Od Tayron'a c.d Tyks, Anubis, Quinn i ktoś

"Patrz! Tay, zobacz... To już blisko! Spójrz, spójrz tam! Co krok zbliżamy się do zwycięstwa! Tayron, pośpiesz się, szybko!!! Ma... Mamo? Czy ty? P...amiętaj Tayron, cokolwiek by się nie działo ofiaruję to Tobie."
***
Wilk mrugnął przemęczonymi powiekami. "Tayron, zrób to..." Potrząsnął głową i rozejrzał się po karczmie. "Tay..." Basior przemienił się w człowieka, i spojrzał pustym wzrokiem w podłogę. Przestał wsłuchiwać się w rozmowę Tyks, Anubisa... I Quinn'a. Z transu wyrwały go warki, a zaraz potem odgłos zamykanych drzwi do karczmy. Podniósł wzrok na gromadę Krukonów, dopiero teraz zrozumiał. Quinn zabrał Tyks i Anu z karczmy. Chłopak rozejrzał się po obiekcie. Nikogo nie było, został sam z Krukonami. Wstał od baru lekko się chwiejąc.
-Wynoście się stąd po dobroci, albo was wszystkich ukatrupię. -burknął trzymając się za głowę.
Zamiast ucieczki, usłyszał tylko gromki śmiech.
-Powiedziałem... Macie stąd wyjść. Teraz. -puścił swoją głowę i złowrogim wzrokiem spojrzał na sługusów Mroku.
Tym razem przewodniczący Krukonów podszedł do Tayrona. Spojrzał mu w oczy.
-Ty? Ty mi coś zrobisz? -zaśmiał się, patrząc w oczy chłopaka.
-Oczy...wiście. -rzekł osiemnastolatek.
Wtem Krukon zamachnął się trafiając pięścią w twarz generała.
-Prędzej my, zrobimy tobie coś. -burknął dominująco.
-Nie... Mylicie się. -Tayron energicznym ruchem chwycił za tchawicę stojącego przed nim koleśa, poczym gwałtownie wsadził mu miecz prosto w serce. Z piersi krukona zaczęła lać się krew, a ten upadł bezwładnie na ziemię. Chłopak puścił jego szyję przyglądając się morderczym wzrokiem na martwego.
-Chcecie tak skończyć? -przetarł ręką krwawiący nos zerkając na pozostałych przeciwników.
Banda, wycofała się z karczmy, a gdy znalazła się poza obiektem wzleciała w powietrze i pofrunęła prosto do zamczyska Mroku. Chłopak wyszedł z miejsca zabójstwa i rozejrzał się za Tyks, Anubisem i Quinn'em. Przemienił się w wilka, i ruszył ślepo przed siebie.
***
-Anu, Anubis? Tyks? Quinn? -basior błądził po lesie szukając trójki.
-Gdzie ja do jasnej cholery jestem... -rzekł sam do siebie.
Wokoło wilka pojawiały się ognia, a z nieba spłynął błękitny dym powodujący senność. Tayron nie chodził, zataczał się, aż nagle usnął upadając na ziemię. Jedyne co dostrzegł przez sen do zbliżającą się do niego postać...

(Em, Tyks... Anubis, Quinn, i ktoś :P)

1 komentarz:

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!