02 grudnia 2017

Od Nixie CD Shada, Tytanii

Nixie przewróciła się na drugi bok, mrucząc. Sama właściwie nie pamiętała co jej się śniło, aczkolwiek na pewno był to nad wyraz przyjemny sen. Robotka pamiętała jedynie tyle, że miał on dużo wspólnego z wężami i oczywiście jej jakże ulubionymi ptakami - wronami oraz krukami. Przetarła swoje zaspane oko. Przeciągnęła się leniwie, po czym opuściła ręce wzdłuż kanapy, podobnie jak jedną z nóg. Mimo panującego półmroku, dziewczyna nie mając nic więcej do roboty, zaczęła się przypatrywać wszystkiemu, co się obok niej znajdowało. Zmrużyła oczy. Dywan, przewrócone krzesło, ślad na ścianie.. Na stoliku, przy drugiej kanapie, był jeszcze jakiś biały talerz, na którym zostały ostatnie okruchy, leżących tam wcześniej kanapek. Natomiast na podłodze, sofie i w sumie wszystkim innym, widoczne były czarne pióra. Czyżby ta przespała szarpaninę krukonów? Qvix zwlokła się niechętnie na ziemię, aby złapać jedno z piórek. Obróciła je w palcach, oglądając dokładnie. Stwierdziła, że w żaden sposób nie jest ono podobne do tych kruczych. Uklękła, schowała znalezisko do torby, po czym na czworakach podeszła do kolejnego. I jeszcze jednego. W pewnym momencie stało się tak, że miała ich cały, tzw. bukiet. Nie mając wolnego miejsca ani w dłoni, ani w 'kieszeni', zaprzestała zbierania, tych, jak to ona uważała - cudeniek. Podążyła jednak ich śladem, nadal włócząc kolanami po posadzce. Każde mniej lub bardziej pogardliwe spojrzenia przechodzących obok krukonów najzwyczajniej w świecie ignorowała. W tamtym momencie chciała się tylko dowiedzieć, kto był właścicielem wielu zgób. 'Raczkując' tak jak niemowlę, dotarła aż do pokoju Shadow'a. Przekrzywiła głowę. Z tego co pamiętała, żadnych skrzydeł to on nie miał. Zwierzęcia z nimi też nie. Zacisnęła mocno wargi. Nie, nie odda go niczemu, co ma skrzydła. Czemuś co ich nie ma, też nie. Wstała, i kopnęła w drzwi.
— Wjazd na chatę! — krzyknęła, wparowywując do pokoju. Z niewiadomych sobie powodów, na raz parsknęła głośnym śmiechem.
— Co to, człowiek sobie pospać nie może..? — cień najwyraźniej nie był zadowolony. Złapał za niewielką poduszkę, po czym wycelował nią w androida. Drugą natomiast, nieco większą, zakrył sobie łeb.
— Może, ale Nixu stęskniła się.
Dziewczyna zachichotała, unikając lecącej rzeczy. Nie widząc niczego, co miałoby czarne pierze, ugryzła swój język. Zastanawiające. Starając się zachować jaki kolwiek pozór, walnęła się na łóżko towarzysza, lądując zaraz przy nim. Wyciągnęła obie ręce, aby go przytulić. Objęła chłopaka i wtuliła się w tył jego tułowiu.
— Łapy precz. — ten warknął, starając się odsunąć.
Rema posmutniała, słysząc agresywny ton. Mimo to, uparcie trzymała się bladego ciała drugiego ze sług mroku. Nie miała najmniejszej ochoty wracać do swojego mini-mieszkania. Może i były tam wygody, jednak zdecydowanie brakowało jej czyjejś obecności. Siedząc tam, zawsze miała wrażenie, że mimo ciągłego uczucia samotności, coś tam siedziało. Możliwe, że był to 'demon' z przeszłości, nadal przypominający co się działo po tym, gdy ta zostawała sama. Westchnęła. Nie chciała znowu tego przeżywać. Wystarczało, że z tego samego powodu opuściła dom, będący na obrzeżach Imperium.
Czarnowłosy ułożył się na plecach, sprawiając, że Qvi musiała go puścić. Nie dając jednak za wygraną, oplotła ręce wokół jego szyi.
— Nie każ mi iść, proszę.. —skuliła się, tuląc Shad'a. Spojrzała smutno na niego, robiąc najbardziej żałosną minkę, na jaką było ją stać.
— No dobra. — ten pokręcił zrezygnowany głową. Nie wiedząc jak ma się inaczej zachować, objął ramieniem, już uśmiechniętą dziewczynę.
~*~*~*~
Białowłosa obudziła się. Przetarła leniwie oczy. Widząc nadal śpiącego znajomego, cicho zachichotała. Mimo wszystko postanowiła go nie budzić, niech cię chociaż raz wyśpi. Nixu wyszła cicho na korytarz. Wyświetlacz na jej sztucznej ręce pokazywał godzinę 4 nad ranem, nie możliwym więc było, by ktokolwiek poza strażnikami, o tej porze już nie spoczywał w łóżeczku, na kanapie.. Gdziekolwiek. Pomimo to, dziewczyna usłyszała czyjeś stąpanie.
— A dokąd to się złotko wybierasz? — westchnęła, opierając się o ścianę. Spojrzała pustym wzrokiem na Tytanię. Najwyraźniej zamierzała uciec.
— Nie twoja sprawa. — ta parsknęła, wykrzywiając twarz w grymasie niezadowolenia.
— Masz kluczyki do bramy, zostawisz gdzieś.. — Qvix rzuciła jej pęk z brzęczącymi, metalowymi kluczami.
Tytuś? Shad? 
Punkty: 660

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!

Szablon wykonała Fragonia na rzecz bloga Wataha Karmazynowej Nocy. || Credits