Od Vipera C.D Maggy i Kindred "Turniej"

  Ścisnął maskę mocniej, jakby uważał ją za swoją własność. Zamknął oczy i wyciągnął dłoń z przedmiotem w stronę Owieczki, która szybko wzięła maskę i ponownie ubrała ją na swoją twarz. No dobra, niech jej będzie. Zresztą nie miał pomysłu, o co mógłby jeszcze zapytać. Na usta cisnęło mu się tylko: "Możesz się odmeldować". 
  Viper zawrócił i udał się do swojego gabinetu po potrzebne rzeczy. Dzisiaj znowu nie prześpi całej nocy, bo zmuszony będzie bawić się w kronikarza i spoglądać na formularze, kilka zgłoszeń, papiery, podatki, jednak wiedział, że bycie królem nie wiąże się jedynie z walką, rządzeniem, pływaniem wśród luksusów i nierządnic. I tak, znając swoje nędzne życie, nie załapałby się na żadną kobietę. Hikaru szybko by się do niego dobrała i pewnie zabrała Perunę. Kochał ją, ale nie miał się już na czym wyżyć i był nabuzowany. Zapewne zorganizuje turniej rycerski, żeby chociaż w ten sposób się rozerwać... Właśnie... turniej. 
  Przywołał do siebie kapitana straży. Mężczyzna szybko zjawił się obok swojego pana, czekając na rozkazy. Viper wyciągnął kawałek pergaminu i zaczął pisać. Szybko uporał się z tym i podał mu zwinięte w rulon ogłoszenie dla mieszczan. Percy musiał teraz tylko zdobyć rekrutów i przygotować miejsce na pojedynek. Nie będzie to raczej nic trudnego. Ludzie zwykle uwielbiali tego typu turnieje. Termin ustali, kiedy zgłosi się do niego przynajmniej dziesięciu śmiałków, a znając życie, będzie ich o wiele wiele więcej. [...]

  Mieszczanie rozkładali już transparenty z wizerunkami najsłynniejszych, deltowskich rycerzy. Nie mogło na nim zabraknąć również i samego alphy oraz jego potomków. Raz, który obserwował przygotowania i pomagał Viperowi, był pod wrażeniem. 
  - Dawno takiego wydarzenia u nas nie było. - powiedział, bawiąc się swoim sztyletem. 
  - Zgłosisz się? - zapytał brunet, jakby od niechcenia. Od zawsze marzył, aby po raz pierwszy skopać dupę swojemu byłemu nauczycielowi i pokazać mu, czego się nauczył w ciągu tych dwóch, długich lat. 
  - Jeszcze zobaczę. - mruknął Raz. - A, właśnie. Chyba jakaś kobieta chciała cię widzieć. Czeka na ciebie w sali tronowej. Ponoć to bardzo pilne. 
   Skinął jedynie głową i westchnął cicho, po czym rzucił się pędem przed siebie, aby jak najszybciej mieć to już z głowy. W sali tronowej panowała błoga cisza, co nie było podobne. Zawsze ktoś ze służby chrząkał się, aby to wyczyścić podłogę, to pilnował chociaż służby. Poza jedną, jedyną osobą, którą był Viper, nikogo nie było.
  Po minucie oczekiwania do komnaty weszła Maggy, ze swoją maską. Wilcza jednak nigdzie nie było widać.

Maggy? Kindred? Przepraszam za długość

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!