Od Tayrona C.D Fragonii, Vipera



Tayron objął palcami ramę, otwartych już drzwi. Niepewnie wszedł do pomieszczenia i stanął w pobliżu łóżka, na którym odpoczywała dziewczyna. Viper kucnął zaraz przy Fragonii.
- W sumie, nie myślałem nad tym co mógłbym teraz powiedzieć. - mruknął Tayron. - Nie patrz się tak na mnie, serio... Nie mam zielonego pojęcia. Powinniśmy ją przeprosić?
Alpha kiwnął głową. Sprawdził również, czy dziewczyna nie ma gorączki.
- Jednak... Czy nie wypada poczekać aż się obudzi?
- Ona nie śpi, udaje.
Percy uśmiechnął się krzywo do trzynastolatki. Powoli otworzyła oczy i podniosła się do pozycji siedzącej. Wlepiła wzrok w przymknięte drzwi.
- Cześć uczennico. Mam nadzieję, że lepiej się czujesz. - chrząknął, przeczesując ręką swoje włosy.
- Ahm... - usłyszał w odpowiedzi.
Rozbiegany wzrok Tayrona natrafił na spokojne oczy Vipera. Parę słów pchało mu się na język, jednak nie był w stanie nic powiedzieć. W myślach krążyło mu pytanie, do czego jest w tym momencie zdolny, a również co ma powiedzieć Cornelii. Zwykłe "przepraszam" nie załatwi tego co zaszło w nieodległych dniach. Mężczyzna był dość zdesperowany, mógł zrobić wszystko.
- Ach właśnie, co do twojego stanu zdrowia... - przerwał ciszę Viper. - Twoje rany nie wyglądają aż tak źle. - chłopak wyciągnął rękę do dziewczyny.
Fragonia przesunęła się na kraniec łóżka, ciągle nie nawiązując kontaktu wzrokowego z osobami w pokoju. Dwudziestolatek przygryzł wargę.
- Sądzisz, że przez śmierć uciekniesz od swoich problemów? - Tayron zacisnął usta w wąską kreskę. - Oczekujesz, że wszystko załatwisz czymś takim? Ucieczką? Możliwe, że sam bym tak zrobił... Jednak nie czujesz się źle, wiedząc ile osób się o ciebie martwi? Nie widzisz tego co się dzieje? Świat nie należy do nikogo, a nasze ego jest zbyt wielkie żeby to zrozumieć. Robimy to co chcemy, nie myśląc o innych. Pewnie zadasz sobie pytanie, dlaczego ci to mówię? Mam ochotę naprawić dziewczynę, która zepsuła się przez własne ideały. Widzisz? Boisz się Vipera. Czy trzynastolatka powinna dostać tyle bólu i rozpaczy? Powinna się bać? Nigdy nie powinno do tego dojść... A jednak stało się. Stań naprzeciw sobie i pomyśl, czy warto się okaleczać? Czy to co robisz nie zrani nikogo i czy będzie słuszne. Póki masz kontrolę, staraj się robić wszystko, na tyle ile cię stać. Każdy ma czasem mur do zburzenia i musi na chwilę się zatrzymać. Wierzę w ciebie, Fragonio. - powiedział, zbliżając się do okna. - Postaraj się żyć od nowa. To jest moja prośba do ciebie, dziewczyno... Chcę abyś ją spełniła, bez względu na to co teraz myślisz.
Viper wstał z krzesła.
- Nie spodziewałem się takiej przemowy. - mruknął, spoglądając na Tayrona. - A więc...
- Ach, więc ty również masz coś do powiedzenia. - syknęła Fragonia, wlepiając wzrok, tym razem w materac. - Czekam.

< To no... Trochę długo to trwało i jest no trochę no... beznadziejne? XD No cusz, liczę na odpis. - jakiś. ... xd >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!