Od KTS "Zabij lub zgiń" [+18]

|Odgłosy tłumu|
-Niedługo przedstawienie się rozpocznie, proszę o cierpliwość. -Czyjś głos.
Simon otworzył oczy i rozejrzał się dookoła. Leżał na betonowej podłodze, a obok niego stał mały stojak na bronie. Prócz jego i kilku lamp pomieszczenie było puste. Wszystkie okna zamurowane, a jedyne drzwi w pomieszczeniu były stalowe. Chłopak położył dłoń na czole i zaczął wyklinać. Po minucie leżenia Simon podniósł się i próbował rozsunąć drzwi.
-Spokojnie. Przyjdzie czas. -Powiedziała Sachiko stojąca za nim.
-Gdzie mnie znów przyniosłaś?!?
-Jesteśmy na Vao-Rax. Zapisałam cię na mniejsze igrzyska śmierci.
-Co kurwa? Na co? -Wnerwiony podszedł do niej i złapał ją za gardło.
-Chyba nie odeślesz mnie do czyśćca?
-Może tak, może nie. Czemu mnie tu zabrałaś?
-To dla twojego dobra. Mówiłam ci wiele razy, że w tym świecie nie ma miejsca na miłe uczucia. "Zabij lub zgiń", pamiętasz? Nic na ciebie nie działało, więc cię tu zapisałam. W tych zawodach chodzi o to, że jest ok. 10 uczestników i tylko jeden wyjdzie cały. Dla pewności odebrałam ci większość mocy, by było sprawiedliwie. Po rozpoczęciu wyjdziesz, wygrasz i wrócisz lub będziesz jednym z trupów. Zobaczę, ile jesteś wart.
-Czyli chcesz mnie tak po prostu poświęcić?!?
-Nie przyjmuj tego jako "poświęcenie". Powiedzmy, że to taki sprawdzian.
-A ta broń tutaj czemu w kablach? -Zapytał KTS i skierował wzrok na stojak.
-To są takie... czujniki. Możesz wziąć tylko jedną rzecz i tylko raz.
-Ech. Niech będzie. A jaka jest nagroda za wygraną?
-Życie i trochę kasy. Chyba warto.
-...
Czarnowłosy odrzucił ją na bok i podszedł do stojaka. Był na nim pistolet, maczeta, nóż, katana, patelnia i kastet.
-Hm... Katana może się złamać, nóż za krótki, kastet to samo, pistolet pewnie ma mało amunicji, patelnia... bez przesady... maczeta będzie okay. -Powiedział sam do siebie i wziął oręż ze stojaka.
Po ledwie sekundzie włączyło się pole siłowe zasłaniające resztę broni.
-Uczestnicy są proszeni o wybranie broni. Igrzyska zaczną się za 2 minuty. -Powiedział głos z góry.
Chłopak stanął przed drzwiami i czekał na otworzenie drzwi. Tymczasem Shinozaki wtopiła się w ścianę i zniknęła.
*Jakiś czas później*
-10, 9, 8,... (Odliczanie).
Najemnik złapał maczetę w obie dłonie i zdeterminowany zbliżył się do drzwi.
-3,2,1... (Włączył się alarm, a drzwi zostały otworzone).
Za drzwiami było kilka schodków prowadzących w głąb lasu. Chłopak powoli wyszedł, rozejrzał się, a dookoła nikogo nie było. Inni uczestnicy mieli wyjścia w zupełnie innych miejscach dużej wyspy. Simon wszedł na pobliskie drzewo i znów się rozejrzał. Nic nie było widać w promieniu dobrych 500 metrów.
-Zostało 9 uczestników. (Głos komentatora idący przez ukryty głośnik).
-Kur... szybko poszło. -Mruknął Simon i zszedł z drzewa.
Rozejrzał się jeszcze raz i wybrał się mniej więcej w kierunku południowym. Po kilku minutach doszedł do drugiego, zamkniętego bunkra, z którego już dawno wyszedł przeciwnik. Oczywiście dookoła było pusto. Prawie pusto. Na gałęzi jednego drzewa wisiał plecak wojskowy. Chłopak włożył do niego broń i założył na plecy. Po godzinie chodzenia bez konkretnego celu zostało 5 uczestników. Simon zauważył małą szopę w odległości jakoś 200 metrów, z której wydobywał się hałas silnika. Nagle ze środka wyszła jakaś dziewczyna z piłą łańcuchową.
-...
Chłopak zrobił kilka kroków do tyłu i ukrył się za drzewem. Kobieta oddaliła się kilka kroków od szopy i zaczęła się uśmiechać. Podeszła do owego drzewa i wbiła w nią odpaloną broń. Czarnowłosy zrobił krok w tył, wyjął z plecaka maczetę i z całej siły przypierdolił jej w tył szyi. Jej głowa przechyliła się lekko do przodu, a dziewczyna upadła na kolana, a następnie oparła się o drzewo, zahaczając szczytem głowy o ostrze piły, które jej powyrywało włosy z kawałkami skóry głowy. Brązowowłosa padła całkiem martwa na ziemię.
-Zostało 4 uczestników. (Znów głos komentatora).
-Zaczyna mi się ta zabawa podobać... Chce jeszcze. -Powiedział sam do siebie.
Chłopak schował broń do plecaka, wyrwał piłę z drzewa i poszedł dalej.
-Przy życiu zostało 3 uczestników. (Komentator).
Mężczyzna kiwnął głową i ruszył szukać kolejnej ofiary. Nie musiał długo szukać, gdyż po kilkunastu minutach dostał pociskiem pistoletu w ramie.
-O ty kurwo! -Warknął i odwrócił wzrok.
Mierzył w niego mężczyzna w średnim wieku. Simon wyprostował się, odpalił bron i ruszył w jego stronę.
-Stój, bo znów strzele! -Krzyknął mężczyzna.
-...
-Nie żartuję. Zatrzymaj się. Chcę zaproponować tymczasowy sojusz.
-...
-Cóż. Proponowałem. -Mężczyzna oddał strzał, ale spudłował, a tymczasem Simon był coraz bliżej.
Spanikowany przeciwnik zaczął przeszukiwać kieszenie.
-I co? Brak amunicji? -Zapytał się czarnooki i zaczął się śmiać.
Mężczyzna nie wiedział co zrobić i podszedł do niego z nożem. Zamachnął się i uderzył go nim prosto w rękę. Chłopak warknął, zamachnął się i wbił mu piłę prosto w brzuch. Niebieskooki facet plunął krwią, a Simon ciągnął piłę w górę, przejeżdżając mu po żebrach i jeszcze wyżej. W końcu przeciął go na prawie dwie części.
-Oto finał! Zostało dwóch ostatnich uczestników!!! (Komentator)
-I jeszcze jeden... jeszcze raz. -Nucił sobie siedemnastolatek. -Pokaż się suko! -Krzyknął.
Po kilku minutach łażenia po lesie zobaczył błysk flary na niebie. Prawdopodobnie tam gdzieś czaił się ostatni rywal.
*Kolejne kilkanaście minut później*
-A teraz.. Chodź tu do mniee, poczuj się.. Swobodniee... Tu jesteś!
Dosyć niski przeciwnik zaczął uciekać. Simon przybliżył do siebie broń i zaczął go gonić. Po kilku minutach pościgu dorwał go na wysokiej skarpie, a spanikowany chłopak skoczył w dół.
-Mamy zwycięzcę! (Komentator). -Zostań tam, gdzie jesteś. Zaraz ktoś po ciebie przyjdzie.
Tak też się stało. Kilka chwil później przyszedł do niego jakiś mięśniak i potraktował go paralizatorem. Gdy Simon się obudził, leżał w opuszczonym domu z kopertą w ręce. W środku były pieniądze. Wstał z ziemi i usiadł na pobliskim krześle, by policzyć fundusz.
-Moje gratulacje, żyjesz. -Powiedziała uśmiechnięta Shinozaki, stojąca obok niego. -Jednak coś z ciebie będzie. Nie martw się, moce też ci już oddałam. Możemy dalej działać.
-My? Żadne "my". Teraz zostaję ja.
-...cco? Co chcesz zrobić?
Chłopak wstał z krzesła, złapał ją ponownie za szyję i przyłożył jej nóż do gardła.
-Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłam... tak chcesz mi się odwdzięczyć?
Simon wbił jej trzymany nóż w gardło, a ta syknęła z bólu i rozpadła się na wiele kawałków.
-Już nie ma "nas", teraz jestem ja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!