Od Hikaru c.d Viper

Dołącz do watahy, mówili. Będzie fajnie, mówili. Baaaardzo fajnie. Póki co spotkałam tu już kilka demonów a sam alfa właśnie ukradł większość moich ciuchów wliczając w to bieliznę. Oj, kogoś tu czeka rychła śmierć. Moich majtek się nie dotyka! Biegłam za Viperem, który zdążył już wybiec z hotelu, w którym akurat się zatrzymałam po tym całym zamieszaniu z igrzyskami. Chłopak wymachiwał walizką jak szalony. To nie mogło skończyć się dobrze, szczególnie, że owa walizka była już tak stara, że zatrzaski nie działały zbyt dobrze. Moje obawy okazały się być słuszne, bo gdy tylko Viper przebiegł jakieś trzysta metrów, zapięcia w walizce zaczęły się rozluźniać a przez szparę, która się utworzyła, powoli wylatywały moje ciuchy. Więc teraz, oprócz szaleńczego biegu i wykrzykiwania przekleństw, musiałam jeszcze łapać zawartość mojej garderoby.
Viper wybiegł na główną ulicę. Po chodniku szło akurat mnóstwo osób, wiec chłopak musiał nieco zwolnić. Torował sobie drogę moją walizką, a ja korzystałam z tego, że robił coś w rodzaju tunelu. On się przeciskał a ja go goniłam. Po kilku chwilach dzieliły nas jedynie dwa czy trzy metry. Skoczyłam chłopakowi na plecy i wywróciłam go na ziemię.
Wyrwałam mu z rąk moją walizkę i spakowałam do niej wszystkie ciuchy, które udało mi się złapać. Następnie kulturalnie zeszłam z chłopaka i otrzepałam ubranie z kurzu, który uniósł się po upadku Vipera. Chłopak wstał z ziemi i wystawił mi język.
- A tak miło mi się biegło! Czemu mi przerwałaś? – prychnął z udawaną złością. Wywróciłam oczyma.
- Może dlatego, że nie chcę żeby moja bielizna trafiła w rączki jakiegoś niewyżytego prawiczka?
Viper uśmiechnął się głupkowato.
- A gdyby dostała się w moje rączki? – zapytał szczerząc zęby.
- Ugh, znajdź se wreszcie dziewczynę - mruknęłam i pstryknęłam Vipera w czoło.
- Pff, jestem dzielnym, niezależnym alfą i nikt nie będzie mi mówić co mam robić! – Powiedział Viper zadzierając nos i przybierając wyniosłą pozę.
Po chwili jednak spoważniał.
- Znasz jakieś miejsce, gdzie można porozmawiać tak na osobności? – zapytał po chwili namysłu.
- Może jakaś kawiarnia?
Viper skinął głową. Przeszliśmy kawałek, aż zobaczyliśmy niewielką kawiarnie na uboczu. Siedziało w niej może pięć osób? Nie więcej. Poszliśmy wiec Tm i zajęliśmy stolik w rogu pomieszczenia, z dala od innych klientów i kasy. Wygrzebałam z kieszeni kilka monet, Viper też nie szastał kasą. Razem starczyło nam na dwie kawy i jedno ciastko, które przełamaliśmy na pół.
- Więc o co chodzi z tym wojskiem? – spytałam zaciekawiona.
- No, chcą nas zwerbować, całą watahę! – powiedział Viper.
- Ale, że będziemy mieli karabiny i ciuchy moro? I będziemy latali samolotami i skakali ze spadochronami?! I będziemy mogli mordować innych ludzi z karabinami?!
Viper nie wyglądał na zadowolonego.
- Wiesz, nie jestem pewien, czy wszyscy chcą się w to bawić – mruknął w odpowiedzi.
- No, ale co ty niby chcesz z tym zrobić? – spytałam a następnie wepchnęłam sobie do gęby całe ciastko.
- Znajdziemy Darka, cofniemy się w czasie i sprawimy, by mgła nigdy nie znikła – wytłumaczył krótko Viper.
- Serio? – spojrzałam na chłopaka ze zdziwieniem.
- Co?
- Jak niby masz zamiar przekona tego dziadygę do współpracy?!
<Vipeeeeeeerrrrrr?>


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!