Od Amira do Dakoty

Zacząłem iść. Mam nadzieję, że kierowałem się do lasu.
- Idziesz? - rzuciłem prZez ramię
- Jasne - odparła dziewczyna
Jej twarz miała kolor lekkiego różu. Czyżby to była moja zasługa? Zobaczymy.
- Czy mógłbym jeszcze trochę wody? - zapytałem patrząc jej w oczy. - Przepraszam ale z reguły nie piję i...
- Spokojnie rozumiem. - podała mi butelkę. -  Czasem trzeba wypić coś mocniejszego.
Uśmiechnąłem się i napiłem. Ona odwróciła wzrok.
- Wiesz. Karolina to nie jest imię wilcze. Bardziej ludzkie.
- Dakota. - odparła czerwoną jak burak
Ach A więc to ja tak na nią działam.
- Pięknie. Ja jako człowiek stwierdziłem że będę używał swojego zwykłego imienia
- Amiros?
Skrzywiłem się.
- Amir. Proszę tylko nie Amiros.
Wydawała się skruszona. Nie odezwała się już.
W końcu dotarliśmy do lasu.
- Co to za ptak? - zapytałem
- A to jest Furia.

(Dakota?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!