Od Pandory do Mobiusa

Znalazłam mapę, na której widniało miasto w labiryncie, postanowiłam je odwiedzić. Dobrze wiedziałam gdzie się, ów labirynt znajduj, postanowiłam się tam przez teleportować. Po paru chwilach znajdywałam się przed wejściem. Po sprawdzeniu, czy w torbie mam potrzebne rzeczy, ruszyłam w labirynt. Oprócz pół mroku i ciszy to zupełnie nic się nie działo, szłam równym skocznym krokiem. Nagle usłyszałam cichy kroki, tuż za moimi plecami, powoli odwróciłam się, przede mną, znajdował się ogromny pająk, ze świecącym zadkiem, który robił mu za odwłok, choć powiedziałabym, że wygląda, jakby skrzyżowali go ze świetlikiem. Stłumiłam, w sobie krzyk, jednocześnie wyjmując z torby mięso, szybko rzuciłam mu kawał padliny.
-Alohomola.
Pająka widocznie to zaskoczyło, bo nie wiedział co zrobić ja w tym czasie, się zwinęłam z jego punktu otoczenia, przemieniłam się w Liso-wilka, by przejść pod wisielcami, po paru kolejnych zakrętach ujrzałam wielkie, wręcz ogromne drzewo, na którym znajdywały się drewniane domki. Wróciłam do ludzkiej postaci, wtedy przede mną padł strzał, po chwili przede mną pojawił się mężczyzna.
(Mobius)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!