Od Mobiusa C.D Evie

Podniosłem ciężkie powieki. Usiadłem na skraju łóżka i rozejrzałem po pokoju. Obok mnie leżała jakaś naga kobieta, jednak bardziej mnie interesowało to co dzieje się na zewnątrz, gdzie było ciemno przez czarne chmury otaczające miasto. Miałem na sobie tylko bieliznę, a ciało lśniło od potu, mimo sapiącego astmatycznie klimatyzatora nad łóżkiem. Czułem dudnienie w głowie, dodatkowo pot w coraz większej ilości pokrywał moje ciało. Niedobrze, nic nie pamiętam, jednak nie czułem przez to jakiegoś zmartwienia. Nie mam nawet siły się martwić. Otworzyłem okno i wyjrzałem na zewnątrz. Nabrałem powietrza i wypuściłem je ciężko z ust. Nigdy nie przyzwyczaję się do tego brudnego powietrza. Wziąłem z parapetu papierosa i umieściłem go między wargami. Ulica była zalana porannym żarem, wychodzącym za ciemnych chmur. Pewnie nocą nieźle lało. Ulica pełna pospiesznie wędrujących ludzi. Mają taka technologię a i tak nie mają czasu na własne życie, ciągle się spieszą. Nagrzany parapet zaczął mnie grzać niczym kuchenna blacha. Wyprostowałem się i skierowałem do leżących na ziemi spodni, przykrytych przez skąpą czerwoną sukienkę. Zmarszczyłem brwi i wydobyłem portfel z kieszeni. Ani grosza... znowu dopadł mnie hazard? Usiadłem pod łóżkiem i buchnąłem z ust czarnym dymem. W pewnym momencie wokół mojej szyi oplotły się kobiece ręce, które po chwili wędrowały moje mojej klatce piersiowej.
- Dzień dobry - Usłyszałem melodyjny głos, już wiem czemu ją wybrałem. Stwierdziłem widząc ciemne jak smoła, czarne włosy. Złapałem kosmyk w dłonie i przejechałem kilkukrotnie po nich palcem - Lubisz je prawda? - Wyszeptała - A raczej lubisz osobę, która ma podobne - Zachichotała, a ja wstałem ze swojego miejsca
- Nic nie wiesz - Warknąłem i kazałem jej wyjść. Dałem jej czas, sam wszedłem pod prysznic i stałem tam bez końca. Miałem uczucie jakbym nie kąpał się od miesięcy. Dokładnie natarłem się pachnącym cytrusem i ziołami żelem. Dopiero teraz zacząłem czuć dudniący ból w klatce piersiowej. Dodatkowo niesforne uczucie w okolicach kostki. Skręciłem ją? Kiedy? Zacząłem masować klatkę i wmawiałem sobie, że to nerwoból. Prysznic sprawił, że się obudziłem i zacząłem tętnić chociaż trochę życiem. Wyszedłem z łazienki, kobieta zniknęła. Zacisnąłem zęby i ubrałem się we wczorajsze ubrania. Ciekawe ile zapłacę za ten hotel. Cholera, co by się stało gdyby ona wtedy przy mnie była? Zrobiłem to tylko przez to, że mają identyczne włosy, co za głupota. Zacząłem się cicho śmiać z tego jak żałośnie postępuję. Nikogo więcej nie mam zamiaru skrzywdzić. Wyszedłem z pokoju trzaskając drzwiami.

-To co się działo, kiedy ostatnim razem tutaj byłem, czyli ponad sto lat temu-

Do miasta w imperium dzielił mnie już tylko las. Znowu wyruszyła bez żadnego słowa. Pobiegłem ile sił w łapach przez ledwo żywą naturę. Serce się kraja, gdy patrzę co technologia ludzi zrobiła z tymi terenami. Dziwny jest sam fakt, że ten las się uchował przed ich zniszczeniem. Powietrze było ciężkie i wilgotne. Pewnie znowu zaczną się kwaśne deszcze, które także będą podrażniały pozostałą roślinność. Miałem wrażenie, że wszystko jest tutaj brudne, ziemia, a nawet samo powietrze, jednak jego woń nagle się zmieniła. Krew... Zmieniłem szybko kierunek, zapach dochodził z południa. Przyspieszyłem, miałem złe przeczucia. Powoli dochodziły do mnie kolejne wonie, dwa wilki, z czego jeden mi znajomy. W pewnym momencie zapachy były tak intensywne, że trudno było określić kierunek. Wszystko się wyjaśniło, gdy czarnowłosa kobieta przebiegła kilka metrów przede mną. Kiedy się odwróciła, dostrzegłem widoczną ulgę na jej twarzy
- M...Mobius...!? - otworzyła szeroko oczy i schowała ostrze. - Co tu robisz? Nie powinieneś być na Assyrio?- Zapytała, a ja zastanawiałem się jak może mnie w ogóle o to pytać?
-Okłamałaś mnie! - Krzyknąłem a wokół mnie pojawił się gęsty czarny dym, pod którego osłoną moje ciało przybrało dwunożną postać
- Musiałam, wiedziałam że byś się nie zgodził! - odkrzyknęła, a ja zacząłem pochodzić bliżej - Co ty w ogóle moja matka jesteś czy jak?! - wyszczerzyła szereg ostrych zębów, w geście pokazania swojej wyższości
- Zakazuje ci bo ma powody.. - zmarszczyłem brwi i przykucnąłem przed wilczycą, kładąc przy tym rękę na jej głowie - głupia.. - westchnąłem przekładając czoło do je pyska
- Przepraszam... - wysyczała z żalem po chwili ciszy
- Pokaż ranę, lepiej by nie wdało się zakażenie - wyjąłem z czarnej skórzanej torby wodę utlenioną i przyjrzałem się mocno poszarpanej nodze, która była niezgrabnie opatrzona - Nasze szczęki są silne, a zęby stworzone do zadawania ran szarpanych, zanim się zgoi minie trochę czasu.. - Pokiwałem zrozumiale głową, a kobieta oparła się o drzewo. Złapałem za jej spodnie i rozerwałem w kolanie - I te głośno bijące serce... - westchnąłem, patrząc z uśmiechem na Evie, która po kilkusekundowym kontakcie wzrokowym cała się zaczerwieniła i odwróciła głowę
- To nie moje.. - mruknęła krótko
- Wiem - Odparłem z widocznym zadowoleniem - To moje.. mimo że to nie pierwszy raz, gdy opatruje ci ranę, zawsze jestem podenerwowany czy aby na pewno nic Ci nie będzie - Zawinąłem bandażem ranę i się wyprostowałem - Niestety tylko tyle mogę zrobić - Wysunąłem w jej kierunku dłoń
- I tak lepsze niż kilkaset lat temu, wtedy to mi nawet krew do ręki nie dopływała - Prychnęła śmiechem
- No nie nadal mi to wypominasz?! - Zapytałem rozbawiony - Nie brałem w końcu żadnego kursu u pielęgniarki - Zaśmiałem się gromko, kiedy dziewczyna się mnie złapała i wstała. Kulała mimo że rana nie była bardzo głęboka, ale na pewno bolesna.
- Za ile się wygoi? - Zapytała, gdy wziąłem ją pod ramie
- Bólu nie będziesz czuła za kilka dni, ale i tak nie będziesz mogła się nadwyrężać, bo w każdej chwili może dojść do zakażenia, przez występowanie obumarłych poszarpanych tkanek, jest to jeszcze bardziej prawdopodobne - Wytłumaczyłem - W dodatku nie wiadomo gdzie ten kundel wcześniej trzymał pysk - Fuknąłem, a kobieta od razu się roześmiała
- Jesteś pewny, że nie brałeś tego kursu u pielęgniareczek? - Zapytała rozbawiona
- Oj nie kuś mnie bym sam Ci to zszył - Szturchnąłem ją za ostatnie żebro, gdzie miała łaskotki, przez co przez całe jej ciało przeszedł dreszcz, który znalazł ujście w jej ustach w postaci śmiechu. Odwróciłem się z z dziewczyną o sto osiemdziesiąt stopni i ruszyłem przed siebie.
- Czemu wracamy do miasta? - Zapytała, gdy trochę się uspokoiła
- Potrzebujesz lekarza, to chyba logiczne? - Mruknąłem patrząc na nią kątem oka, początkowo dziewczyna chciała coś powiedzieć, lecz przegryzła wargę i się powstrzymała - Z ich technologią szybciej wrócisz do zdrowia, cholerniki mają jakieś magiczne nitki czy jak? - Zamyśliłem się, przypominając jak moja ostatnia rana się szybko zagoiła. Widząc, że Evie się nie śmieje, wiedziałem, że nad czymś myśli, dlatego nic nie mówiłem i skierowałem mój wzrok z powrotem na ścieżkę. W mieście młoda była znana, tak więc mieliśmy kilka zaufanych osób, w tym lekarzy. Niestety przez to też często jest celem, nie raz słyszałem stawki, które dają za jej głowę. Nabrałem wilgotne powietrze do płuc i powoli je wypuściłem. Jak ja dałem jej się namówić na bycie szpiegiem? Co prawda jest niezastąpiona, jednak za często się o nią martwię. Zawsze wraca żywa, bo dobrze wie, że gdyby tak nie zrobiła to przez wieczność bym ją obwiniał i przeklinał, jednak rany stają się coraz gorsze. Zerknąłem na jej nogę, która w ogóle nie dotykała ziemi. Czyli jest bardziej bolesna niż myślałem, a na twarzy Evie nie ma nawet najmniejszego grymasu spowodowanego bólem. Za każdy razem wyciągałem z niej siłą kto jej to zrobił i sam się nimi zajmowałem. Czy nie jest to dziwne? Kiedy umiera ktoś z moich, jest to dla mnie cholernie bolesne, jednak kiedy zabijam osobę, która zrobiła krzywdę komuś mi bliskiemu, czuję głęboko skrywaną satysfakcję. Nie powinienem o tym dużo myśleć...
- U lekarza.. nie będziesz na mnie czekać prawda? - Zapytała ze spuszczonym wzrokiem. Myśli, że znowu pójdę się nimi zająć? Zrobił bym to z wielką chęcią, gdyż widok tego co zrobili Evie jest nie tylko bolesny, ale także irytujący, jednak widząc, że jest zmartwiona bardziej tym faktem, że nie będę czekać, poczułem jak rozluźniają się wszystkie spięte mięśnie mojego ciała.
- Będę czekać - Uśmiechnąłem się patrząc jej prosto w oczu - Obiecuję.. - Dodałem pewnie

<Evie?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!