Od Florence C.D Nataniel

Stukot obcasów. Toż to właśnie w stronę baru zmierzała Florence. Wyperfumowana i wystrojona liczyła, iż znajdzie tutaj miłość lub chociażby dobrego przyjaciela czy grupkę znajomych. Potrzebowała tego, nawet bardzo. W obecnej sytuacji nie miała przy sobie nikogo bliższego. Dosłownie. Nikogo. Dopiero od niedawna osiadła na Delcie, a już by chciała tam założyć całą rodzinę oraz znać każdego przechodnia. Dlatego też okropnie przeszkadzała jej samotność. Nienawidziła być zdana jedynie na siebie. Choć umiała sobie poradzić, zawsze wolała mieć u boku innych, otaczać się nimi, żeby przenigdy nie pozostać na lodzie. Na wszelki wypadek lub na wszelką błahą sprawę. Po prostu na zawsze. Nie tylko by oni jej pomagali, ale też by ona umiała rozwiązywać ich najtrudniejsze problemy. Dla nich by była w stanie zrobić wszystko, co by działało z odwzajemnieniem. Napędzałoby ją to w każdej sytuacji do działania. Wiedziałaby, iż karma wraca. Z tego powodu, mieszanie się w tarapaty, dla innych byłoby dla niej największą przyjemnością i tylko nowym doświadczeniem.

***

Zrzuciła z siebie lekko zaśnieżoną kurtkę. Powiesiła ją na wieszaku. Następnie zasiadła wygodnie przed kasą:
- Poproszę cokolwiek, byle mi głowy po tym nie urwało-poprosiła barmana.
- Proponuję Mojito - rzekł miło. - Co pani na to?
- Niech będzie! - odparła kobieta, uśmiechając się do tego sympatycznego pracownika.
Nie czekała zbyt długo na zamówienie. Zapłaciwszy, energicznie zabrała napój. Aż zbyt energicznie, gdyż oblała przy tym siebie i przechodzącego akurat obok mężczyznę.
- Tak mi głupio! Gapa ze mnie!-powiedziała z zakłopotaniem.
- W sumie to nic takiego. Mogłem się spodziewać, iż tak się skończy pójście do baru. Niesłusznie ubierałem jedną z droższych koszuli.
- Przepraszam. Zawsze muszę coś takiego odwalić. Cała ja!
- Ale to przeze mnie nie masz teraz w czym ust zamoczyć. Co ty na to, że postawię ci drinka?
- Z chęcią!-odpowiedziała z niedowierzaniem. Nie wiedziała, iż tak szybko i w takiej sytuacji odnajdzie kogoś, kto w przyszłości będzie mógł być właśnie jej upragnionym przyjacielem.
- W takim razie zaraz wracam! Zajmij w tym czasie stolik.
***
- Bo jakoś tak nie było okazji, to może od razu teraz się przedstawię. Jestem Florence.
- Miło mi, Nataniel. Powiedz mi Florence, co cię tu sprowadza?
- Ach, to dłuższa historia. Chcesz wysłuchać?
- Oczywiście!
Czerwono oka wyjaśniła to, iż pochodzi z innego wymiaru-z Ziemi, uwzględniła, że tam się urodziła, lecz nie była zupełnie szczęśliwa. Opowiedziała o swojej nieszczęsnej rodzinie, nawet o swoim własnym samobójstwie i magicznym odrodzeniu. O tym, jak za czasów swojego „pierwszego życia” nie umiała się odnaleźć. Widziała jednak, iż mężczyzna nie ma ochoty opowiadać swej historii i doskonale to rozumiała. Sama też nie otwierała się przy wszystkich. Ani trochę nie chciała naciskać. Wiedziała, że to nie w porządku.
Znalazła z Natanielem wspólny język. Choć znali się dopiero niecałą godzinę, oboje już czuli się dobrze w swoim towarzystwie i bez skrępowania. Koniec końców, rozmowa dziwnym trafem stanęła na tym, iż kobieta nie ma gdzie mieszkać:
- Zapewne coś wynajmę, a później pomyśle nad kupnem domu-rzekła.
- Może to głupio zabrzmi, ale czy nie chciałabyś być moją współlokatorką?


<Nataniel? Wybacz, iż tak długo zwlekałam z odpisem. Obiecuje sie poprawić>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!