Od Fragonii, Persefony i Darknessa C.D Perun

  Dziewczynka leżała tak wtulona w nagą pierś basiora. Oczka same jej się kleiły. Zdała sobie sprawę, jaka była tym wszystkim zmęczona. Już miała usnąć, już powoli oddech dziewczynki zaczął się wyrównywać, kiedy usłyszała okropny hałas. Odruchowo, wbiła swoje paznokcie w biceps basiora. Perun spojrzał zdziwiony na stojącą przed drzwiami postać. Fragonia nawet nie była świadoma, kto ich odwiedził, rozwalając przy okazji drzwi czarnemu basiorowi. Dopiero po chwili, przerażona, otworzyła oczy i szeroko się uśmiechnęła. Zarumieniła się i wyskoczyła z łóżka, aby jak najszybciej przytulić się do swojego opiekuna. 
  Darkness, zdezorientowany, cofnął się o krok, czując dotyk malutkiej. Dziewczynka niczym się teraz nie przejmowała. Ważne, że on po nią wrócił. Przybył. Nareszcie. Mogli w końcu wrócić do domu! Tak bardzo za nim tęskniła. Chciała coś powiedzieć, jednak nie mogła. Była podekscytowana na tyle mocno, że nie mogła wykrztusić zwykłego cześć. Poczuła delikatnie głaskanie ze strony czarnowłosego, który spoglądał zdezorientowany w stronę basiora. Był wściekły. Perun wstał i w geście obrony, podniósł ręce do góry, jakby chciał powiedzieć, że nic nie zrobił a to tylko tak wyglądało i wcale nie przespał się z jego podopieczną. Już miał coś powiedzieć na swoją obronę, kiedy Wilkobójca podszedł do niego i z całej siły przywalił nieznajomemu w nos. Fragonia spojrzała na krwawiącego Peruna i wściekłego Darka. Teraz z pewnością mogła nazwać go Wilkobójcą. 
  - Darkness! Proszę! - dziewczynka chwyciła mężczyznę za ramię. 
  Czarnowłosy odwrócił się na chwilę w jej kierunku, po czym szarpnął mocno swoim ramieniem, aby dziewczynka w końcu go puściła. Malutka upadła na podłogę i spoglądała bezradnie, jak mężczyzna dokonuje przemiany w anthro-basiora z czaszką na łbie i zaczyna uderzać Peruna. Basior kopnął zdenerwowany nieznajomego w pysk, aby mieć czas na zabranie stąd swoich czterech liter. Mógłby sięgnąć po swoją broń i wyprosić stąd nieznajomego. Maska Darkness upadła na podłogę, ukazując jego okropny, poraniony pysk. Wisielec zaśmiał się szaleńczo, po czym ponownie uderzył Peruna w nos z całej siły. Tym razem basior zasłonił się jednak dłonią i oberwał jedynie w rękę. Napastnik wysunął pazury, gotowy ponownie zaatakować, kiedy jednak poczuł, że ktoś ciągnie go za ogon. Odwrócił się i spojrzał prosto w smutne oczy swojej malutkiej kotki. Już chciał oderwać się od nawalania Peruna, kiedy usłyszał przekleństwo basiora skierowane pod jego adres i ponownie się wściekł. Rzucił się na rudowłosego i podniósł go, po czym przytrzasnął do ściany i zaczął uderzać go z całej siły pazurami w brzuch. Perun bronił się jak tylko mógł. 
   Fragusia podeszła niebezpiecznie blisko jednego z mężczyzn i już chciała go odciągnąć, kiedy poczuła ból. Trzydziestoletni chirurg uderzył ją przez przypadek w brzuch. Już chciał ją przeprosić, kiedy napastnik uderzył go z całej siły w pysk i Perun znowu rzucił się w wir walki, zapominając kompletnie o zdenerwowanej Cornelii. Malutka zdenerwowana i przerażona, odsunęła się od mężczyzn i powolutku wstała. Chciała krzyknąć, jednak palący ból jej to uniemożliwił. Czuła się bezsilna wobec dwójki, tłukących się basiorów. Spojrzała jeszcze raz smutnym wzrokiem na drzwi. Miała nadzieję, że oni nie zrobią sobie żadnej krzywdy. Nie myślała jasno. Miała ochotę stąd wybiec i rzucić się pod koła najbliższego, przejeżdżającego samochodu. Uciekła przerażona z pomieszczenia i skierowała się w stronę wyjścia. Minęła zdezorientowaną Persefonę, która już chciała udać się za nią w pogoń, kiedy przypomniała sobie o dwóch, nawalających się gościach. Z początku chciała zobaczyć tę dwójkę w akcji. Heros kontra stary, doświadczony Tytan. Byłoby ciekawie. Dużo krwi. Ostatecznie jednak było wiadomo, kto zwycięży, a ona nie mogła pozwolić na zamordowanie przez Wilkobójcę Peruna. Westchnęła głośno. Miała nadzieję, że jej siostrzyczka nie popełni żadnego głupstwa. 
   Spojrzała na Darknessa, który siedział na Perunia i obkładał go niemiłosiernie pięściami. Z pyska ciekła mu piana, a jego lewe oko świeciło na kolor krwistoczerwony. Widać było, że był wściekły tym, co tu zastał. Mogła się spodziewać jego reakcji, jednak nie ważne, co by zrobiła, nie powstrzymałaby alphę Watahy Karmazynowej Nocy przed zaatakowaniem gościa, który, przynajmniej tak to wyglądało z trzeciej osoby, uprowadził jego podopieczną i zmusił do stosunku. Jeszcze gorzej by było, gdyby pomyślał, że Fragonia sama tego chciała. Wtedy nie tylko rudowłosy miałby piekło w domu. Szatynka rzuciła się w swojej furry formie na dwójkę nawalających się mężczyzn i z całej siły zaczęła uderzać zarówno Peruna, jak i Wilkobójcę, który jednak nic sobie z tego nie robił. Najbardziej cierpiał właśnie biedny właściciel mieszkania, który obrywał najwięcej i najboleśniej z całej trójki. Persefona była jak w transie. Chciała się bić. Tak dawno tego nie robiła. Nawalała Peruna jak tylko mogła z okropnym uśmieszkiem na twarzy. Już chciała się od niego oderwać i zacząć tym razem walić w Wilkobójcę, kiedy zauważyła, że ten przestał się bić i rozgląda się zaniepokojony po pokoju. Persefona już chciała zadać mu cios prosto w ten brzydki ryj, kiedy jej uderzenie zostało zablokowane. Mruknęła tylko smutno i poruszyła głową zaniepokojona. No tak. Nie nawalanka teraz była najważniejsza. 
  - Gdzie jest Fragonia? - zapytał Darkoss, rozglądając się po pomieszczeniu. 
  Nie zważając na jęczenia dwójki, wstał i zostawił Peruna, po czym zaczął biegać po domu. Niszczył meble, rozwalał stoły, tylko dlatego, że nigdzie nie było już jego podopiecznej. 
  - Właśnie to miałam wam powiedzieć. - mruknęła spokojnie Persefona, pomagając wstać Perunowi, który zaczął jak pluć krwią przez uszkodzone lewe płuco, w które wbiło się jedno ze złamanych żeber. - Fragonia uciekła przerażona, po tym jak któryś z was, debile, niechcący ją kopnął. Jeżeli więc zaraz obaj nie ruszycie swoich czterech liter i nie pomożecie mi jej szukać, to marny wasz koniec! 
  Rudowłosy basior zdezorientowany wybiegł na pole, a zaraz za nim Wilkobójca. Rudowłosy, sam nie wiedział dlaczego, mocno przejmował się losem malutkiej. Nie dopuszczał do siebie myśli, że mogłaby zrobić sobie znowu coś złego. Obwiniał siebie za całą tę sytuację. Nie zważając na protesty nieznajomego, wsiadł do auta za kółkiem. Już miał wyjeżdżać z garażu, kiedy Darkness zablokował mu drogę. Już miał warknąć do niego, aby się odsunął, kiedy Darkoss szybko dostał się na przednie siedzenie samochodu. Rudowłosy nadal nie mógł ogarnąć, jakim cudem on zareagował tak szybko, jak w ogóle znalazł jego chatę i jakim cudem w ogóle wiedział, że jest u niego Fragonia. Postanowił sobie jednak, że pytania te zada mu później, kiedy w końcu szczęśliwie znajdą podopieczną całą i zdrową. Nerwowo powtarzał sobie pod nosem, że wszystko to było jego winą. Wilkobójca na przemian mordował go za te dyrdymały wzrokiem i szukał przez szybę w oknie jakiegokolwiek przechodnia, który przypominałby w wyglądzie malutką Frago.  Nie przejmował się nawet swoim bolącym brzuchem i tym, że prawdopodobnie nieznajomy dodatkowo uszkodził mu nos. Ważny był dla niego tylko los dziewczynki. 
  - Tam jest! - Darkness w końcu ją zauważył. 
  Leżała na drodze obok porzuconego przez właściciela rozbitego auta. Zakrwawiona, ciężko ranna i prawdopodobnie umierająca. Dodatkowo nieprzytomna.

Perun? Dumna mnie za to opko rozpiera!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!