Od Soey do Berbaliox'a ''Cela i krukoni''

Feloix, ja i Flower zostaliśmy gdzie indziej prze teleportowani.
- Gdzie? my jesteśmy?
- Nie wiem, to nie wygląda jak delta.
- Śmierdzi, tu też.
Flower, mówiła prawdę śmierdziało czymś.
Wstałam, a Flower i Feloix otrzepali się z kurzu.
Wyszliśmy z kąta, że skrzyniami.
- Wygląda mi, to na zamek jakiś tylko z kamerami.
- Soey, za tobą!
Odwróciłam, się zobaczyłam czarne stworzenie z workiem.
- AAAAAAAAAA!
Zemdlałam.
19:55, otworzyłam oczy.
Byłam w celi, obok w innych celach były te dziwne stworzenia ale szaro-czarne bez białego.
- Ajj, DLACZEGO JA JESTEM! W CELI!
- Bo robot-krukon, Hriuf wiedział że będziesz w bazie Berbaliox'a z przyjaciółmi bez Berbali'ego.
- SKĄD! znasz jego imię!
Patrzyłam, się na krukona groźnie.
- Berbaliox, zawsze je komuś powtarza na przykład....
Zobaczyłam, przechodzącego chłopaka z nożem poplamionym krwią.
Spojrzał, na mnie i uśmiechnął się.
- O, kogo ja tu widzę!
<Berbaliox?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!