Od Amandy

Krzyk, pisk i wybuch. Uciekający ludzie i palące się budynki. To właśnie widziała Amanda, a po dwóch godzinach palące domy były gaszone wodą. A ona sama skulona obok krzaka, płakała.
- Dlaczego?! Dlaczego to zrobiłam?!
Jej łzy kapały na ziemię, a głosy ludzi było wszędzie słychać. Podniosła głos, gdy ktoś ją usłyszał.
- Ben! Ktoś płacze!
Dziewczyna przestała i zaczęła uciekać.
- Dlaczego uciekasz?! - Jakiś mężczyzna zaczął biec za nią.
- NIE!
Wadera budząc się podskoczyła. Widać było w jej oczach strach i zaniepokojenie. Podeszła do zniszczonej i niedokończonej szafki, ukradzionej z jednej z wysp. Leżała na niej kartka i szklanka z czarnym płynem. Próbowała w wziąć kartkę do ręki, ale nie mogła. Sama ona! Nie mogła się poddać więc miała ją blisko, ale zamiast ją wziąć zwaliła na skalną podłogę czy jak by to się nazywało. Podniosła ją i zaczęła czytać.
- Pójść do krukonów? Po co mam się męczyć?!
 Uderzyła pięścią w szafkę, i z teleportowała się na Spatium. Zaczęła iść na cmentarz, gdy jakaś czarna postać śmignęła jej przed nosem. To był krukon, zaczęła się teleportować zanim gdy coś ją uderzyło. Cicho krzyknęła z bólu i zaczęła się rozglądać. Była blisko portalu, którego pilnował niedźwiedź.
- Czego chcesz?
- Niczego?! A co miałam bym chcieć?! - Zdenerwowany zaryczał, i odwrócił się.
- Co za zwierzęta.
Rozglądała się nikogo nie było, przeniosła się do jednego z lasów i przewróciła się.
<Ktoś odpisze?>

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!