Odd. Miyashi c.d Zdrajca

- N-nie… to ja przepraszam... – szepnęłam. – Ty… Nie masz za co przepraszać
- Ty _eż _ie – odpowiedział.
- Nie… ja mam… Inaczej… inaczej by… inaczej… - zaczęłam mówić coś, czego nie mogłam dokończyć. Ciągle się plątałam próbując dokończyć to jedno zdanie. Wtedy nagle za istotą stanęło kilka osób. To oni… Wszyscy, którzy śnią mi się po nocach z czasów wilczych… Moja rodzina… Odepchnęli go, po czym moja siostra rozcięła mu nożem gardło, a krew się rozpryskała po całym pomieszczeniu. Potem na moich oczach rozerwała mu brzuch, kiedy nagle matka powiedziała:
- Ciebie to też czeka. Jesteś najgorszą istotą jaka istnieje!
- Przepraszam…! Poprawię się… zrobię wszystko… - rozpaczliwie próbowałam z nią negocjować. Wtedy podeszła i przyłożyła do mojej lewej ręki swój nóż. W międzyczasie moje rodzeństwo kroiło zwłoki mojego gościa na kawałki. Nie chciałam na to patrzeć, więc zacisnęłam powieki jak najmocniej. Wtedy poczułam ogromny ból w lewej nodze, krzyczałam bardzo głośno. Po chwili przestałam ją czuć, jakby nie było jej. Po chwili poczułam jeszcze okropny ból na brzuchu i w środku. Krzyczałam bardzo głośno, to było trudne do wytrzymania. Po chwili ból nie dokuczał aż tak, więc otworzyłam oczy. Wszyscy stali wokół mnie, a mój ojciec trzymał jakąś butelkę. Patrząc mi w oczy wlał ponad połowę jej zawartości do mojej rany na brzuchu, wypełniając wnętrze. Zaczęło to okropnie parzyć i znowu ból był nie do zniesienia. Reszta rodziny mnie trzymała mocno, gdy on wlał tego czegoś jeszcze mi do gardła, otwierając mi usta z całej siły. Wtedy zaczęło to parzyć mnie od środka. Próbowałam się im wyrwać, ale bezskutecznie. Po chwili przestałam czuć cokolwiek, nie było nikogo. Tylko pustka.
Poczułam potrząsanie, co w pierwszej chwili mnie przeraziło. Bałam się otworzyć oczy by nie ujrzeć mojej… rodziny. Ale nie czułam ich obecności. Czułam jeszcze kojący chłód na jednym z moich wilgotnych od łez policzków. Niepewnie otworzyłam oczy i ujrzałam nieznajomego, który był tu od dłuższego czasu. Trzymał dłoń na moim policzku.
- Wsz_tko d_rze? -spytał.
- Co się stało…? -spytałam nie wiedząc o co chodzi.
- _mdl_aś – odpowiedział.
- Przepraszam… - złapałam go za rękę. - Nic ci nie jest…?
- _ic – odpowiedział, po czym drugą ręką pogłaskał mój policzek.
- Ale na pewno? Na pewno…? – cicho spytałam. Bardzo się bałam że oni coś mu zrobili… Ale wyglądał jakby nic mu się nie stało.
- Na _wno – dalej głaskał mój policzek, po czym dotknął jednego z moich wilczych uszu. Poruszyłam nim delikatnie, a mój gość wrócił do głaskania policzka.

<Zdrajca? Już cukier jest~>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!