach. Trzymał mnie za rękę. Spojrzałam na niego dziwnym wzrokiem. Już miałam coś powiedzieć gdy…
- Jezu! Wreszcie się obudziłaś! – wykrzyczał głos.
- No tak, ale gdzie ja jestem, co się stało, kim jesteś to już wiem i gdzie moja torba! – krzyknęłam ze zdenerwowaniem, oglądając się dookoła. Na to wyglądało, że jestem w jego mieszkaniu. Było tam trochę za ciemno, przydałby się architekt wnętrz.
- Spokojnie… - powiedział. - Może najpierw się przedstawię. Jestem Shinijro egzorcysta i strażnik portalu. A ty? – zapytał.
- Prim, łuczniczka – powiedziałam podając mu rękę. – To może teraz dostanę wytłumaczenie co się tu stało? – spytałam. Opierając się wygodnie o kanapę.
- Jasne. No więc tak… - zaczął mówić.
20 minut później…
Później rozmawialiśmy i rozmawialiśmy. Okazało się, ze pochodzimy z tej samej watahy i bla, bla, bla… 
- Aha jasne, wszystko wiem, ale gdzie moja torba? – zapytałam ponownie.
Chłopak wstał z krzesła i poszedł w stronę szafki skąd wyjął moją torbę. Podał mi ją a ja z ulgą zajrzałam do środka.
- Było coś tam co jest dla ciebie ważne? – spytał.
- Tak eliksiry, trutki, sztylecik – odpowiedziałam z uśmiechem.
- Jeśli mogę spytać… Na początku powiedziałaś, że coś o mnie wiesz. Mogę wiedzieć jak? – zapytał z chrypką w głosie, przeczesując grzywkę.
- Oczywiście, zrobiłam to dzięki darowi psychometrii – odpowiedziałam.
Kilka minut milczeliśmy patrząc w sufit.
- Która godzina? – spytałam ciekawskim głosem.
- 5:30 - odpowiedział spoglądając na zegarek.
- O! Muszę już chyba iść… Dzięki za uratowanie mnie i sorka, że narobiłam ci kłopotów… - powiedziałam wstając z kanapy i zmierzając w stronę drzwi, gdy nagle usłyszałam głos.
- Czekaj! – słysząc go odwróciłam się…

(Shin?)

24 marca 2016

Od. Shinijro c.d Prim

Musiałem się pośpieszyć, czas mijał nieubłaganie. Kiedy ostatni raz byłem na randce? Dawno, BARDZO dawno. W sumie, chyba nie można było nazwać tego randką. Mefisto, był tylko moim bratem, dość przystojnym, nawet okropnie. Nie mogłem zbyt dużo oczekiwać od naszego spotkania, łączyły nas jedynie więzy krwi. Klasnąłem w dłonie, byłem napełniony pozytywną energią. Ostatni raz spojrzałem w lustro (oczywiście niezadowolony), ubrałem płaszcz i wybiegłem. Później w końcu dotarłem, zasapany. Zdążyłem, w ostatniej chwili. Usiadłem na jednej z ławek, kawałek dalej siedziała dziewczyna, szkicowała coś. Spojrzałem na zegarek. Dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści minut.. Wystawił mnie. Z załamaniem spojrzałem na dziewczynę.
- Hej, ty! Co ty tam robisz?!- krzyknąłem.
Za dziewczyną stał kasztanowo włosy mężczyzna, wyjął z kieszeni nóż. Ona ruszyła biegiem, wpadła na lampę, zemdlała. Byłem zdezorientowany, co mogłem zrobić w takiej sytuacji? Ruszyłem biegiem w jej stronę, wziąłem ją na ręce i uciekłem. Powinienem stanąć do walki, jestem zwykłym tchórzem. Wbiegłem do mojego mieszkania, szybko zamknąłem drzwi, położyłem ją na kanapie. Usiadłem na krześle, próbowałem uspokoić oddech. Co właściwie stało się przed chwilą? Dalej byłem w szoku, gdybym nie zdążył? Spojrzałem na spokojną twarz dziewczyny, kucnąłem obok niej i dotknąłem dłonią jej czoła. Miałem nadzieję, że nie dostała trzęsienia mózgu. Przygotowałem jej zimny okład, złapałem ją za dłoń i oczekiwałem aż się obudzi.

(Prim?)

Od. Shiriov c.d Hellmestin

To było jak na mnie za dużo.. Zemdlałam, tak po prostu. Spałam jak zabita, było to o wiele lepsze od szarej rzeczywistości. Znowu to samo. Ten sen, który nawiedza mnie każdej nocy. Wielka łąka, żółte kwiaty, drzewo. Najciekawsza jest osoba siedząca pod nim. Jednak jest odległa, odległa tylko dla mnie. Nie jestem gotowa, aby podejść do niej, choćby na milimetr bliżej. Nie czuję nóg, padam na ziemię, obraz się rozmazuje.. Postać uśmiecha się, odkłada książkę i delikatnie mi macha. Z moich ust wydostaje się nieme "proszę", moje powieki robią się ciężkie, zasypiam. Obudziłam się w ramionach czarnowłosego, chyba wolałabym już tamten sen. Wytarłam pot z czoła, uspokoiłam oddech. Mężczyzna był niebezpieczny, wiedziałam o tym. Jednak, jednak.. Było w nim coś takiego, że w jego ramionach czułam się bezpiecznie. Na mojej twarzy pojawił się uroczy rumieniec, to chyba przez fakt, że mężczyzna nie miał na sobie górnej części garderoby. Miałam zamiar coś powiedzieć, jednak słowa utknęły w moim gardle. Nie odrywałam od niego wzroku, delikatnie pojechałam palcami do śladu po ugryzieniu. Nie wiedziałam ile krwi straciłam, jednak na pewno nie mało. Byłam bardzo osłabiona, co jeszcze bardziej zmniejszyło moją szansę ucieczki. Zostałam pożywieniem, czymś stworzonym już bez prawa do własnej opinii. Moje normalne życie się skończyło, może i dobrze?

(Hellme? Szalejesz ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°))

Od. Shiriov c.d Amir

Wskazałam na jakiś klub, miałam ochotę na drinka.
- Idziemy- wzięłam go pod ramię, energicznie zaciągnęłam go do lokalu.
Usiedliśmy przy barze, wysłałam słodki uśmiech barmanowi. Miałam zamiar zamówić sobie drinka, niestety zapomniałam portfela.
- Em.. Masz może..?- spojrzałam na chłopaka błagalnym spojrzeniem, miałam ochotę na coś mocniejszego.
Odpowiedział mi skinięciem głowy, wyjął portfel po czym wydobył z niego kilka banknotów. Po chwili siedziałam rozbawiona, popijając już to trzeciego drinka. Mam słabą głowę do alkoholi, ale nigdy ich sobie nie odmówię.
- Ty nic nie pijesz?- szturchnęłam go w ramię, cały czas uroczo się uśmiechałam. Korzystaj z życia!
- Nie przepadam za alkoholem..- przegryzł wargę.- Raczej odpuszczę..
Spojrzałam na niego podirytowana, jak pić to w towarzystwie. Zamówiłam mu mocniejszy drink i wręcz wcisnęłam na siłę
- Nie pożałujesz- zachichotałam słodko.
Mężczyzna powoli wypił zawartość szklanki, nie wyglądał na zadowolonego. Nie zwracałam na to najmniejszej uwagi.
- Jeszcze jeden dla tego pana- błyskawicznie zamówiłam kolejny.- Mocniejszy!
Z szerokim uśmiechem obserwowałam zakłopotanego chłopca, dawno nie bawiłam się tak dobrze.
- Zakładamy się, że wypiję więcej?- dałam mu pstryczka w nos.

(Amir?)

Od. Hellmestin'a c.d Shiriov

Ta siła... Wielka moc przeszywająca moje ciało. Jej krew była wprost idealna. Ten cudowny, metaliczny posmak. Sama ona...Miała śliczne oczy, w miarę duże. Wpatrywały się we mnie z przerażeniem. Lubiłem strach. W jej ślepiach był na tyle widoczny i pociągający. Piłbym dalej, gdyby nie to, że panienka zemdlała. Czyżby moje oczekiwania przerosły ją? Jest za słaba. Usiadłem na krańcu łóżka. Interesowało mnie też czy rubin odzyskał moc. Będę mógł to sprawdzić tylko w jeden sposób. Jak się obudzi, rzecz jasna... Wstałem. Działanie Hery miało się zakończyć jakąś godzinę temu. Najwyraźniej przez to zamieszanie, kompletnie o tym zapomniałem. Zamknąłem drzwi do sypialni, ruszyłem po strzykawkę, łyżkę i proszek. Zapalniczkę nosiłem w tylnej kieszeni spodni, jak wiadomo... Czasem może się przydać. Osunąłem się po ścianie na ziemię. Nasypałem proszek na łyżkę, pogrzałem, napełniłem strzykawkę białą substancją. Wyprostowałem rękę.
***
Dostałem kopa energii, stawiałem na to, że dziewczyna obudzi się najpewniej po jakiś kilku godzinach. Zdjąłem koszulę i zacząłem na*******ać w worek treningowy. Po pokonaniu przez Tytanię, powinienem nauczyć się panować nad żądzą. Pozostaje jedno dręczące mnie pytanie...Jak?
30 minut później
Wyszedłem z pokoju. Przydałoby się sprawdzić jak trzyma się dziewczyna. Wolno otworzyłem wejście do pokoju. Nadal nie zamierzała się obudzić. Szkoda, naprawdę szkoda. Będę musiał zbudzić ją siłą. Pochyliłem się nad panienką. Jej zapach nadal mnie kusił.
-Wstawaj. -powiedziałem dość spokojnie.
Nie obudziła się, chociaż...Czego miałem się spodziewać? Nawet gdyby tak się stało...To co miałaby o mnie myśleć. Stoję nad nią, bez niczego na klacie. Cholera, to się staje chore. Jej powieki zaczęły się poruszać. Oczy wpatrywały się we mnie. Jeżeli rubin działa... -powtórzyłem sobie w głowie. Przytuliłem ją - działał.

(Shiriov. Moja kolej na: ( ͡° ͜ʖ ͡°))

Od. Mefistofela c.d Darkness

Co się dzieje? Poczułem ciepłe rumieńce na moich policzkach, moje serce biło tak szybko.. Gdy chłopak przestał skryłem twarz w dłoniach, to było cholernie zawstydzające. Jeszcze z widownią. Dawno się nie całował, kilka lat. Chyba od śmierci jego kociaka, nie zamierzał dobierać się do nikogo. Tamten rudy, uroczy chłopaczek był spełnieniem jego marzeń.
- Csss- zamknął oczy myśląc o zaistniałej sytuacji.
Mógł jedynie domyślać się jak czuje się wyższy, wszystko było dla niego niejasne. W dodatku tamten tak dobrze całował.. Zamyślił się. Jednak, zrobił z siebie głupiego pedała, to po prostu żenujące.
- Ja już chyba pójdę- podniósł się w podłogi.- Przepraszam- ukłonił się.- Proszę, wybacz mi za moją głupotę.. Przypominałeś mi pewną osobę- z zakłopotaniem złapał się za kark.- Jestem debilem, wielkim debilem.. Może dlatego "go" straciłem?- zaśmiał się ze smutnym uśmiechem.- Żegnam- odszedł powoli.
(Dark?)

Od. Darkness'a c.d Tary



Darkness spojrzał beznamiętnie na Tarę.
- Dlaczego niby mam się zmieniać? - prychnął cicho.
Tara siedziała w milczeniu. Darkness również. Żadne z nich nie było w stanie rozpocząć rozmowy. Nagle, kiedy Tara chciała coś powiedzieć, Darkness jej przerwał mówiąc:
- Przypominasz mi pewną rozkapryszona gówniarę. Gówniarę... którą kochałem. Wiesz co? W życiu są dozwolone wszystkie chwyty. Życie nauczyło mnie jednego: Jeżeli tobą pomiatają, pokaż, że jesteś w stanie ich przewyższyć i że w każdej chwili możesz im zabrać cos bardzo cennego. Wtedy dadzą ci spokój.
-  Ale przemoc...
- Przemoc rodzi przemoc złotko. - mruknął cicho mężczyzna. - Wychowywałem sie w patologicznej rodzinie. Bracia i ojciec znęcali się nade mną. Tylko matka mnie kochała. Ona zawsze wierzyła, że zdołał założyć rodzinę, że będę kimś wielkim. Z mojej rodziny najgorszy był właśnie ojciec i mój najstarszy brat: Abizu. Abizu nie tylko znęcał się nade mną psychicznie, ale i kiedy mu sie chciało, seksualnie. Mój "tatuś" dobrze wiedział, co robi Abizu, ale mu nie zabraniał. Dla niego była to rozrywka. Patrzył, jak jego najmłodszy, osłabiony syn cierpi. Sam cały czas mnie bił. Kiedy raz przyszedłem do domu z moją pierwszą dziewczyną, ojciec ją zabił i zaczął mi wpajać, że taki kurdupel jak ja nie zasługuje na żadną waderę. Gdy stałem się panem podziemi, miałem dostęp do jego duszy.  Jakaś część mnie, jeszcze nie przegnita, pragnęła mu pomóc. Pragnęła zostawić go w spokoju, jednak... ja dobrze wiedziałem, że on sobie zasłużył na coś gorszego niż śmierć. Zacząłem go prześladować, tak jak on prześladował mnie za życia. Albo nawet i bardziej. - na twarz mężczyzny wszedł psychopatyczny uśmiech.
Po dłuższej chwili znudziło mu się opowiadać dziewczynie jego historię, wiec postanowił się przejść. Zeskoczył z dachu i wylądował gładko na ziemi. Nie patrzył, czy anielica go śledzi, czy jest sam. Spojrzał na pobliską latarnię. Nagle coś go zaniepokoiło. Śmierć. Jej wyraźny odór...w jego własnym domu! Wyczuł to na kilometr. Wściekły kopnął puszkę po pepsi i zawrócił. Czyżby w Willi Riversów dokonano jakiejś makabrycznej zbrodni?
(Taro? Gdybyś czegoś się chciała dowiedzieć o willi Darknessa, jest w zakładce tereny)

Od. Amy c.d Enuri, Anubis, Rhoan, Viper

Cała reszta ruszyła za zwaną Enuri. Niezbyt podpadła mi do gustu, z resztą... Jak mogła zostawić Rhoana? Jak oni wszyscy, em... Dobra, Amy ogarnij się. Uklękłam obok chłopaka, po czym ugodziłam go patykiem w bok.
- Wstawaj, oni idą. -burknęłam.
Spojrzał na mnie z premedytacją. W jaki inny sposób miałam go zbudzić? Delikatnie dotknąć, czy... E, dobra. Wstał, ja zaraz za nim.
-Sama nie wiem dlaczego zgodzili się pójść za nią... -wskazałam wzrokiem na odchodzące postacie.
Pokiwał głową.
-A więc, my też pójdziemy. -odrzekł po chwili namysłu.
Szczerze? Nie wiem co siedzi w tej jego małej główce, może, gdybyśmy znali się choć trochę dłużej byłoby mi łatwiej to rozpoznać. Wiem jedno, jest wampirem - co cały czas mnie przeraża. Powolnym krokiem ruszyłam za Rhoanem. Dlaczego? Dlaczego zadecydował pójście za Enuri? Nie wiem - i na razie nie zamierzam się domyślać. Chwila...Przecież ja właśnie to robię. Od tamtego spotkania z Rhoanem zaczęło mi odwalać, to jest pewne. Powoli zbliżaliśmy się do grupki.
-Nie, ja tam nie wejdę. -zaskomlałam żałobliwie.
Nie odpowiedział. Delikatnie chwycił mnie za rękę i wciągnął do środka ciemnicy. Jak ja nienawidzę ciemnych pomieszczeń. I, że niby tu mamy być bezpieczni? Jakoś tego nie widzę.
***
Viper rzucił się na Enuri. Miałam ochotę się roześmiać, jednakże... Z grzeczności tego nie zrobiłam. Wpatrywałam się zaciekle w Rhoana. Moje spojrzenie mówiło jedno - "Dlaczego tu jesteśmy?". Ruszyłam w kierunku Anubisa ciągle czując na sobie spojrzenie wampira. Wzdrygnęłam się, może Anubis będzie bardziej rozmowny? Najwyraźniej trafiłam do wariatów. Viper próbował zabić Enuri, Anu towarzyszył mu głośnym śmiechem, natomiast Rhoan...On, gapił się pusto przed siebie albo...Teraz sama nie wiem, gdzie się patrzył. Podeszłam do wyjścia z jaskini. Zaczęło padać? Tak nagle? Usłyszałam cichy jęk. Zerknęłam w stronę walczących, a właściwie syczącego Viper'a. Jego oczy miały całkowicie inny kolor, niż zazwyczaj. Brat Percie'go zaprzestał śmiechu. Niezdecydowanym krokiem podszedł do upadłego Alphy, Rhoan powtórzył jego czynność.
-Viper? -spytał niepewie Anu.

(Okej, Enuri, Anubis, Viper, Rhoan. Wszyscy ;-;?)

Od. Darknessa c.d Mefistofel

To było dla Darknessa całkiem nowe doświadczenie. Nie raz się całował z mężczyzną. W końcu był panseksualny. No, ale najpierw musieli się przecież lepiej poznać, by coś z tego wyszło. Poza tym, obiecał sobie, że już nigdy w życiu się nie zakocha. Miłość to trucizna. Osłabiła go i stała się jego najsłabszą stroną. Postanowił wykorzystać pocałunek przeciw niemu. Gdy mężczyzna wreszcie przestał, Darkness zbliżył się do niego. Po kilku sekundach zaczął go całować. Wyglądało na to, że Mefistofel był w siódmym niebie. Darkness zastanawiał się przez chwilę, czy nie zrobić z niego marionetki, czy nie zjeść mu duszy. W ostateczności jednak wybrał drugą opcję. Gdy zaprzestał, mężczyzna nadal wpatrywał się w niego oczarowanym wzrokiem. Jednak.. nie był zaczarowany. Zdezorientowany Darkness spróbował raz jeszcze. Bez efektu. Zdenerwowany zaprzestał, wstał i spojrzał na chłopaków, po czym warknął:
- Nie macie nic lepszego do roboty?!
Chłopcy tylko się zaśmiali i odeszli. Darkness już zamierzał wysadzić tą durną bramę, kiedy potknął się o kogoś i upadł z cichym jękiem. Myslał, że to Mefisto, jednak się pomylił. Był to Viper, który właśnie wracał ze szkoły. Zdezorientowany spojrzał na Darknessa:
- Mówiłem, żebyś trzymał się od nas z daleka!
- Daj nam tylko wejść!
Viper spiorunował go wzrokiem i bez słowa wstał, po czym poszedł otworzyć bramę.
(Mefistofelu?)

Od. Tenebrae c.d Kasai

Gdy weszłam do środka zauważyłam Kas. Siedziała na łóżku i rozmawiała z Izumo.Byłam prze szczęśliwa ze sumie wreszcie obudziła. Rzuciłam jej na łóżko czekoladę, pobiegłam do niej i uścisnęłam.
- Tak się cieszę ze nic ci nie jest.
  Ściskałyśmy się tak jeszcze przez jakiś czas.
- Ni teraz mi powiedz co się stało. - powiedziała.
Po ataku zemdlałaś. Wzięłam Cię na ręce A że byłaś człowiekiem nie było to takie proste.Yato mi pomógł. Powiedział że zna kogoś kto ci pomoże. Przyszliśmy tu do Izumo. Dała ci jakieś zioła i zaczęłam oddychać miarowo.
- Och. Dziękuję.
- A powiesz mi co zobaczyłaś? Jeśli to była wizja?
(Kas? Sorry ze tak pozno)

Od. Enuri c.d Anubis

Zauważyłam jak trzy wilki się kłóciły podeszłam do chłopaka który stał najdalej zasłoniłam mu usta i szepnęłam do ucha.
-Że tu jest niebezpiecznie.
Drugi chłopak raz z dziewczyną paczyli na mnie. Powoli pościłam chłopaka, a tamta dwójka podeszła do nas.
-Kim jesteś?
Zapytała dziewczyna.
-Jestem Enu, a teraz chodźcie za mną.
Ruszyli za mną niechętnie.
-Czemu prowadzi nas dzieciak?
Powiedziała cicho.
-Żebym ja to wiedział.
-O jakąś nowość, nie wiesz co się dzieję.
Szeptali do siebie.
-Nie cierpię jak tak mnie nazywają, a to wszystko dla tego że wyglądam jak mała dziewczynka.
Mówiłam do siebie pod nosem. Dotarliśmy wreszcie do jaskini, weszliśmy do środka.
-Dobra tu jest bezpiecznie, a tak w ogóle jak się nazywacie?
Szczeniaki popatrzyli po sobie.
-Ja jestem Amy to Anubis a ten to Percy
 -Hmm..
-A ty skat jesteś, jak się tu dostałaś.
Powiedział Percy. Zaskoczył mnie tym pytaniem.
-No wiecie to dość trudne pytanie.
Chłopak przymrużył oczy.
-No dobrze, ech.. no więc uciekłam z pałacu Mroku.
Percy w jednej chwili rzucił się na mnie z mieczem i przyłożył mi miecz do krtani. Zrobiłam wielkie zaskoczone oczy.
-Co się stało?
(Viper? Amy? Anubis?)
Szablon wykonała Fragonia na rzecz bloga Wataha Karmazynowej Nocy. || Credits