Od Tytanii C.D Saphiry "Walka z Matheo Laionel"

  Wadera przegryzła z nerwów swój język, po czym rozejrzała się po kryjówce, w której się znalazła wraz z Saphirą. Mniejsza wadera słysząc kolejny huk tylko skuliła się i jeszcze mocniej wtuliła w futerko alphy.
- Spokojnie. - powiedziała cicho Tytania i polizała czule swoją uczennicę.
   Niespokojne dźwięki na zewnątrz świadczyły tylko o jednym - muszą przeczekać burzę, a znając życie to trochę potrwa. Wadera miała podejrzenia, kto wywołał to wszystko, jednak wolała nie niepokoić swojej małej podopiecznej. Mroku był dla niej zbyt trudnym tematem.
   Czarna Nemezis oddaliła się trochę od młodej waderki, która jednak po chwili znowu się do niej przybliżyła. Było to trochę krępujące dla władczyni, jednak zdawała sobie sprawę, że małolat po prostu się boi. Aura strachu była zbyt wyraźna.
- Jestem tu. - mówiła wciąż Tytania czułym tonem. - Nic ci się nie stanie.
   Saphira skinęła głową, lecz kiedy piorun znowu rozświetlił niebo, szczeniak po raz kolejny wtulił się w swoją alphę.
   Tytania zdecydowała, że najlepiej będzie schować się wgłąb jaskini. Przy odrobinie szczęścia gdzieś ich doprowadzi i odkryją nowe, dogodne miejsce dla członków Sekty Cieni. Marsz nie stwarzał młodym waderom większej trudności. Jedynie kilka razy Nemezis musiała uspokajać Saphirę. Wkrótce dotarły do jakiegoś podziemnego jeziorka. Alpha postanowiła zostać tutaj wraz z podopieczną.
- Będzie bezpiecznie. Nie zbliżaj się tylko do jeziora, bo jeżeli wpadniesz, to mogiła a ja mam lekkie problemy z pływaniem. - mruknęła Tytania i położyła się na półce skalnej.
   Saphira jednak nie zamierzała wykonywać rozkazów młodej wadery. Ciekawość okazała się zbyt duża. Szczeniak podszedł do jeziora i dotknął go łapą. Widziała na samym dnie jeziora piękne, kuszące kryształy w kolorach tęczy. Tak bardzo pragnęła jeden z nich..
   Nagle poczuła, że coś chwyta ją za łapę, chciała się wyrwać, jednak czuła, że coś wciąga ją na dno. Z wody wynurzyła się szpetna postać. Prawdopodobnie dawniej był to człowiek, jednak teraz wyglądał podobnie jak tryton. Zatkał usta młodej waderze i zaczął ją wciągać do wody, coraz głębiej i głębiej.
- ...anio! ..pho! - zdążyła wykrztusić, zanim monstrum zupełnie ją porwało.
   Alpha podniosła się nagle i podbiegła w stronę jeziorka, gdzie widziała potwora, który próbował zabić jej podopieczną. Postanowiła zanurkować. Wzięła głęboki oddech i skoczyła do wody. Złapała potwora za kark i z całej siły pociągnęła go w kierunku brzegu. Po chwili wszyscy troje znaleźli się na powierzchni. Saphira, Tytania i monstrum.
   Czarna wadera zaczęła go atakować, jednak potwór miotał się i uderzał ją swoimi kończynami. Poirytowana Tytania postanowiła sięgnąć po magię. Ku jej zdziwieniu, mgła wytworzona przez nią nie działała na zjawę. Musiała załatwić go mechanicznie.
- Nie patrz, Saph. - powiedziała zdenerwowana i ugryzła potwora w szyję.
   Zaczęła go szarpać jak nic niewarty kawał mięsa. Zaczęła używać też i pazurów. Krew lała się z monstrum strumieniami. Po chwili...był już martwy. Tytania wyrzuciła ciało z powrotem do jeziora.
Saphiro?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!