Od Sir She CD Amithii

   Kiedy już zdrapał zaschniętą krew ze swojego boku, spojrzał w dół na swoje ciało. Nigdy nie zwracał uwagi na to, jak wygląda. W końcu nie chodził nago, tylko w swoich ubraniach, które wszystko zakrywały. Skrzywił się na widok tych wszystkich siniaków, otarć i zadrapań. Jego brzuch był całkowicie posiniaczony. Warknął, sam nie wiedział dlaczego. Przecież jak nie dotykał, to go nie bolało. Może dlatego, że nie przywykł do takiego stanu, kiedy ktoś go bił, a on nawet nie mógł oddać. W niewoli cały czas obrywał, ale rano znajdowali jego oprawcę w najlepszym wypadku w stanie ciężkiego zagrożenia życia. Ale nie mieli tych pieprzonych ładunków elektrycznych, przez które She czuł się zagrożony. Nie mógł się obronić w żaden sposób, żeby nie oberwać. Poza tym, wściekał się jeszcze na to, że nie było miejsca na jego ciele, z którego nie musiał zmywać zeschniętej krwi. A to było denerwujące i czasochłonne, zbyt czasochłonne. W końcu jakoś mu się udało to zrobić i był w miarę czysty, po raz pierwszy od schwytania. Wszędzie te paskudne siniaki i otarcia, które bolały tępym bólem przy dotyku. Jakie to było denerwujące. Postanowił więc trzymać ręce z daleka od wszystkich pokaleczonych części, na szczęście najgorsze bóle miał za sobą. Podłożył macki pod głowę, aby nie opierać się o twarde linoleum. Zamknął oczy i w tym momencie drzwi otworzyły się. Wszystkie instynkty kazały mu uciekać, ale wiedział, że nie może nic takiego zrobić, jeśli znowu nie chce oberwać. Amithia weszła do łazienki, a on obserwował ją czujnie, niemalże przy tym nie mrugając. Nie ruszał się, nawet nie próbował uciekać. Wiedział, że to po prostu nie skończy się dla niego najlepiej. Jeszcze bardziej chciał uciekać, kiedy dziewczyna zbliżyła się do niego, a na jej ustach wykwitł delikatny uśmiech. Chciał się stąd jak najszybciej usunąć, nie przywykł do przebywania z kimś w tak niewielkiej odległości, zwłaszcza jeśli ten ktoś mógł go zabić, nawet go nie dotykając. Jeszcze bardziej się zdziwił, kiedy przyciągnęła go do siebie, wsuwając język do jego ust. Nie ugryzł, coś w jego podświadomości blokowało wszystkie odruchy typowe dla She. Zamknął oczy, ponownie się rozluźniając. Wyglądało na to, że tym razem nie oberwie. Musnął jej wargi swoimi.

Ami?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!