19 listopada 2017

Czas zacząć zabawę!

Już wam kiedyś wspominałam, już was kiedyś męczyłam, już was kiedyś pytałam... Oto nadchodzi Event, moi mili państwo. Z okazji rocznicy powstania bloga wraz z administracją Atlanckiej Wyższej Uczelni (ATLANCKIEJ nie ATLANTYCKIEJ) przygotowaliśmy dla was niespodziankę. 

https://media.discordapp.net/attachments/369196453798608917/376841610044112898/2vLW9.png?width=344&height=455
 Chętni do udziału proszeni są o wpisywanie się w komentarzach pod postem, żeby potem bałaganu nie było. No i nie naróbcie wstydu, event nie trwa długo, a przydałoby się kilka przynajmniej opowiadań napisać. Im nas więcej, tym lepiej. Podawajcie konkretne postacie, które mają wziąć udział.

EVENT

18 listopada 2017

Od Darknessa C.D Nemain [+12]

  Cztery znaki zaświeciły na dłoni czarnowłosego, kiedy Tyks zaczęła nucić cichutko zaklęcie. Mężczyzna nie mógł się już doczekać efektu końcowego, jednak nie dawał tego po sobie poznać. Kotka nadal śpiewała po starodeltowsku, próbując rzucić czar. Była to już trzecia próba. Nie chciała martwić Wilkobójcy, ale to powoli stawało się bezsensowne. W końcu zmęczona kotka spuściła głowę i spojrzała zdenerwowana na swojego przywódcę. 
  - Nic z tego. - warknęła w końcu. 
  Jej negatywne emocje sprawiły, że runy nad ręką Wilkobójcy zwyczajnie się rozpadły. Kawałki świeciły jeszcze przez dziesięć sekund, a po chwili całkiem zniknęły. Tak, jak wiara Darkossa w magiczne umiejętności Tyks. Dopiero, kiedy kotka zobaczyła tą złość na jego twarzy, odsunęła się przerażona i skuliła w kącie. 
  - Wybacz mi, mój panie. Tego nie da się wyzbyć. - westchnęła. - Ty nie jesteś demonem. I nawet, jeżeli jest jakiś sposób, to go nie szukaj. Nie...
   Darkness jednak już nie słuchał biadolenia kotołaka. Wyszedł, trzaskając z całej siły drzwiami. Jeszcze raz spojrzał na wizytówkę, którą otrzymał od tej kobiety. Dokładny adres klubu oraz data i godzina jej występu. Przyjść? Naprawdę warto zmarnować ten czas na oglądanie laski, która nawet go nie pamiętała. I miała narzeczonego. A on w głębi duszy nadal czuł coś do Fragonii. I to było... jebanie wkurwiające. Nie na miejscu. Po co to wszystko? Dlaczego do cholery?! 
   Czyli tęsknisz. 
  Nie kurwa, nie tęsknił. Był pewny, że nie chciał jej już więcej widzieć i robić sobie nadziei. To nie była ona. Nie chciał już widzieć ani jej, ani tej jebanej smarkuli, która musiała wywrócić jego życie do góry nogami. Ona miała narzeczonego, a z kolei nastolatka nie dość, że była zauroczona w Marco, to jeszcze nagle dostała wielkiego focha, bo ten się o nią troszczył i wywiózł do internatu. I po huj?  
  Zamknął oczy i znowu myślami był przy swojej żonie. Białowłosa siedziała obok Wilkobójcy i gładziła jego czarną sierść. Byli jak ying i yang. On był mściwy, ona potrafiła wybaczyć każde głupstwo. On rozsądny, zimny, a ona wiecznie uśmiechnięta ale głupiutka. Młoda duszyczka. 
  - Dlaczego ty to robisz? - zapytała nagle Elaine, wpatrując się w oczy basiora. Ten tylko westchnął zdenerwowany i przewrócił się na drugi bok, mając nadzieję, że wadera odpuści sobie robienie mu kolejnych wyrzutów. 
  - Bo może nie chcę kochać. - warknął, spoglądając na waderę. - Nie jestem jędzą, która mówi, że miłość nie istnieje. Po prostu nie chcę znowu tego czuć. Nie chcę się poświęcać. Powinienem być niezależny i móc poświęcić nawet własnego syna, jeżeli to przysłuży się watasze.
  Elaine spojrzała na niego zdenerwowana i niespodziewanie uderzyła go w pysk. Wilkobójca spojrzał na nią zdezorientowany, a na pysk białej wpełzł ten sam uśmieszek, co przed chwilą. Darkness spojrzał na nią zrezygnowany. Tak, teraz będzie mu prawić długie kazanie. 
  - Chcę, żebyś był szczęśliwy. Mnie już nie ma, ale będę czekać, czy znajdziesz sobie kogoś, czy nie. Będę.  Nie mogę patrzeć, jak rujnujesz sobie życie. Zapomnij o mnie. Zaopiekuj się tymi, których naprawdę kochasz. I z nikogo nie rezygnuj. Nawet z Nemain. Walcz, jeżeli ci zależało. A Frago? Bądź dla niej jak prawdziwy ojciec, którego nigdy nie poznała. Nie rób jej nadziei, ale zastąp jej rodzinę. 
   Cała fizja po chwili zniknęła, a Darkoss został sam. Wiedział, co musiał teraz zrobić. To... o której miał być ten występ?
 Nemain? *Jest przygotowana na baty za długość*
Słowa:  542
Darkness zdobywa punkty dla WKNu!

17 listopada 2017

Zebranie

Tutaj nie chodzi o chat rpg. Po prostu... na blogu zrobiło się raczej pusto, jak w słoiku po majonezie. Pomyślałam więc, żeby zorganizować spotkanie. 17 listopada o godzinie 19:20 odbędzie się oficjalne zabranie na chacie. Będzie spirytus, jakby ktoś pytał.

Od Vipera i Darknessa C.D Yoku

  Tak, właśnie tego szukała Yoku. Dziewczyna z wilczymi uszkami spojrzała zrezygnowanym wzrokiem na Darknessa, który wesoło machał jej kluczykami przed nosem, próbując jakimś cudem sprowokować białowłosą (a teraz raczej brązowowłosą) kociarę. Dziewczyna żałośnie spuściła łepek i pomaszerowała w stronę Wilkobójcy, po czym wyciągnęła błagalnie rękę, mając tą marną nadzieję, że jednak odda jej kluczyk. Czarnowłosy jednak nie miał takiego zamiaru. Schował przedmiot do spodni i spojrzał z wyższością na Sakuruto. 
  - Będę dla ciebie łaskawy i wraz z Viperem, za to niefortunne wydarzenie, posprzątam ci w domu i zapłacę za zniszczony towar. 
  - Dzięki, łaskawco. - burknęła niska kociara i usiadła smutno pod ścianą, wpatrując się w Darknessa z żenadą. 
  Teraz będzie miała dwóch członków królewskiego rodu na karku i znając życie będzie miała z nimi problemy, ale nie zaprotestowała. Zresztą, przynajmniej zapłacą za szkody, a to już coś. Wilkobójca spojrzał na klamkę i po chwili do dziurki wcisnął klucz. Kiedy tylko białowłosa usłyszała ten charakterystyczny zgrzyt, podniosła się od razu i zanim Dark wszedł do środka, ta stała już w przedpokoju. Spojrzała na swoje obicie w lustrze i westchnęła cichutko. 
  No tak, była strasznie brudna. A jak brudna, to musiała iść się umyć. A raczej nie umyje się w ubraniach. 
  Czarnowłosy spojrzał znacząco na Youkami, która albo nie skumała, o co mu chodzi, albo zwyczajnie ignorowała. Darkoss więc zamknął oczy i w myślach przywołał swojego syna. Podał mu lokalizację domu białowłosej oraz wydał kilka poleceń. Miał przynieść tu teczkę. Alpha koniecznie chciał spróbować już tego towaru. 
  Uważnie śledził, jak Youkami powoli się od niego oddala. Dziewczyna na wszelki wypadek zabrała ze stołu klucz do łazienki i czyste ubrania, aby nie musiała paradować potem po domu w samym ręczniku i aby Darkness nie wszedł z buta do łazienki, kiedy ta będzie brać kąpiel. Rozbieranie się w jednym domu z Wilkobójcą choćby po to, aby się odświeżyć było złym pomysłem, ale nie mogła paradować cała pobrudzona po swoim domu. Miała nadzieję, że on niczego nie schrzani. Ani nie rozwali. 
  Dosłownie dwie minuty po tym, jak ta zamknęła się w łazience, do pokoju wpadł nagle Viper, cały ubrudzony z walizką pod pachą. Zdjął buty w przedpokoju, aby jeszcze bardziej nie nabrudzić i wszedł do salonu. Położył ostrożnie znalezisko na stole i spojrzał wymownie na Wilkobójcę. Darkoss uśmiechnął się i dotknął dłonią walizki. Jego oko zaświeciło. 
   Brunet wstał. Czy on znowu ma napad? Akurat w tej chwili?! 
  - To ja cię zostawię na chwilę i... pójdę się odświeżyć. - mruknął spokojnie Viper.
  Chłopak nie wiedział, że Yoku jest w łazience. Na nieszczęście dziewczyny, kiedy zamknęła drzwi, kluczyk wypadł jej, a ta nieświadomie kopnęła go i znalazł się po drugiej stronie. Brunet zauważył kluczyk i podniósł go, po czym bez ostrzeżenia wszedł do łazienki. Zobaczył Yoku. Nagą. W wannie.
Kociarko? *lenny*
Słowa: 455
Viper i Darkness zdobywają punkty dla WKNu!

Statystyka

Obserwatorzy