Od Jeanette CD Fragonii

  I właśnie w tym momencie Jeanette weszła do pokoju. Warknęła, zwracając na siebie uwagę czarnego kota. Podeszła do niego i chwyciła gówniarza za kark, szybko odciągając go od dziewczynki. Fragonia skuliła się jeszcze bardziej, kiedy Jean rozprawiła się z kotem za pomocą kilku gorzkich słów. Wywaliła go za drzwi, po czym zamknęła drzwi na klucz, zdobyty w heroicznej walce z prowadzącym przybytku. Była zła. Była niewyspana, głodna i zmęczona, a ten niedojrzały chłystek jeszcze sprowadzał jej na głowę więcej problemów. Jeanette osunęła się na łóżko z cichym, bolesnym westchnięciem. Wiedziała, że musi odpocząć, ale nie była w stanie chociażby zamknąć oka, kiedy miała pod swoją opieką kogokolwiek, a zwłaszcza ukochaną swojego partnera z pracy. Wzięła głęboki oddech, żeby się uspokoić chociaż troszkę. Musiała zejść do samochodu i załatwić w nim kilka dobrych rzeczy. Potem wykonać kilkanaście połączeń telefonicznych, czego po prostu nie znosiła robić. Dopiero co wróciła do pokoju i jedyne na co miała ochotę, to położyć się i zdechnąć. Niestety, musiała nadal pozostać czujna, więc podniosła się do pozycji pół siedzącej, wbijając spojrzenie w sufit. Można by pomyśleć, że straciła czujność, jednak jej uszy obracały się na każdy, jak najmniejszy odgłos. 
— Jean..? — usłyszała cichutkie zapytanie Fragonii. Skinęła głową, żeby dać znać, że słucha. — Kkk.. kto to był?
— Oh, nie przejmuj się. — powiedziała, starając się utrzymać uspokajający i spokojny ton głosu. — To tylko gówniarzeria szukająca rozrywki w najmniej odpowiednim miejscu o najmniej odpowiedniej porze. Nic by ci nie zrobił. Wróć do spania. Jutro znowu wyruszamy w trasę. Może uda nam się uchwycić jakiś sklep z dobrym jedzeniem, albo jakiś bar.. Śpij spokojnie. Takie podróże są męczące. A ty musisz odpoczywać. Dla dobra siebie i dziecka. Nie martw się o Peruna, wszystko u niego w porządku. Mówi, że sprząta, bo, cytując, "jest tam syf stulecia. Większy niż u nas w biurze". Czyli musi być bardzo źle. Ale to nie powinno zająć długo. Jutro będę się umawiała na samolot. Do Portugalii, wolę nie ryzykować lotów dalej niż do najbliższego punktu. Chcesz, żebym teraz do niego zadzwoniła? Jak raz wstanie o tej trzeciej, nic mu się nie stanie.

Frago?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!