Od Vipera

Zmierzyłem spojrzeniem kobietę, stojącą przede mną. Sam nie wiedziałem, jak mogę się zachować w jej obecności. Policjantka wyciągnęła w moją stronę jakieś papiery. Wręczyła mi je. Kuźwa. Ile można dostawać tych cholernych papierzysk.
- My wiemy, że prowadzisz sektę wilków. Zastanów się nad współpracą, bo w przeciwnym razie będę zmuszona powiadomić o waszym buncie premiera, który już nie będzie taki łaskawy.
Ja wiedziałem. Nie chciałem wykorzystywać swoich poddanych do wojska. Cóż, jednak jeżeli sam PREMIER chciał mnie widzieć, nie mogłem tego lekceważyć. Zrobiłbym wszystko, aby mgła nigdy nie została rozwalona. Cofnięcie czasu.. ideał. Darkness byłby do tego zdolny. Ale teraz to był mój problem, nie jego. Może jednak gdybym go "ładnie" poprosił, to by nas przeniósł w przeszłość? Zjebany plan, ale mógł się udać. Miałem już nawet namierzonego pomocnika, który skoczyłby za mną w ogień. Hikaru. Ta to by wszędzie za mną wyruszyła.
- Niech pani nam da..tydzień. Do rozważeń.
***
Tydzień. To mało. Jak dla mnie. Zbyt mało. Pokój czterdziesty drugi na piętrze czwartym. Zapukałem do drzwi. Otworzyła mi ognistowłosa kobieta, w dokładnie takim samym wieku, co ja. Była jednak ode mnie niższa, o pół głowy. Wpakowałem się do środka, zamknąłem drzwi. Z początku starałem się opanować, jednak w końcu nie wytrzymałem i wrzasnąłem na całe gardło:
- ZJEBY JEDNE CHCĄ NAS DO WOJSKA ZACIĄGNĄĆ!!!
Hikaru nie potrafiła przestać się szczerzyć. Czasami faktycznie, jeżeli coś palnąłem, to ludzie nie mogli się uspokoić. Ze śmiechu, oczywiście. Albo po prostu wiele razy obrywałem w ryj.
- Wytłumacz mi, na spokojnie, o co ci chodzi.
Usiadłem na fotelu. Podparłem głowę na ramieniu, abym wyglądał na..osobę myślącą.
- Musimy się cofnąć w czasie. Darkness nam pomoże. Cofniemy zniszczenie mgły i ludzie będą mnie wielbić do końca swojego życia.
Hikaru jakby od niechcenia zaczęła klaskać. Zmierzyłem ją groźnym wzrokiem. Ona doskonale wiedziała, co ten wzrok oznacza w jej życiu. Aby łaskawie przestała się nabijać, bo chcąc nie chcąc, to sprawa poważna. Wstałem z fotela i rzuciłem się na jej łóżko w wilczej formie, strącając jej bieliznę i ubrania. Świeżo wyprasowane ciuszki. Dziewczyna zaczęła się po mnie wydzierać, co sprawiło mi jeszcze większą radość. Zeskoczyłem z ulubionego mebla w tym hotelu i zacząłem brutalnie wszystko wkładać do torby ognistowłosej. Słyszałem za sobą przekleństwa. Hikuś jednak nie atakowała mnie. Alphę by się nie ośmieliła choćby tknąć. Miałem więc wszelkie prawa, względem jej.  Złapałem torbę w zębiska i dokonałem przemiany. Tym razem przedmiot znalazł się w mojej ręce. Wyskoczyłem z pokoju. Hikaru zaczęła mnie gonić. Słyszałem tylko jej głośne przekleństwa. Zacząłem się śmiać. Wbiegłem do głównego holu i zobaczyłem recepcję.  Oddałem tylko kluczyk i od razu popędziłem do głównych drzwi.
<Hikaru? Następnym razem będzie dłuższe>

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!