Od Dorina C.D Nataniela

Białowłosy podszedł do palącego już mężczyzny. Już otwierał usta, gdy spostrzegł, że blondyn zaczął się krztusić papierosowym dymem. Zmarszczył niepewnie brwi. Nieznajomy nie wyglądał na początkującego palacza, przecież nosił przy sobie papierosy w bucie, więc leciutko się zdziwił.
- Wszystko w porządku?!  - krzyknął zmartwiony nietypowym zdarzeniem.
Od razu w myślach przeklął słyszalną w jego głosie chrypkę. Zapewne pojawiła się przez to, że od tak dawna z nikim dłużej nie rozmawiał, ale taki stan rzeczy mu nie przeszkadzał. Nie potrzebował, jak sobie wmawiał, kontaktu z innymi ludźmi.
Poklepał go jeszcze po plecach, chcąc w ten sposób pomóc mężczyźnie złapać oddech, albo przynajmniej taki miał zamiar, bo nie sądził, żeby to w jakikolwiek sposób pomogło nieznajomemu.
- Tak, wszystko gra - powiedział blondyn, ocierając załzawione oczy.
Białowłosy nie zdjął ręki z jego ramienia, wciąż zbyt zdziwiony tym dość niecodziennym zdarzeniem. W ogóle rozmowa z kimkolwiek była dla niego rzeczą, która raczej nie jest na porządku dziennym. Przez chwilę mierzyli się wzrokiem, ale wilkołak szybko go odwrócił, czując, że zaczynał się rumienić. Opuścił głowę i przegryzając nerwowo wargę, zastanawiał się, czy nieznajomy dojrzał róż na jego policzkach. Trochę czasu bez kontaktu z kimkolwiek i już zaczął się rumienić jak dziewica, niezły wynik. Białowłosy lekko zawstydzony i najwidoczniej pod wpływem myśli, że to jeszcze nie pora na takie spoufalanie się z innymi, postanowił odejść, Niestety przeszkodziła mu w tym ręka blondyna, która wylądował na jego ramieniu. Wysoki mężczyzna już miał coś mówić, ale przeszkodziła mu jakaś szalona kobieta.
- Nataniel?! - czterdziestolatka wymierzyła w niego oskarżycielsko swój długi palec.
Niewiasta stanęła obok nich i rzuciła nienawistne spojrzenie białowłosemu. O, gdyby wzrok potrafił zabijać to już by pewnie dzwonili do zakładu pogrzebowego, ale cóż kobieta Zeusem nie była, więc chłopak wciąż niewzruszenie stał na swoim miejscu.
   - Chyba nie przeszkadzam? Jak widzę i tak nie ma w pobliżu nikogo wartego uwagi – kontynuowała hardo i z pogardą zmierzyła wzrokiem chłopaka, jakby ten był najgorszym ścierwem chodzącym po tym świecie.
Wilkołak ze zdziwieniem zauważył, że blondyn przykuwa czterdziestolatkę do pobliskiego drzewa. Dłonie trzymał po obu bokach głowy kobiety. Jego długie, jasne włosy opadły i skutecznie zasłoniły jego i jej twarz. Dorin stał jak słup soli i niemo przyglądał się zaistniałej sytuacji. Cóż, chyba zawsze miał szczęście do poznawania ludzi w dość dziwacznych momentach. Jego głowę przepełniała ogromna pustka, kompletnie nie wiedział co się właściwie dzieje. Nie mógł znaleźć logicznego wytłumaczenia... Tego czegoś. Zmarszczył brwi zafrasowany. Kobieta była dość niska, co w porównaniu z dość pokaźnym wzrostem mężczyzny wyglądało dość zabawnie.
  - Na szczęście nikogo nowego, wartego uwagi nie znalazłem, więc tak jak powiedziałaś...nie przeszkadzasz. – odepchnął ją i wyprostował się – Dlatego też nie zwlekając dłużej... oddalę się z moim towarzyszem, nie zabierając więcej pani cennego czasu. Także najmocniej panią przepraszam – wykonując teatralny gest ukłonu z nieistniejącym kapeluszem, chwycił białowłosego za odzianą, jak zwykle w rękawiczkę, dłoń i pociągnął go w stronę prawie pustej uliczki.
Chłopak przez chwilę jeszcze próbował rozgryźć relacje blondyna z czterdziestolatką, ale po chwili zrezygnował. Dopiero teraz spostrzegł, że wciąż trzyma mężczyznę za dłoń, więc delikatnie puścił ją, a ręce wcisnął głęboko do kieszeni. Odchrząknął cicho, chcąc się pozbyć nieprzyjemnej dla uszu chrypki w głosie, tym samym zwracając na siebie uwagę blondyna. Przeczesał nerwowo włosy.
- Um, a więc jestem Dorin - mruknął w końcu w przestrzeń, nawet nie patrząc na twarz mężczyzny. Delikatnie wyciągnął dłoń  kierunku blondyna.


Nataniel?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!