Od Zdrajcy cd. Evangeline

- Patrz panie! Ktoś tam leży! - Zakapturzona dziewczyna wykrzyknęła radośnie, wskazując białowłosą postać, której ciało drżało lekko na ziemi.
  Zdrajca rozpoznał postać od razu. Nie mogło być wątpliwości. Nieznajoma ruszyła w kierunku Evangeline dziarskim krokiem, odpinając klucz od paska, jakby dobywała miecza. Błyskawicznie zareagował. Skoczył w cień, by wyłonić się tuż za plecami dziewczyny. Wymierzył z całej siły cios w jej głowę. Ta na chwilę znieruchomiała, po czym klucz wypadł jej z ręki, a sama zakapturzona upadła na ziemię. Czarnowłosy podbiegł do Evangeline i z dużą siłą oderwał robala, napuchłego od czerwonej krwi, od jej szyi. 
- Ev! - krzyknął, unosząc ją delikatnie.
- Woo panie, niezłą masz pan parę w łapach... - jeszcze przed chwilą nieprzytomna, teraz powoli zaczynała dźwigać się z ziemi. Zdrajca nie namyślając się wiele zarzucił sobie białowłosą na ramię i rzucił się do ucieczki, mijając podnoszącą się nieznajomą. Przez chwilę zdawało mu się, że w mroku dostrzegł parę czerwonych punkcików, jednak nie mógł przystanąć żeby sprawdzić, czy to prawda.
  Przebiegł może kilka kilometrów, gdy dotarł do najbliższej wioski. Za sobą nie słyszał odgłosów pogoni. Właściwie... wogle jakby ich nie było - uświadomił sobie ze zdziwieniem.
  Wioska była niewielka, jednak udało mu się namówić jednego z mieszkańców, by przenocował ich w stodole i udostępnił nieco lekarstw. Zdrajca miał nadzieję, że postawi to Ev na nogi... a przynajmniej na tyle, na ile można postawić na nogi kogoś, kto teoretycznie powinien być martwy.
(Evangeline? :3)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!