Sarah do Kasai

Wracałam właśnie z miasta, gdy nagle w ciemnej uliczce usłyszałam słodki, piskliwy głosik, który krzyczał moje imię.
- Hayo, Sarah.
Zaczęłam powoli odwracać się w stronę posiadacza tego głosu, ale nie pozwolił mi mocny uścisk. Zacisnęłam oczy by przygotować się na atak od osoby, lecz nic takiego się nie stało. Powoli zaczęłam uchylać powieki, by zaraz po tym dostrzec małą dziewczynkę o długich, czerwolnych włosach. Widać było że się ztęskniła, bo nie chciała w ogóle mnie zostawić. Gdy już mnie puściła zobaczyłam jej młodą, delikatną towarzyczke. Usta były pełne uśmiechu a czerwone oczy wyglądały na szczęśliwe.
- Co dziś porabiasz ??
Strach trochę mnie opuścił lecz nadal trzymał się mnie kurczowo za żołądek, przez co czułam ucisk i kłucie. Stres zaczął mnie jeszcze zżerać gdy dziewczynka zaczęła patrzeć się na mnie ze zdziwieniem. Stałam tam jak wryta i nie wiedziałam co mam zrobić.
- Cześć...
- Ehh, no cześć, ale jak się czujesz ??
Już prawie całe szczęście z niej uszło. Teraz patrzyła się na mnie tymi swoimi szklanymi oczami. Trochę się od niej odsunęłam by wyznaczyć swoją przestrzeń osobistą. Nawet wiedząc że to mała dziewczynka, na oko 10 lat, nie znając jej bałam się co może zrobić.
- Wszystko... chyba dobrze, a ty ?? Jak cię zwą ??
Spytałam się jej lekko podenerwowana. Wyglądała na zdziwioną moim pytaniem, więc zbliżyła się jeszcze do mnie o krok. Teraz widać było smutek w jej twarzy.
- Co ty, nie pamiętasz jak tydzień temu zaprosiłaś mnie do siebie na obiad a potem do sklepu mówiąc, że szukasz sukni ślubnej dla siebie, bo niedługo masz się pobrać z Kirisem ??
Wierzyć mi się nie chce w to co mówi ta dziewczynka. Nie mogłam się aż tak uchleć by zapomnieć tyle rzeczy, szczególnie że postanowiłam sobie dwu miesięczną przerwę od picia by nie doszło do podobnych moich wybryków. Złapałam się za głowę i oparłam się o brudną ścianę budynku. Zamknęłam oczy by się trochę uspokoić.
- Było coś jeszcze ??
Gdy się pytałam miałam nadzieję że to już wszystko.
- Po tym wróciłaś do domu mówiąc ze idziesz pisać zaproszenia, a wieczorem dostałam małą, pozłacaną kartkę, na której było napisane że... albo pokaże ci- wyjęła kartkę z kieszeni i dała mi ją do rąk.- szczeże to się cieszę znalazłaś sobie kogoś.
Uśmiech wrócił na jej twarzyczke. Powoli otworzyłam kartkę, na której było napisane gdzie, kiedy, kto i z kim. Wszystko było starannie napisane. Cała się trzęsłam, bo z jednej strony się cieszyłam że w końcu zmiana w moim życiu, że mam dla kogo żyć, ale z drugiej strony nie byłam świadoma moich zachowań i chyba jeszcze nie jestem na to gotowa.
- Jak się w ogóle nazywasz ??
Dziewczynka stanęła równo i uniosła głowę do góry.
- Zwą mnie Kasai, ale ty na ostatnim wyjściu zaczęłaś do mnie mówić "Ksa geniusz".
Zaczęła się chichotać a ja oderwałam się od ściany,  podeszłam do niej i kładąc głowę na jej ramieniu zmróżyłam oczy.
- Musisz mi pomóc.
( Kasai)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!