Od Gangreny do Aragorna

Zapowiadał się kolejny spokojny i nudny dzień w internacie. Na zewnątrz było trochę zimno, ale szarowłosej nie przeszkadzały ujemne temperatury, przecież przeżyła już zimniejsze zimy. Nad parczkiem należącym do internatu radośnie latały kolorowe ptaki. Czasem przeleciał gołąb, czasem sikorka, raz nawet gil o czerwonym gardełku. Tam właśnie postanowiła się dzisiaj udać Gangrena. Było późne popołudnie, dziewczynka więc już skończyła lekcje. Była wolna, mogła na razie robić co chciała. Fragonii z nią nie było, postanowiła pouczyć się rodzimego języka mieszkańców Delty. Miała dość spore braki i musiała to jak najszybciej nadrobić.
Śnieg skrzypiał pod nogami półdemonki, kiedy ta przemierzała parkowe alejki. Chciała znaleźć ławkę, którą pokrywała jak najmniejsza ilość śniegu, nie chciała wrócić przemoczona do suchej nitki do swojego "domu". Na dworze zaczęło się już robić ciemno, różowe słońce powoli zachodziło za horyzont. W końcu jest zima i dzień nie trwa długo. Gangrena rozglądała się w poszukiwaniu w miarę nieośnieżonej ławki. W końcu, kiedy dotarła do końca parku, tuż pod wysokim płotem z drutu, którego nikt od wielu lat nie ośmielił się przejść, znalazła prawie wolną od białego pyłku ławkę. Postanowiła więc tam usiąść i rozkoszować się widokiem na park, nie chciała patrzeć na ulicę. Przypominało jej to o wolności, którą utraciła. Przymknęła oczy i oparła się głową o oparcie drewnianej ławeczki. Ławka była dość wysoka, a Gangrena ze względu na swój nisko wzrost nie dosięgała nogami do ziemi. Dyndała nimi więc bezwiednie. Jej wielkie glany trochę ciążyły i ściągały dziewczynkę w dół, jednak ta mocno trzymała się ławki i nie zsunęła się z niej.
Kiedy tak rozmyślała o życiu i odtwarzała w swojej głowie utwory Słonia poczuła na plecach czyjś wzrok. Odwróciła się w stronę ulicy, popatrzyła się przed siebie, ale nic nie zauważyła. Chwila... Wtem przed oczami Mitsukuriny ukazało się coś szybkiego, jakaś biało-niebieska smuga. Przetarła oczy i jeszcze raz popatrzyła. Jednak nic tam nie było. Wzruszyła ramionami i wróciła do swoich kontemplacji. Jednak po paru minutach poczuła znowu to dziwne i jednocześnie uciążliwe uczucie. Nie mogło to być żadne złudzenie: najwyraźniej ktoś ją obserwował. Powoli spojrzała za siebie, jednak i tym razem nikogo a nią nie było. Oddech jej przyspieszył, serce biło jak szalone. Próbowała wstać, jednak jej ciało było niczym sparaliżowane i nie mogła ruszyć się z ławki. Z nerwów zamknęła oczy i zaczęła liczyć. 
1... 2... 3...
Usłyszała szelest siatki. Nie był to głośny łomot, raczej subtelny i cichy dźwięk. W normalnych okolicznościach nie zwróciłaby na niego nawet uwagi. Ale Mitsukurina wiedziała, że jest obserwowana.
4... 5... 6... 7...
Coś opadło na ziemię. Albo raczej ktoś. Śnieg zaskrzypiał pod łapami nieznajomego, a Gangrena dalej, niczym w transie, dyndała nogami kurczowo trzymając się ławki i zaciskając powieki.
8... 9...
Poczuła na karku ciepło. Czy to oddech?
10...
Dziewczynka otworzyła swoje zielone oczy. Przed nią stał dziwny mężczyzna z uśmiechem na ustach. To było jej ostatnie wspomnienie: biała postać mężczyzny z drwiącym uśmiechem na ustach, która wali ją z całej siły w głowę...
Dziewczynka obudziła się w nieznajomym pomieszczeniu, którego nigdy wcześniej nie widziała. Była to chyba... chyba jakaś piwnica. Wywnioskowała to po tym, że nie widziała nigdzie okien, a pomieszczenie to oświetlała jedynie mała lampka zwisająca z sufitu. Poczuła, że traci oddech. Serce waliło jej jak młot. Jeszcze nigdy się tak nie bała. Próbowała wstać z drewnianego krzesełka, lecz nie mogła. Jej nogi i ręce zostały do niego przywiązane.
Jak się tu znalazła...? Była w parku za internatem, a potem...? Pamiętała tylko tą białą postać. Co od niej chciał tajemniczy białowłosy mężczyzna? Gdzie on teraz był?
Wtedy usłyszała za sobą kroki. Bała się tak bardzo, że nie chciała nawet patrzeć za siebie.
- Kim jesteś? - zapytała.
- A czy to ważne? - zapytał nieznajomy ze śmiechem.
Szarowłosą przeszły od tego dreszcze. Cała się trzęsła, a jednak wysiliła się, aby wyjąkać:
- Czego... Czego ode mnie chce? Po co mnie tu sprowadziłeś? Gdzie jestem?

Aragorn?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!