Od. Shayen c.d Tyks, Enkas

Powolnym, lecz zdecydowanym krokiem ruszyłam przez asfalt. Chodzenie z kołczanem i łukiem po mieście nie było normalne. W ogóle, ja nie byłam za grosz normalna. Zerknęłam w niebo, burzowe chmury... Podmuch wiatru uderzył mnie w twarz, spowodowało to moje cofnięcie. Energicznie rozejrzałam się wokoło. Nie ujrzałam nic, pomimo tego pozostałam z bronią w gotowości. Zawsze należy być zapobiegawczym, unikać facetów, ostatecznie mordować, kobiet z resztą też. Najlepiej pozostać samotnikiem. Ruszyłam dalej, po chwili ujrzałam lekko spanikowaną dziewczynę, jak i w oddali dość dobrze zbudowanego mężczyznę. Zatrzymałam się, gwałciciel? Drobny uśmieszek wpełzł mi na buzię. Przyjrzałam się zwanej dziewczynie, niebieska poświata przemknęła za mną. Stałam pomiędzy nimi, bardziej skupiając się na demonicznym chłopaku.
-Ładnie to tak molestować? -uśmiechnęłam się uroczo.
-Ja? Nigdy. -warknął wyraźnie rozwścieczony.
Cofnęłam się w stronę dziewczyny, moje szanse były nikłe. Liczyłam, na chociażby minimalną pomoc z jej strony. Stanęłam na równi z nią. Przerażał mnie jeden fakt, była ode mnie niższa o głowę.
-Kto to jest? -szepnęłam, przygotowując broń.

(Tyks, Enkas?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!