Od. Amira c.d Prim

- Dzięki - powiedziała
Spojrzałem na nią pytająco
- Że się mną opiekujesz. Inny by zwiał ze strachu.
Uśmiechnąłem się.
- Nie jesteś taka straszna. - powiedziałem i oboje się roześmialiśmy. Po chwili poszedłem do kuchni po coś do picia. Wypiłem butelkę wody. Ale byłem spragniony.
- Amir? - usłyszałam pytający głos Prim
- Jestem - odpowiedziałem z kuchni
Poszedłem do salonu i przysiadłem obok niej na kanapie.
- Nic po prostu zniknąłeś.
Rozległ się dzwonek do drzwi. Zaraz po nim usłyszeliśmy pukanie.
- Ktoś tu się niecierpliwi. - powiedziałem i podszedłem do drzwi.
Gdy otworzyłem drzwi stał tam opętaniec i patrzył się na mnie swoimi czerwonymi oczami. Popatrzył przez moje ramię na Prim, a ta...zasnęła.
Użyłem telekinezy żeby go powalić i jako tako się udało.
Podniósł się i skupił na mnie wzrok. Rzuciłem w niego ogniem. Cóż nadal miał około 50% energii. Żeby jego wzrok na mnie nie podziałał musiałem zamknąć oczy. W myślach przywołałem orła. Silnego i wielkiego. Żeby tylko zabrał opętańca. Nie chcę żeby coś się stało Prim.
Gdy otworzyłem oczy nie było nikogo. Stałem sam w progu.
Byłem wyczerpany in straciłem przytomność.
(Prim?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!