06 kwietnia 2017

Janusz, do abordażu! (Od Evangeline Quest 22)

Ale mnie głowa napier... Boli. Bardzo boli. Z trudem otworzyłam oczy. Byłam na jakimś statku. Przywiązana do masztu. Gdy z trudem uniosłam głowę,  zauważyłam, że jest tam piracka flaga.  To nie mogli być "moi" piraci. To znaczy z Delty.  Tamci raczej by mi nic nie zrobili.  Teraz pozostaje tylko pytanie: "Co zamierzają ze mną zrobić?" Nie musiałam czekać dłużej na odpowiedź, bo jakiś spocony,  ubrany na czarno Janusz podszedł do mnie z nieprzyzwoitym uśmiechem. Szybko zrobiłam w myślach kalkulacje.  Jeżeli trochę się postaram,  to uda mi się uwolnić jedną nogę z okowów sznura.
- Co ja tutaj robię?! - zapytałam zdenerwowana.
-Nic ciekawego na razie.  Potem jak sprzedamy cię na targu,  to...
-Przestań jej zdradzać nasze plany, ty durniu!  - wydarł się któryś z piratów,  stojących trochę dalej.
-Tak jest kapitanie!  - Od krzyknął,  po czym znowu spojrzał na mnie. Na jego twarzy znowu pojawił się ten przerażający uśmiech. Udało mi się uwolnić nogę gdy był wystarczająco blisko,  Uniosłam zgiętą nogę i kopnęłam nią w brzuch mężczyzny, tak,  że aż odrzuciło go kilka metrów.  Krzyknęłam wtedy dziko:
-A wypad mi z tym Januszem! - po chwili mężczyzna odczołgał się ode nie,  jęcząc cicho. Rozejrzałam się po statku, w poszukiwaniu moich rzeczy.  Były położone przy sterburcie. Tylko co teraz.  Usłyszałam coraz głośniejsze słowa piratów. Rozmawiali coś o porcie.
-Przecież tu był!  -wykrzyknął jeden z nich.
-A teraz go nie ma. Musimy coś z tym zrobić.  Przecież mieliśmy to sprzedać - "To"?! Nawet z bardzo dalekiej odległości byłoby widać moje oburzenie.
-To ona go zniknęła! - wykrzyknął Janusz, wskazując na mnie paluchem.  No ja go zabiję normalnie! Wszyscy piraci zebrali się wokół mnie,  właśnie wtedy, gdy uwolniłam drugą nogę.
-To prawda, wiedźmo? - zapytał jeden z nich, którego wzięłam za kapitana tej wesołej gromadki.
-Oczywiście! A was pozamieniam w żaby! - wykrzyknęłam - W obrzydliwe ropuchy! Ranarum rubetarum in vos converto. Ranisque loquacibus! Abracadabra! - darłam się, a oni cofnęli się przerażeni. - Jeszcze możecie cofnąć zaklęcie. Zacznie działać dopiero wtedy, gdy tego zachcę - jeden z piratów podczołgał się do mnie na kolanach.
-Dobrotliwa panienko... - zaczął, jąkając się trochę. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że to sam kapitan.
-Słucham? - zapytałam miłościwie.
-A gdybyśmy cię wypuścili? Oddałabyś port i nie zamieniłabyś nas w żaby?
-No nie wiem... Jeszcze się zastanowię.
-Prosimy... Zrobimy wszystko, co panienka zechce?
-Wszystko? - zapytałam z błyskiem w oku i szatańskim planem w głowie.
-Wszystko, wszyściusieńko.
-No dobrze, niech wam będzie - powiedziałam w końcu. Ale ja jestem łaskawa! Aż sama się zaskoczyłam. - Najpierw mnie rozwiążcie - zrobili to, o co ich prosiłam. Oddali mi rzeczy i w ogóle się jacyś milsi zrobili. Jedynie Janusz zaszył się gdzieś w swojej kajucie, widocznie obrażony takim obrotem sprawy. Bez łaski. Właściwie, po mojej klątwie "przejęłam okręt". Umówiłam się także z kapitanem [nie, nie na randkę(na samą myśl o tym mnie wzdryga)], że najpierw odstawią mnie na Spatium i dopiero wtedy powiem im jak znaleźć port którego szukają. A jeżeli źle podam jakieś informacje, to... byłoby przykro. Ale każdy się może pomylić, prawda? Nawet taka wiedźma jak ja. Uśmiechnęłam się złowieszczo, co wprawiło kapitana w stan najwyższego przerażenia. Ta bardzo się chłopina zlęknił, że zaczął skręcać statkiem w prawo, prosto w skały i tylko czujne oko dotychczasowego sternika uchroniło ich przed katastrofą.
-Prowadźże człowieku normalnie, a nie myślisz! Myślenie nie dla ciebie!
-Tak jest miłościwa panienko.
-No - powiedziałam z uznaniem - Zaczyna mi się tu podobać. Może nawet dłużej tu zostanę...
-Nie!! To znaczy... pewnie panienka tęskni za domem i tak dalej. My sobie sami poradzimy!
-Na pewno? - zapytałam z powątpiewaniem.
-Na pewno. Już panienki port niedaleko jest - zastanawiałam się, czy ten szyk przestawny jest moją winą, ale postanowiłam się tym nie martwić. Zacumowaliśmy niedaleko. Wyjaśniłam im dalszą drogę, po czym zeszłam na ląd. Piraci odpłynęli bardzo szybko. Za bardzo. Ciekawe dlaczego?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!

Szablon wykonała Fragonia na rzecz bloga Wataha Karmazynowej Nocy. || Credits