Od Youkami C.D Darkness

Dziewczyna cicho westchneła, próbując wyrwać swoją rękę od Darknessa. Przez niski wzrost było jej ciężko nadążyć za mężczyzną, toteż co chwilę potykała się na prostej powierzchni, raz po raz prawie się wywracając. Mrukneła, gdy ten zatrzymał się przed jakimś blokiem. Wyraźnie było widać, że są to krańce części Imperium, w jakiej sie znajdowali. Dookoła zaczęło być znacznie mniej dużych budynków, stopniowo stawały się one cora niższe. Białowłosa uniosła głowę. Mimo bardziej naturalnego krajobrazu, na niebie nadal widniały szare tumany kurzu i dymu, a słońce ledwo prześwitywało przez nie. Yoku na powrót opuściła głowę, wracając wzrokiem na czarnowłosego. Przechyliła głowę obserwując, jak ten rozmawia z jakimś starszym facetem. Jej włosy nieco opadły, przez co wyskoczyło spod nich jedno z uszu. Youkami czując to, ukryła się za alphą i szybko schowała je z powrotem, jednocześnie nadal spoglądając na brązowowłosego facia. Ostrożnie odsuneła się. Nie mając ochoty na zdobywanie owego 'towaru, czym prędzej puściła się biegiem w kierunku ponurych zabudowań. Po chwili jednak poczuła silną dłoń na ramieniu, nie pozwalającą jej dalej biec. Kami zmuszona zatrzymała się. Skierowała niepewnie spojrzenie na przeraźliwie czerwone oko Wisielca.
-Idziemy.- ten warknął, obrzucając dziewczynę wściekłym wzrokiem pełnym wyrzutu.
Yoku spłożyła mocniej uszy, przeklinając w duszy swoją powolność. Czarnowłosy ponownie ją pociągnął, w tym samym kierunku co wcześniej. Trzymał ją jednak znacznie mocniej, aby ta nie miała szansy znowu (być może jakimś fartem z powodzeniem) uciec. You parskneła pod nosem, spoglądając na pustą przestrzeń przed sobą. Z lewej strony rozległ się nieduży huk, który stopniowo zaczął rosnąć. Na horyzoncie pojawił się małych rozmiarów samolot. Można wręcz powiedzieć, że była to miniaturowa jego wersja. Youk wychyliła się zza wyższego mężczyzny, przyglądając się zaciekawiona maszynie. Darkoss lekko uśmiechnął się, na widok wyglądającej białowłosej. Szybko uniósł łokieć, tym samym uderzając ją w brodę.
~~~~ Odstęp czasowy bo why not ~~~
Wilczyca uczepiła się ramienia alphy. Mimo wielu prób strząśnięcia natrętnej istoty, ta trzymała sie jak rzep psiego ogona, nie pozwalając na zostawienie jej samej w latającym urządzeniu. Gdy wylądowało ono jednak na ziemi, wybiegła na zewnątrz i uklękła na gruncie. Opadła na ziemię, całując ją. -Przeżyłam!- krzykneła tuląc podłoże.
-Lęk wysokości.- mruknęła na pytający wzrok Darknessa.
Ten zaśmiał się, przeczesując czarne włosy. Podszedł do członkini watahy, po czym złapał ją za fragment płaszczu. Podniósł dziewczynę i postawił prosto.
Darku? Masło maślane, gówno gówniane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!