Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karo "Gako" Hajre. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karo "Gako" Hajre. Pokaż wszystkie posty

03 kwietnia 2021

Od Karo C.D Nilvy

Zbudził go ból głowy. Dawno tyle nie wypił, więc jego kac przywalił ze zdwojoną siłą. Wypełznął z łóżka, jego półnagie ciało było owinięte kocem, gdyż zewsząd napływał nieprzyjemny chłód. Wszedł do kuchni, w której jak zwykle zastał pustki. Narzucił coś na siebie i wyszedł z domu, by zjeść śniadanie na mieście. Nawet nie zauważył, że było już grubo po południu, spojrzał na zegarek, który wskazywał godzinę drugą. Zewsząd schodziła się młodzież i zauważył wśród nich coś dziwnego, a zarazem nowego. Jakieś narkotyki, więc uznał, że musiał się zalęgnąć ktoś, kto takie rzeczy sprzedaje. Osobiście wolał, żeby ludzie nie popadali w nałogi, ani wizja naćpanych nastolatków latających po ulicach w nocy nie była zbyt wesoła. Zeżarł gdzieś w pobliskim lokalu śniadanie (choć mina ekspedientki na prośbę o taki posiłek, o drugiej po południu była zdziwiona). Chciał złapać owego dilera, który rozsiewał po okolicy ćpunów. Niestety, natychmiastowa reakcja nie była możliwa. Z dwóch powodów, po pierwsze Karo był zbyt zmęczony, a po drugie, w głowie cały czas miał Nilvę. Nie mógł pozbyć się chęci spotkania jej ponownie. I w ten sposób minęło kilka dni. Postanowił interweniować w sprawie narkotyków trochę później, gdy zbierze trochę informacji. Postarał się zapuścić w takie podejrzane srodowisko. Pewnej nocy po prostu znalazł jakieś slumsy, w których dochodziło do zakupu owych środków odurzających. Szwędał się pośród podejrzanych typów i pań sprzedających swe ciało. Aż w końcu znalazł swój cel. Widział, jak pewna zakapturzona postać przekazuje coś innej. Ruszył za tą, która przekazywała, ale w pewnej odległości, by nie wzbudzić podejrzeń. Ale jednak wzbudził. Udało mu się dojrzeć, że owa postać zaczęła wykonywać szybsze ruchy. W ostatniej chwili, gdy miała zniknąć za rogiem i tym samym wydostać się z brudnych uliczek, Karo zerwał się i spróbował schwytać narkotykowego siewce. Nie poszło to po jego myśli. Oboje przewrócili się, w sporej od siebie odległości. A pod ciemnym kapturem ujrzał twarz... swojej dawnej koleżanki. Oboje byli zdziwieni sytuacją. 
- Mam cię, Nilva! - powiedział Karo. - Ale... Muszę najpierw odwrócić się i zawiązać buta.
Jak powiedział, tak zrobił. Dał jej moment na ucieczkę, ale zanim ona zbiegła, podskoczyła do niego i pocałowała go lekko w policzek. 
- Dzięki... - zdążyła wyszeptać, a zaraz później zniknęła gdzieś. 
A później Karo zaczął żałować, że znów będzie musiał czekać na jakieś spotkanie.

 

02 marca 2021

Od Karo C.D Haneczki

Trochę się przeraził na ekscytację dziewczynki na jego widok. Chwilę później jednak dał radę usiąść przy stole Wiery, jakby też czekając na śniadanie. Jego siostra podała do stołu i cała trójka rozkoszowała się tym, co upichciła kobieta. Podczas jedzenia rozgorzała rozmowa.
- Może pójdziemy na spacer? - zaproponował Karo. - Trochę lepiej się poznamy, Hana. Znam pewną dróżkę w lesie, są tam konie i owc...
- Koniki?! Idziemy! - krzyknęła dziewczynka i już zaczęła się szykować do wyjścia. 
Znowu musieli ostudzić jej entuzjazm, by pozwoliła Karo dojeść posiłek. Wiera nie chciała wychodzić, wymyśliła wymówkę, że czuje się gorzej i może ją przewiać. Karo westchnął i zaczął ubierać swój płaszcz, podczas gdy Wiera pomagała ubrać się dziewczynce. Wyszli z jej mieszkania i ruszyli w stronę lasu. Hana nie zamykała ust. Cały czas opisywała Karo, co widzi. Tu ptaszek, tam żabka. Miał nadzieję, że tym razem zaśnie też tak szybko, jak poprzedniego dnia. W końcu weszli na jakieś pole, gdzie hasały sobie konie, krowy i owce. Gdy białowłosa zobaczyła potężne zimnokrwiste rumaki, pisnęła z radości i już miała się przeciskać przez wąskie szczeliny między szczeblami ogrodzenia. Karo zatrzymał ją i przyciągnął do siebie. 
- Uważaj! Mogą cię użreć, albo stratować... albo zgwał... Albo użreć! - orzekł szlachcic. 
Dziewczyna widocznie posmutniała i przyglądała się konikom z daleka. Kiedy Karo zobaczył jej smutną minę, uznał, że odpłaci jej to, w jakiś sposób. Podszedł do ogrodzenia i zawołał jednego z karych koni. Ten podszedł, powąchał rękę Karo i... próbował go ugryźć. W sumie to mu się udało, ale zamiast okrzyku bólu ze strony mężczyzny, słyszalny był tylko brzdęk metalu. 
- Mówiłem, że niezrównoważony jakiś. Rękawiczkę mi podarł. - w tym momencie Karo ściągnął rękawiczkę z dłoni, ukazując metalową dłoń. 
- Metalowa ręką! Resztę też masz metalową, czy tylko rękę? - zapytała zdziwiona Hanka. 
- Zależy od sytuacji, ale tak na ogół jedynie rękę - wytłumaczył jej. 
Chodzili jeszcze po lasie, próbując się jakoś zapoznać. Karo odpowiedział jej, czym się zajmuję i skąd pochodzi. Ona też coś wspomniała o sobie. Nim zauważyli, oboje zaczęli odczuwać głód. Postanowili, że to dobry moment wrócić do miasta.

21 lutego 2021

Od Karo - Przepis

 - Głodna, powiadasz? - Karo zrobił głęboki wdech. - Mogę ci dać wodę z jeziora, niedaleko tutaj jest takie małe... 
- Nie brzmi to za dobrze! - dziewczynka przerwała mu wpół zdania.
Postanowił więc wrócić do zamku. Tam napewno ktoś zrobiłby głodnej Haneczce coś do jedzenia. Kiedy ona ponownie zobaczyła wielkie drzwi budynku, tupnęła nogą, sygnalizując, że nie widzi jej się powrót do tego nudzącego budynku. Czarnowłosy wytłumaczył jej, że chce tylko zaspokoić jej głód i otworzył przed nią drzwi, zapraszając do środka. Ona weszła i ruszyła przed siebie, jakby już znała ten budynek.
- To w drugą stronę! - zakrzyknął do niej Karo, patrząc, jak ona odchodzi. 
Weszli do zamkowej kuchni, w której dawniej Karo czasami podkradał coś do jedzenia. Tym razem jednak miał pełne pozwolenie na wejście tu i ugotowanie czegoś dla swojej podopiecznej, jeśli mógł ją tak w ogóle nazwać. Problem w tym, że nie umiał gotować. Jego największym sukcesem kulinarnym było jajko na twardo. Otworzył jedną z górnych półek i w końcu znalazł coś, co go zainteresowała - wielka księga kucharska. Oczy mu zabłyszczały, gdy otwierał ową książkę. 
- To wygląda na proste... - zamruczał i spojrzał na ładny rysunek dania. 
"Jedna bułka
Jedno jajko
Sól i pieprz
Dwa plasterki sera
Masło do smażenia".
Zdziwił się, że tak proste dania można znaleźć w szlacheckiej książce kucharskiej, ale nie marudził i zabrał się do roboty. Pierw rozkroił bułkę i wyciągnął z środek, włożył w nią ser, a na końcu wbił jajko i przyprawił. Trudności zaczynały się, gdy trzeba było to usmażyć. Wyciągnął patelnię i rozpalił ogień w piecu kaflowym. Później rozgrzał na tym masło i zaczął smażenie. Traktował tą czynność, jakby na patelni smażyła się tykająca bomba. Ściągnął wykwintne danie, gdy poczuł dym. Oczywiście gołymi rękoma, żeby poparzyć palce. Chwilę później Hanka mogła rozkoszować się daniem, a Karo mógł zanurzyć dłoń w zimnej wodzie. 
- Smakuje ci przynajmniej? - zapytał się.
Dziewczynka spojrzała na niego i uśmiechnęła się, jakby potwierdzając. Gdy ta skończyła jeść, wyszli z budynku. A Hana zaczęła opowiadać Karo o niespotykanej historii z końmi.


NIE JESTEM DUMNY Z TEGO OPOWIADANIA. W NASTĘPNYM SIE POSTARAM. PRZEPRASZAM.
Nagroda
  • Możan: 2%
  • 25 punktów do każdej umiejętności

03 lutego 2021

Od Karo C.D Nilvy

  Włóczył się z Nilvą od baru do baru, w każdym coś wypili, pośmiali się i pogadali z tubylcami. Pewność siebie obojga wzrastała z każdym kolejnym łykiem alkoholu, który tego wieczoru lał się litrami. Na początku dziewczyna nie była pewna co do czarnowłosego, później jej ufność wzrosła na tyle, by poszukiwać go wzrokiem, gdy ten gdzieś zniknął na moment. Oboje czekali na jeden moment, gdy któryś z nich zrobi w końcu pierwszy krok, by później uprawiać seks gdzieś w krzakach, czy innym skrytym miejscu. Jednak nie potrafili tego zrobić, mimo wypitego alkoholu nadal znali się tylko krótką chwilę i mimo odczuwalnego napięcia nie potrafili się przełamać. Wlewali więc w siebie kolejne ilości trunków, by jakoś przełamać te barierę. A później poszło już z górki... W jednym z barów, gdy bawili się przy skocznej muzyce granej przez równie pijanego, co oni grajka, ich usta złączyły się w niebezpiecznym pocałunku. Wystarczył moment, by znaleźli się w schowku na miotły, nie zwracając uwagi na rumor, który wytworzył się po ich odejściu. Jakby do karczmy wbili się nieproszeni goście. I to właśnie ci goście przerwali, jakże romantyczny moment dwójki, wchodząc do owego schowka.
   - Nilva! - zakrzyczał jeden z nich, gdy drugi zabrał ją z objęć Karo. - Już dawno powinnaś wrócić! Karo próbował jeszcze protestować, lecz było to dla niego za trudne. Tak szybko jak zaczęła się ich znajomość, równie szybko się zakończyła, gdy dziewczyna zniknęła za drzwiami wyjściowymi. Mężczyzna postanowił wrócić do domu, za horyzontem już świtało, więc musiał być to dobry moment, by w końcu pójść spać. Wrócił do swojej chacjenty, otworzył drzwi, znalazł sypialnie i rzucił się na łóżko, nie rozbierając się wcześniej.

Od Karo C.D Hany

   Serce mu przyspieszyło, gdy zobaczył małą dziewczynkę w łapskach obskurnego strażnika. Gdy ona wywołała imię Karo, widząc jego sylwetkę z daleka, wiedział, że interwencja w tym momencie będzie wskazana. Nie miał zamiaru jednak wszczynać bójki na środku ulicy. Co prawda ruch był niewielki, ale mogłoby to przynieść opłakane skutki dla jego posady. Obmyślił więc wspaniały według niego plan. Podszedł do strażnika, rzucił okiem na Haneczke i zaczął gadać:
     - Możesz już zakończyć swoją robotę, zajmę się resztą - powiedział, rzucając okiem na dziewczynkę. - Karo, z rodu Hajre, pewnie kojarzysz nazwisko - dodał, po czym rzucił mu haftowaną chusteczkę z herbem szlacheckim. 
    Chwycił dziewczynkę pod pachę i odszedł parę kroków, po czym normalnie postawił na ziemii. Wyjaśnił jej całą sytuację, a następnie wspomniał coś o tym, że nie może zostawiać jej samemu na noc. Znał idealną osobę, która pomogłaby mu zaopiekować się dzieckiem. Żwawym krokiem ruszył więc do lokum owej postaci.
  Na miejscu zapukał parę razy donośnie w drzwi, czekając na odzew właściciela. Otworzyła mu czarnowłosa kobieta, nieco niższa od Karo, ale jak na kobietę wysoka. Zza czarnych włosów wyjrzały oczy koloru lawendy. W lewej ręce trzymała smyczek. W jej ubraniach przeważała czerń. Na widok mężczyzny wyszczerzyła się.
   - Braciszku! - rzuciła się na Karo, a później spojrzała na Hanę. - Od kiedy masz dziecko?
    - Długa historia... - odparł, ale po krótkim namyśle uznał, że jednak nie taka długa.
  Przedstawił sobie obie dziewczyny i wszedł do mieszkania swojej siostry. Długo rozmawiali, że nawet nie zauważył, że Hanka zasnęła, siedząc na jego kolanach.


31 stycznia 2021

Od Karo do Hany

 Karo pałętał się całe dnie bez celu. Nadszedł ostatni dzień tygodnia, w którym mógł robić wyjątkowo co chcę. Zazwyczaj odpoczywał po ciężkim tygodniu, ale tym razem miał za dużo energii. Włóczył się, oglądając tubylczą ludność. Miał w planach wejść do jakiejś karczmy, by napić się czarnego napoju. Wszedł do pobliskiego lokalu i od razu poprosił o kubek kawy, gdyż nie interesowała go mała pojemność filiżanki. Wraz z tym dostał od właściciela ciastko na koszt firmy. Podczas picia bawił się metalową łyżeczką. Wyginał ją w różne strony, tworzył różne kształty. Przyciągnęło to pewną istotkę, na którą mężczyzna nie zwrócił uwagi. Widział, że zza stołu ktoś podpatruje jego sztuczki, ale nie myślał o tym za bardzo. Owa postać zwróciła jego uwage, gdy łyżeczka mimowolnie przestała się ruszać. Wstał i zidentyfikował swój problem. Najwyraźniej musiała być to sprawka białowłosej dziewczynki, która przypatrywała się Karo. Kiedy zobaczyła co się stało, szybko zamrugała, a jego umiejętności wróciły do normy. Jej umiejętność mu zaimponowała, ale po minie wywnioskował, że raczej nie było to celowe działanie. 
- Przepraszam, że przeszkadzam... Ale bardzo mi się spodobały pana umiejętności - oznajmiła szybko. - Czy chciałby mnie pan nauczyć tego samego?
- To raczej niemożliwe, te umiejętności należą do rodu Hajre - powiedział, ale gdy ta wiadomość zasmuciła jego drobną rozmówczynię, wpadł na pewien pomysł. - Ale na co ci moja słaba moc, gdy potrafisz powalić na ziemię nawet największego twardziela?
Dziewczynka się momentowo rozchmurzyła. Karo uznał, że to mogłaby być ciekawa znajomość.
- Karo Hajre - wystawił w jej stronę dłoń.

13 stycznia 2021

Od Karo C.D Nilva

 Zdenerwował się, gdy zobaczył krzywy wzrok dziewczyny siedzącej koło niego. Wiedział, jaki był tego powód. Osoby jego pochodzenia nie często pokazują się w takich miejscach, więc "zwykli" mieszkańcy krzywią się na widok szlacheckich mord do wykarmienia. Mimo to, do jej przyjścia nikt raczej nie zauważył jego rodowego znacznika, a więc dalej wsłuchiwał się w historię, jakże miłego dziadka. Modlił się tylko o to, by miejscowe śmieszki zamknęły już swoje mordy i nie przerywały mu trzeci raz z kolei, albo żeby jego żona nie wchodziła na salę z wrzaskiem, że powinien zajmować się klientami, a nie swoimi głupimi historyjkami. Mimo tego, że jej spojrzenie go irytowało to jeszcze bardziej irytowała go cisza między dwójką. Postanowił więc przełamać w jakiś sposób lody i zagadać do niej. W tym celu posłużył się karafką wina, zamówioną wcześniej u właściciela.
- Pijesz? - wyszeptał do niej, by nie wchodzić w słowo staruszkowi.
  Dziewczyna skrzywiła się na myśl wina od Karo. Ten się jeszcze bardziej zirytował i obmyślił szatański plan.
  - Że niby ja jestem szlachcicem? - zaśmiał się. - Kupiłem je na targu, przyjemny materiał i ładnie leżą, ale z tym rodem nie mam nic wspólnego.
   Dziewczyna zdecydowała się na lampkę wina i poczęli rozmawiać, głośniej niż wcześniej. Musiał wymyślił nazwisko, więc teraz w jej oczach istniał jako niejaki Karo Ivantow. Wytwarzany przez nich "hałas" przykuł uwagę dwóch opitych mężczyzn, którym przeszkadzała głośność rozmowy. Jeden z nich, wyglądał na starszego z tej dwójki zagaił do nich coś w stylu, że mają zatkać jadaczki, bo dziadka nie słyszy. Nie musiał długo czekać na odpowiedź ze strony porywczego kryptoszlachcica, który odbił piłeczkę, mówiąc, że już chyba każdy słyszał tą historię. Oboje zaczęli się kłócić, przyciągnęli uwagę wszystkich klientów karczmy i to tylko była kwestia czasu, aż polecą zęby. Pierwszy cios wydał oponent Karo, który próbował uderzyć go w klatkę. Czarnowłosy uchylił się przed tym i rzucił się na przeciwnika, sprowadzając bójkę do parteru. Zaczął okładać przeciwnika po mordzie pięściami, dopóki nie został zrzucony przez tego drugiego kopniakiem w żebra. Jego koleżanka schowała się gdzieś między krzesłami, gdy ten musiał znosić ciosy przeciwników. Pierwszy z nich padł, gdy na jego głowie została rozbita butelka, drugi trzymał się znacznie dłużej, przyprawiając Karo wiele siniaków i zadrapań. Ten, który pozostał wiedząc, że może zostać zmieciony na wszelki wypadek wyciągnął nóż i zanim Karo zdążył to zauważyć zamachnął się nim. Jedyne co pozostało szlachcicowi to zasłonięcie się swoją metalową dłonią. Gdy to uczynił, owy oponent i Nilva wyjątkowo się zdziwili. Tamten uciekł, a ona podejrzewając Karo o kłamstwo zrzuciła z niego rękawiczkę, zakrywającą metalowy element ciała. Ostatnimi siłami pokrył dłoń kamienną powłoką, by rozwiać wątpliwości dziewczyny.

29 grudnia 2020

[KP] Karo "Gako" Hajre

Nazywają to "wolą ognia". Używają tego jako pretekstu do wojen. Zresztą każdy powód jest dobry, aby wypowiedzieć wojnę. Od skomplikowanych zemst po zwyczajne "bo tak".

Karo "Gako" Hajre
Przedstawienie

GODNOŚĆ: Karo Gako Hajre
PŁEĆ:  Mężczyzna
WIEK
: 25 lat.
STANOWISKO: Następca Doradcy Hrabiego, aktualnie określany jako pomocnik Doradcy Hrabiego.

Powiązania

RODZINA:  
  • Wiera z rodu Hajre - najbliższa osoba dla Karo. Mógłby za nią wskoczyć w ogień i na odwrót. Dawniej spędzali czas razem, teraz raczej się rozłączyli. Mimo to często się spotykają i długo rozmawiają. Ufają sobie w stu procentach.
  • Alara z rodu Hajre - kuzynka Karo. Nigdy nie rozumiał jej braku uczuć i powagi. Nie starał się też zrozumieć. Utrzymywali kontakt podczas treningów.
  • Rodriguez z rodu Hajre - stryj młodego, wzbudzający w nim respekt i lęk. Jest mu całkowicie oddany.
  • Klavris z rodu Hajre - aktualna mentorka Karo, który ma przejąć jej funkcje. Stara się naśladować jej poczynania na stanowisku doradcy, co nie za bardzo mu wychodzi.
HISTORIA: Losy Karo zaczynają się jeszcze przed jego narodzinami. Wyobraźcie sobie potężnie zbudowanego basiora. Czarne, lśniące futro powiewało na wietrze, gdy on uświadamiał innych o swojej dumie i pewności siebie. Miał bowiem jedną ważną wadę, nie za bardzo przepadał za rasą ludzką. Powoli przeradzało się to w nienawiść, której uczył się od kołyski. Jego zachowanie nie spodobało się pewniej humanoidalnej istocie. Z pozoru drobna kobietka, w zemście za wszystkie słowa i czyny postanowiła zamienić go w człowieka. Jego umiejętności i charakter zostały, zmienił się jedynie wygląd. Właśnie w tej formie począł swojego pierworodnego - Karo, a trzy lata później jego siostrę o imieniu Wiera. Oni także byli wyjątkowo ludzcy, jak na wilczy ród. Karo dosyć szybko zaczął przejawiać swoje moce. Zaczął od wyginania metalowej zastawy. Kiedy czarnowłosy miał pięć lat, jego ojciec popełnił samobójstwo, a rok później jego matka, zrozpaczona śmiercią partnera. Zabrany został wtedy przez swoją rodzinę, by wraz ze swoją siostrą mógł rozpocząć trening na gwardzistę. Później podjęto decyzję, Karo został wyznaczony na następcę doradcy hrabiego. Spełniał wszystkie warunki, nawet w młodym wieku miał już dobrze zbudowane ciało, był dosyć wysoki, jak na swój wiek, a i potrafił podporządkować sobie innych swoim zadziornym charakterem, ostrym, jak srebrne ostrze i gorącym, jak rozżarzone żelazo. Narobił sobie tym wielu wrogów, wchodził w bójki, a także walki na śmierć i życie, a parę z nich nadal próbuje wyeliminować Karo i jego siostrę. Aktualnie przebywa w dworku, nieopodal dworku hrabi rodu, szykując się do roli jego doradcy.

Rozpiska

CHARAKTER: Karo odziedziczył po ojcu nie tylko umiejętności, czy wygląd, a także charakter i temperament. Jest cholerykiem, a co za tym idzie ma wrodzoną porywczość. Jest szczery aż do bólu, nie potrafi rozróżnić ludzkich emocji. Łatwo daje się podpuścić, czy sprowokować. Od czasu do czasu udaje mu się zapanować nad emocjami i ogarnia go całkowity spokój. Można go opisać słowami: "Ostry, jak srebrne ostrze i gorący, jak rozżarzone żelazo.
APARYCJA: Wysoki i dobrze zbudowany mężczyzna. Ma szerokie barki i ładnie wyrzeźbione mięśnie brzucha. Jego lewa dłoń całkowicie jest pokryta metalem, na której wyryty jest znak rodowy Hajre. Przez jego plecy przechodzi dosyć długa blizna, po jednej z intensywniejszych walk. Ma on około 190 cm. Ubiera się w ciemne ciuchy, głównie eleganckie garnitury i koszule. Nieodłącznym elementem jego stroju są skórzane rękawiczki.
ZAINTERESOWANIA/TALENTY: Para się walką i różnymi sztukami walki, które opanował do perfekcji. Mało kto o tym wie, ale potrafi grać na fortepianie i całkiem dobrze mu to wychodzi. Fatalny jednak jest w kuchni, a jego największym sukcesem jest ugotowanie wody na herbatę.

Moce

ŻYWIOŁY: Żywiołem głównym Karo jest metal. Oprócz niego używa także kamienia.
MOCE: 
  •  Metalowa kreacja - potrafi dowolnie formować metal, a także swoje ciało, zamieniając je w metal.
  • Metalowa zbroja - pokrywa swoje ciało niewielką warstwą metalu.
  • Kamienna kreacja - potrafi dowolnie formować kamień.
  • Kamienna zbroja - pokrywa swoje ciało niewielką warstwą kamienia.
MOC SPECJALNA: Runy księżycowe - niewidoczne znaki na ciele, uwidaczniające się wystawione ja światło księżyca. Gdy Karo używa tej umiejętności jego siła i szybkość zwiększa się. Najmocniej działa podczas pełni.
 
Pozostałe

LOKALIZACJA: Dwór, pod sztandarem rodu Hajre. Nie jest duży, znajdują się w nim dwie sypialnie, coś na wzór kuchni, pokój gościnny i wychodek.
INNE:

  •  Często można go zauważyć z fajką w ustach.
  • Jego moce najlepiej działają w połączeniu ze srebrem, lub złotem.

EKWIPUNEK:

  • 200 trefli
Siła: 825 Szybkość: 175 Zwinność: 175 Moc: 825
Technika: 525 Równowaga: 175 Zręczność: 175 Ukrycie: 175
Od Autorsko

   Stawiam na raczej krótsze odpisy. W razie pytań piszcie na discorda, będzie to najszybsza droga kontaktu.

KONTAKT: Karo®#4921|| boryx.bergud@gmail.com

Szablon wykonała Fragonia na rzecz bloga Wataha Karmazynowej Nocy. || Credits