Od Haylee cd Hunter "Walka"

    Splątane w uścisk wilki walczyły wgryzając się wzajemnie w skórę przeciwnika. W końcu jednak węzeł ich ciał rozplątał się. Hunter szybko poderwał się na równe nogi, tuż za nim Haylee. Nie miała zamiaru mu odpuszczać. Uśmiechnęła się prowokująco do przeciwnika. Nie musiała czekać długo na reakcję basiora. Wilk pomknął do przodu. Na szczęście wadera uniknęła ataku. O parę milimetrów ale jednak. Pretendent okazał się szybszy niż na początku przypuszczała. Zwinnie odskoczyła w tył, w celu zachowania bezpiecznej odległości. Przez chwilę oboje stali jak wryci czekając na ruch przeciwnika. Haylee z uwagą obserwowała poczynania wroga. Nagle basior rzucił się do przodu, sądząc, że uda się mu dorwać różowooką. Haylee cierpliwie trwała w miejscu do ostatniej chwili. Gdy szczęki jegomościa rozwierały się, ta z gracją skoczyła w górę. Rozpędzony przeciwnik nie zdołał się zatrzymać. Z impetem poleciał do przodu, przy okazji ryjąc w ziemi pazurami i wzbijając potężne kłęby dymu. Pomimo odrzutu udało mu się utrzymać równowagę. Po chwili na grzbiecie basiora wylądowała Haylee. Odbiła się z niego jak z trampoliny i skoczyła dalej. Spojrzała z kpiną w oczach na pretendenta. Otrząsnąwszy się w końcu, brunatnofutry rzucił się w jej stronę. I tym razem szczęśliwie atak nie zdołał sięgnąć wadery. Wylądowała z boku wilka. Wprawdzie nie tak wdzięcznie jak wcześniej lecz wciąż o wiele lepiej niż nieznajomy. Tym razem wynagrodziła go ciekawskim spojrzeniem. Nie rozumiała dlaczego właśnie tak postąpił wiedząc jak wcześniej się to zakończyło. Ten sam atak zainicjował raz, drugi, trzeci... Bitwa przeciągała się. Nagle Haylee zrozumiała, że obcy próbował ją wymęczyć. Zaklęła pod nosem. Było to tak oczywiste, że nawet nie wzięła tego pod uwagę. Teraz, gdy ledwo stała o własnych siłach, było już za późno na oszczędzanie energii.
    Brązowofutry pomknął w jej stronę znacznie szybciej niż wcześniej. Atak kończący? Na pyszczku Haylee pojawił się chytry uśmieszek, lecz na szczęście wróg go nie dostrzegł. Wyczekiwała odpowiedniego moment. Liczyła sekundy jedna po drugiej... W ten, gdy basior był już wystarczająco blisko, aby skoczyć na waderę przed nim pojawiła się różowa bańka. Niestety albo raczej stety wilkowi nie udało się wyhamować i wygrzmocił głową w przeszkodę. Zadowolona z siebie różowooka usiadła pozwalając sobie na odpoczynek.
    - Wow! Jesteś lepszy niż sądziłam! - zawołała, gdy tylko jej oddech uregulował się. - Zarzuć mi swoje imię.
      Hunter? Sorki jeśli zdania nie ten teges, ale w opisie walk/strategii to umnie krucho ._.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!