Od Zdrajcy - Quest 4

Zostajesz napadnięty i przewieziony w nieznane ci miejsce. Tam zostajesz zmuszony do braniu udziału w krwawej grze ku uciesze obserwujących cię widzów. Czy uda ci się wyjść cało? Spróbujesz wygrać czy ocalić więcej niewinnych którzy trafili tu tak samo jak ty?
Wymagania: 400 słów. Nagroda: 300 monet
Gdy otworzył oczy był sam. W całkowitej ciemności. Spróbował wstać, by rozprostować kości, jednak jego grzbiet uderzył o zimny metal. Zdrajca nie przejął się tym za bardzo. Zrobił krok do przodu, chcąc zniknąć w mroku, jednak twarde uderzenie o przednią ścianę niewielkiej klatki go zaniepokoiło. Wyciągnął łapy do przodu, by pogładzić najbardziej wystający fragment pyska. Zaczął się niepokoić, a wnętrze więzienia zdawało się stawać coraz cieplejsze i ciaśniejsze. Nigdy nie czuł nic podobnego. Nigdy, nic nie było w stanie ograniczyć jego wolności!
Nagle przed nim pojawił się prostokąt światła. Czarny wilk bez wahania wyskoczył na zewnątrz. Na chwilę oślepiło go światło białych reflektorów, ogłuszył jednostajny ryk, jednak wszystko szybko stało się przejrzyste. Zdrajca stał na środku areny, jakby cyrkowej, a wokół niego na okrągłych ławach siedzieli wrzeszczący ludzie. 
- Szanowni państwo! Jego przeciwnikiem będzie czarny wilk, z lasów Deltańskich. Oto przedstawiam wam... Nowego! – Po tych słowach, wypowiedzianych donośnym, dudniącym głosem na trybunach rozległ się jeszcze głośniejszy ryk. 
„Zaraz... jego przeciwnikiem?” Zdrajca dopiero teraz zauważył masywnego, brązowego wilka, który na wyprostowanych łapach przypatrując się mu, okrążał go, szczerząc groźnie kły. Czarnowłosy położył uszy po sobie i się skulił, co najwyraźniej nie spodobało się widowni, która zaczęła ciskać obelgi w jego stronę. Przeciwnik, przeciwnik... Czarny wilk cofał się powoli, przed nadchodzącym wrogiem.
- Nie zrozum mnie źle, mały – powiedział tamten, zbliżając się coraz bardziej do Zdrajcy. – Tak to po prostu tu wygląda. Bogowie urządzają sobie widowisko z naszego cierpienia. Ale nie bój się, to nie będzie bolało zbyt długo.
Skoczył gwałtownie. Na tą chwilę czarny wilk odzyskał jasność umysły, jakby ktoś ściągnął mu stalowy hełm z głowy. Zanurkował, unikając kłów przeciwnika i zwinnie, bardziej jak kot, niż wilk przetoczył się na bok, stając przodem do boku przeciwnika. Brązowy wilk wylądował na ziemi twardo, ledwie utrzymując się na nogach. Nie spodziewał się, że ta niedorajda tak nagle mu umknie. Tymczasem Zdrajca nie czekał. Wystrzelił jak z procy i wpił się kłami i pazurami w bok wroga, jednocześnie całym swoim ciężarem nacierając na niego i przewracając. Gdy tylko basior dotknął podłoża, czarnowłosy zmienił pozycję, wijąc się niczym wąż i ukąsił. Rozrywając krtań. Czerwona posoka polała się wszędzie dookoła.
- ...ie ...ozum mnie ...le – mruknął, wypluwając z pyska kawał mięsa.  - ...le ...ie ...ogę ...egrać.
Tłum gwałtownie zamilkł. I tylko kilka postaci na trybunach uśmiechało się głupio, jakby nie wierząc własnemu szczęściu, a jedna... jedna patrzyła prosto na Zdrajcę z lekko kpiącym wyrazem twarzy. Uniosła dłoń do góry i pstryknęła palcami...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!