Game! - Wpis Fabularny.

Na usta Darknessa wpełzł złowrogi uśmiech. Zegar cicho tykał, a w pokoju z członkami obu watah zrobiło się niezwykle cicho. Kelley bawiła się pomponami założonymi na ogon Syriusza. "Będzie ci z nimi do twarzy!" ciągle mu wmawiała, jednak lew był zupełnie innego zdania. Wszyscy oprócz wilków bez możliwości przemiany i Syriusza byli w ludzkich formach. Na początku miała to być tylko zwykła dyskusja, co zrobić z portalem i Mroku. Cóż, demon był unieszkodliwiony, ale mimo wszystko i tak stanowił zagrożenie dla wielu stworzeń. Alpha Watahy zachodu dobrze o tym wiedziała. Mimo, iż Kelley nie lubiła robić interesów z Alphą większej watahy, nie miała wyjścia. Jednak polubiła go, ponieważ...jej zdaniem był zabawny. Bacznie obserwowała jego potomstwo. Tytania stała w kącie z Razem i najwidoczniej o czymś dyskutowali. Viper stał z Shirą, a co było zabawne: Accelia co chwilę rzucała jej złowrogie spojrzenia. Jakby była o coś zazdrosna. Dziewczyna przekrzywiła nieznacznie głowę i zeszła ze swojego siedziska, chcąc rozprostować nogi. Jej uwagę przykuła czyhająca się przy drzwiach do pokoju kobieta. Pojawiła się znikąd. Po chwili płynnym ruchem wślizgnęła się do środka. Nikt nie zwracał na niej uwagi. Była jak niewidzialna. Wyglądało na to, że chce coś powiedzieć, ale nie była w stanie. To bardziej brzmiało jak wypowiadanie pojedynczych sylab bez ładu i składu. Pierwsza odezwała się jednak Tytania:
- Jest coś, co nasz ojciec musi wam powiedzieć. Chodzi tu o i..- nie dokończyła. Przerwał jej Darkness:
- O imprezę ślubną rzecz jasna! Moja córka wchodzi w dorosłe życie! Mój pierworodny syn również! Wreszcie się zdecydowali i niedługo ma dojść do wesela!
Cóż. Mina niektórych członków WKJN była bardzo zabawna. Jedni byli jak porażeni prądem, inni z niewiadomego powodu się podniecali. Jedynie członkowie z Watahy Zachodu zaczęli między sobą plotkować i chichotać, co zdaniem Raza, który zdążył poznać Tytanię wcześniej, nie było zabawne. Nie był pewny, czy to wszystko jest tylko żartem, czy Darkness mówił prawdę. A może to miał być ślub przymusowy? Nigdy by nie uwierzył, że Tytania zdradzała go z jej własnym bratem. Viper stał jak słup. Był w szoku. I nic dziwnego. Ojciec chciał się zabawić jego kosztem. Podszedł do niego i zaczął się irytować. Tytania zrobiła to samo. Widząc to, Zdrajca wyszedł z  ogromnego salonu i poszedł w stronę gabinetu Darknessa. Shira z zaciekawienia ruszyła z nim.
***
Niziutka osóbka przesuwała się wolno, między innymi członkami watahy, aby tylko dostać się do drzwi. Zrobiło jej się duszno. Ciągłe zawroty głowy. Było to dla niej za wiele. Dostała się w końcu do łazienki. Usiadła na brzegu wanny i zaczęła cicho płakać. Była osobą przewrażliwioną i miała dość. Trzęsła się okropnie w dodatku. Kątem oka zauważyła ręcznik. Podniosła go i otarła nim łzy. Nie wiedziała, że zauważyła ją wcześniej Prim. Nie zwracała na nią uwagi. Była głęboko pogrążona w swoim smutku. Tymczasem czarnowłosa wpatrywała się w nią beznamiętnie. Dopiero po kilku minutach podeszła do Miyashi i uklękła przy niej. Gdy młoda osóbka zauważyła Primrose, odwróciła się od niej plecami. Prim jednak zmieniła pozycję i powiedziała:
- Spokojnie. Wszystko będzie dobrze.
Szkoda tylko, że była to nieprawda. Zginąć miało dzisiejszej nocy wiele osób, a już wkrótce: i jedna z alph.
Primrose jednak nie miała o tym pojęcia. Podobnie jak i Miyashi. Jednak jedna młoda osoba wiedziała. Fragonia. Brązowowłosa właśnie rozmawiała ze znajomymi na skype. Usłyszała jednak płacz i postanowiła przerwać rozmowę."Zaraz wracam" i rozłączyła się, po czym pobiegła do łazienki. Zauważyła tam dwie dziewczyny. Już chciała się spytać, co się stało, kiedy poczuła ucisk na szyi. Przerażona krzyknęła i odwróciła się. Był to tylko jeden z członków watahy - Lucifer. Przez kilka sekund "Tyks" myślała, że się na niego rzuci. Cóż, w końcu kto normalny podchodzi do jakiegoś nastolatka i chwyta go za kark, jakby chciał go udusić?
- Młoda, nie szpanuj. - mruknął tylko i odszedł.
Zaciekawiona Primrose zostawiła młode osóbki same i wyruszyła za nim, chcąc wiedzieć, co kombinuje.
Kiedy odeszła, Cornelia zauważyła czerwoną ciecz na szacie Miyashi.
- Pokaż. - powiedziała rozkazującym tonem, jednak członkini watahy skuliła się.
Zdenerwowana Fragonia poszła szybko po bandaże.
***
Amy przechadzała się swobodnie po korytarzu, nucąc przy tym kawałek swojej ulubionej piosenki. Nie zauważyła nawet czarnowłosego trzydziestolatka, który podążał za nią krok w krok, odkąd tylko wytłumaczył swoim szczylom co i jak. Białowłosa zainteresowała go już wcześniej. Była atrakcyjną, młodą kobietą. Wręcz idealną. W końcu Darkness nie wytrzymał i podszedł do niej.
- Gdzie się tak śpieszysz, piękna? - uśmiechnął się sadystycznie i dotknął jej biustu.
Amy jednak wyrwała się i zrobiła kilka kroków do tyłu. Nie zdążyła nawet użyć magii, kiedy mężczyzna trafił ją kosą z brzuch. Spojrzała na niego przerażona i wyzionęła ducha. Kiedy upadła no podłogę, Darkoss rozejrzał się po pokoju, czy aby nikogo nie ma. Kiedy się upewnił, że jest sam, wziął trupa Amy na ręce i wszedł do pobliskiego pokoju. Na środku znajdował się blaszany stół. Dokładnie taki sam używany był w blokach operacyjnych. Mężczyzna zamknął drzwi, położył martwą kobietę na stole i zdjął bluzkę. Nie dał rady wytrzymać dłużej. Zaczął zdejmować nieboszczykowi ubranie. A właściwie nie zdejmować, a zdzierać. Kiedy tylko skończył, rozpoczął stosunek z członkinią WKJNu.
***
Tayron bawił się cały czas swoim ulubionym orężem. Nie było na tym zebraniu nic do roboty, a wszyscy wydawali się być śmiertelnie poważni. No, może teraz. Kiedy wyjaśniła się sprawa ze ślubem, i okazało się, że był to tylko durny kawał ze strony Darka, wszystko ucichło. No, a jego dziewczyna, Riley, gdzieś zniknęła. Po chwili jednak przyszłą do niego zdenerwowana dziewczyna. Czarnowłosa. Jedna z tych mniej znanych członkiń WKJN'u. 
- Ty jesteś Tayron? - zapytała Julietta, poprawiając swoją grzywkę.
Mężczyzna mruknął w odpowiedzi i skierował swój wzrok na biust kobiety. Ta jednak była zbyt przejęta, ponieważ nie zwróciła na to najmniejszej uwagi.  Zdołała powiedzieć tylko cicho: "Mam ci coś pilnego do przekazania, od Darknessa." i wyszła z pokoju, kierując się do sypialni Alphy. Młody chłopak, niewiele myśląc, zaczął podążać za nią.
***
Mefi nadal trzymał się na uboczu. Nie chciał się pokazywać, nie po tym wszystkim. Skulił się w kącie. Nie płakał. Powstrzymywał się, ale ledwo ledwo. Sam nie wiedział, co ma z sobą zrobić. Zapalił kolejnego papierosa. Modlił się w duchu, aby nikt go tu nie znalazł. Po chwili jednak drzwiczki do schowka otworzył się i stanął w nich Viper. Spojrzał na niego, niczym na karalucha i po chwili powiedział:
- Co tu robisz? 
Mefistofel jednak nie odzywał się. Dobrze wiedział, że i Viper go nienawidzi. I to mocno. Chłopak jednak podszedł do mężczyzny i zapytał opanowanym głosem:
- Idziesz?
Ten jednak nadal milczał. Oznaczało to dla Vipera tyle, co "Spier*alaj". Nie chcąc dłużej ciągnąc tego wszystkiego chłopak wyszedł z małej budki. Jak na złość jednak wszedł do niej najnowszy członek WKJN'u - Atos. - mruknął cicho Mefistofel. - Czego tu?
- Szukam prywatności. - powiedział basior, a raczej mężczyzna, i usiadł obok starszego mężczyzny. Ale czy jednak na pewno starszego?
Do pokoju, jak na złość, weszła jeszcze jedna osóbka, którą okazała się Cassidy. Wyciągnęła zza swojej peleryny kuszę i wycelowała w głowę Atosa, mrucząc ciche "Czas umierać". 
***
(c.d TEGO)
(Kilka dni wcześniej)
Viper spojrzał na Raza z niemałym znudzeniem. Chciał mu o wszystkim powiedzieć, ale jakoś nie potrafił mu zaufać. Nie chciał mu się zwierzać. Chciał tylko porozmawiać z siostrą o tym wszystkim. Raz zauważył to i powiedział tylko:
- Nie chcesz, nie mów. Proste.- po czym ominął chłopaka i poszedł po trochę wina dla siebie i Tytanii.
Coś wtedy Viperowi przyszło do głowy. Stanął jak wryty i powiedział:
- Zginę. Ja to wiem. I chcę, abyś wiedział: możesz skorzystać z mojego ciała. Darkness zna się na tym i być może będzie ci w stanie pomóc. Owszem, będzie to wyglądało jak związek kazirodczy, ale będziesz z nią i to będzie się liczyło.
Raz stanął jak wryty. Nie był pewny, czy dobrze zrozumiał. I nie miał pojęcia, skąd Viper mógł wiedzieć o jego chorobie. Po chwili Viper poczuł ucisk w czaszce. Dotknął swojego znamiona i ujrzał swojego ojca, stojącego przed nim. "Jutro zebranie. Nie spóźnij się!" - tyle zapamiętał z jego słów. Co było dalej? Nie był w stanie sobie przypomnieć. Raz widział wyraźnie, że chłopak jest czymś przygnębiony. Mogło to chodzić o igrzyska, albo o coś zupełnie innego. 
***
Amir wszedł po chwili do sali. Był prawdopodobnie ostatnim członkiem WKJNu, którego brakowało na naradzie. Jednak teraz dołączył do zebrania i wszystko było już w porządku. Miało być. Nagle, nie wiadomo skąd, pojawił się obok niego basior. Czarny wilk wpatrywał się w niego swoimi dużymi oczyma. Obok niego baraszkowały dwie, małe waderki. 
- Jesteś z Watahy Zachodu? - spytał się basior. 
- Nie. - na słowo "Zachodu" Amir zrobił się nerwowy.
W tej watasze nie było nic godnego uwagi. 
- To trudno, powiedz tylko mojej Alphie, jak ją spotkasz, że...ja nie mogę. 
Po czym odszedł. Amir dobrze wiedział, co ten basior może mieć na myśli. 
***
Kiba usłyszał nagle huk. Wiedział, skąd on pochodzi. Potrafił go z łatwością zlokalizować. Wybiegł na korytarz i dostał się do jakiegoś ciasnego schowka. Usłyszał szamotaninę. Nic nie widział, więc skoczył na pierwszego lepszego przeciwnika. Ucierpiał na tym Mefistofel. Kiedy Kiba się zorientował, że mały kurdupel jest nieszkodliwy, zszedł z niego. Nie przeprosił jednak. Oberwał czymś w bok. Nie myśląc nic zacisnął szczękę na pewnym przedmiocie, który pękł z głośnym trzaskiem. Owym przedmiotem okazała się miotła. Biały wilk wyczuł wyraźnie w powietrzu odór krwi. Warknął. Kolejny stukot. Mefistofel, chcąc się schronić przed niewidocznym napastnikiem, ukrył się za plecami rosłego, białego basiora w wilczej formie. Nagle zapaliło się światło. Na podłodze leżała kobieta z kuszą. Już martwa. Obok niej był wilk. Atos. Prawdopodobnie oberwał mocno w głowę, ponieważ leżał nieprzytomny obok niej. Ową kobietą okazała się Casidy.
***
Rhoan wpatrywał się beznamiętnie w ciało zabitej przed chwilą kobiety. Nie wiedział, kto był temu winien. Nie zastanawiało go to. Leo leżała z otwartymi oczyma W ręku trzymała nóż, jakby chciała się przed kimś obronić. Leżała tu od dobrej godziny. Mężczyzna, wpatrując się w jej ciało podejrzewał, że została uduszona. Na szyi widniał jeszcze kawałek sznura. Jednak mogła też oberwać nożem w brzuch, gdyż ostrze sterczało jeszcze z jej ciała. Chłopak nie mógł oderwać od niej wzroku. Odwrócił się i znalazł się twarzą w twarz z humanoidalnym wilkiem. Owym wilkiem okazał się Virio. Trzymał w ręce nóż. Uśmiechał się. Niespodziewanie rzucił się na Rhoana. Ten jednak zdołał zrobić unik. Wilki z Watahy Zachodu widocznie dzisiaj były mocno agresywne w stosunku do jego pobratymców. Kolejny cios. Tym razem jednak chłopak upadł na podłogę, uderzony z całej siły w brzuch. Nie potrafił przez kilkadziesiąt sekund złapać oddechu. Wilk ruszył się niespokojnie i znowu zaatakował. Jego atak niespodziewanie odparł jakiś chłopak. Owym chłopakiem okazał się Tsube. Trzymał w ręce duży kij, gotów w każdej chwili uderzyć wrogiego humanoida. Virio wstał. Nie przejął się za bardzo atakiem chłopaka. Zdołał coś wysyczeć przez zęby i znowu zaatakował Rhoana. Przegryzł mu szyję i naskoczył na Tsube'a. Ten jednak niespodziewanie uderzył go nożem. Wilkopodobny padł martwy. Młody chłopak został sam, pomiędzy dwoma nieżyjącymi członkami watach.
***
Zoe z zainteresowaniem oglądała obrazy w jednej z sal. Dom, a właściwie willa, był naprawdę spory. Wadera była zdumiona wszystkimi dziełami wiszącymi na ścianach, przedstawiających martwą naturę, oraz krajobrazy. Z zamyślenia wyrwał ją głośny huk i stukot. Zaraz potem zauważyła waderę. Czarno-czerwona podbiegła do niej. Wyglądała na trochę znudzoną całym zajściem.
- Co robisz? - zapytała z zainteresowaniem Mercedes.
Zoe tylko wskazała łapą na galerię obrazów. Wadera spojrzała na pobliski obraz przedstawiający parasolkę na wieszaku w jakimś ciemnym pokoju. Nie zainteresowało ją to. Przeciągnęła się tylko i ruszyła dalej, w głąb korytarza. Nagle Zoe usłyszała jej morderczy krzyk. Ruszyła w stronę wadery. Nad nią stały dwa wilki. Jeden był cały czarny, z białymi oczami. Drugi zaś był biały, biały z czarnymi tatuażami. Stali nad ciałami czarno-szarej wadery. Biedaczka, była pewna, że jest niezniszczalna i śmierć nigdy nie nadejdzie. Zoe najeżyła  sierść i warknęła. Yuno Gasai oraz Niniveth jednak wcale się tym nie przejęła. Obie zaśmiały się, a ich śmiech poniósł się echem po całym korytarzu. Zawarły sojusz. Młoda wadera wiedziała, co ma robić. Chciała pobiec do Kelley. Jeżeli jakieś wilki z WKJNu zaatakują WZ, może to oznaczać wojnę. Zoe wiedziała, że jej alpha nie przepuści tego płazem waderom. Cofnęła się, a Yuno powiedziała z szerokim, nieszczerym uśmiechem:
- Moje biedaczysko!
Nagle Zoe usłyszała stukot. Odwróciła się. Obok niej stanął członek Watahy Karmazynowej Nocy - Luca. Wadera rzuciła się na dwie zdrajczynie. Niniveth jednak odparła jej pierwszy atak. Zoe wpatrywała się w całą tą walkę bezradna. Po chwili przybiegł jeszcze jeden wilk, Anubis. Lisowaty spojrzał na to wszystko i powiedział beznamiętnym głosem:
- To zdrajcy.
Wiedział, że nie poradzi sobie sam naprzeciwko dwóm doświadczonym zabójczyniom. Przywołał wiec w myślach Vipera. Chłopak jednak nie odpowiadał. Anubis spojrzał na górny żyrandol i coś wpadło mu do głowy.
***
Est, młoda dziewczyna, spojrzała beznamiętnie na swojego towarzysza, małą, świecącą się kuleczkę. Dotknęła ją, a ta tylko mocniej się zaświeciła. Nie zwróciła uwagi, że obok niej pojawiła się Zara. Dziewczyna z trudem dała się namówić na to durne zebranie, jednak miała świadomość tego, co niedługo miało mieć miejsce w watasze. Chciała dotknąć płomyka, ale Est odezwała się do niej:
- Co robisz?
Na to krótkie pytanie Zara znieruchomiała. Poprawiła jedynie swój warkocz i prychnęła:
- Nic cię to nie obchodzi. 
Po chwili do pomieszczenie weszła Heteka. Nie zauważyła najwidoczniej dwóch dziewczyn, bo szybko oddaliła się do łazienki. W rękach trzymała jakieś małe zawiniątko. Zara z zaciekawieniem postanowiła ją śledzić. Kiedy jednak zrobiła krok w jej stronę, Est zatrzymała ją ruchem ręki:
- To jej intymne sprawy.
Jednak ciemnowłosa tylko fuknęła i pociągnęła dziewczynę za rękę. Ta tylko cicho pisnęła, ale mimo to ruszyła tam, gdzie Heteka. Przez szparkę od klucza dziewczyny zauważyły coś, co nimi wstrząsnęło. Kobieta na palcu nosiła pierścień. I to nie byle jaki. 
- SKĄD ONA MA BŁYSKOTKĘ DARKA?! - krzyknęła Zara.
Est próbowała zatkać jej usta, jednak bezskutecznie. Heteka wszystko usłyszała i wściekła otworzyła drzwi, uderzając przy okazji dwie dziewczyny. Zara oberwała nos, a Est wylądowała przy ścianie. Kobieta-smok uśmiechnęła się, a nie wróżyło to nic dobrego. Wyciągnęła rękę i już miała użyć swojej magii na Est, kiedy Zara kopnęła ją w biodro. Kobieta zachwiała się i wypuściła pierścień z ręki. To dzięki niemu znowu mogła stać się dawną sobą. Kiedy jednak została go pozbawiona, na powrót stała się białym wilkiem. Wściekła zaatakowała Zarę, ale w ostatniej chwili Est uderzyła ją pałką, którą znalazła na ziemi. Podeszła do białego wilka, aby sprawdzić jej puls. Nic nie wyczuła. Zara wstała i bezgłośnie wyszła z sali z pierścieniem Darknessa, aby mu go zwrócić. 
***
Youkami wciąż tarzała się po podłodze ze śmiechu. Nie mogła przestać. W końcu jednak, kiedy przestała, przemieniła się i spojrzała na Hikaru.
- Kretynka z ciebie. - i znowu, z niewiadomego powodu zaczęła się dusić ze śmiechu. 
Moon wpatrywała się na tę scenkę z okropnym zażenowaniem. Było jej przykro, że Anubis gdzieś się zapodział, a Kano zniknął jak kamień w wodę. Hikaru była lekko pijana, a Youkami zachowała się tak, jakby paliła przed chwilką trawę. Może Darkness faktycznie jej coś dał? Nie wykluczała tego. Po chwili do ogromnej sali wpadł Tayron z głośnym okrzykiem "NIE ŻYJE JULIETTA!". Tłum przepchał się jakimś cudem w jego stronę, a Youkami w końcu przestała się śmiać. Zdała sobie sprawę, że została jedynie z Hikaru i Moon. Nie przejęła się tym jednak i sięgnęła po kolejnego cukierka o smaku czarnej porzeczki. Były przepyszne. Hikaru zatarła ręce i mruknęła:
- Całe żarcie dla nas!
Po czym podeszła do stołu dla VIPów i ukradła kilka soczystych pomarańczy. Moon nie zwróciła ani odrobinę uwagi na jedzenie. Bała się o swojego syna. Nie było go przy niej. Biegał sobie obecnie gdzieś po lesie. Sam. Dziewczyna już wiele razy zastanawiała się, czy WKJN to na pewno dobre miejsce dla niego. Youkami wzięła do ust kolejnego cukierka, a po chwili również podeszła do stołu dla alph, gdzie zaczęła zajadać najlepsze ciastka. Szkoda było zmarnować taką okazję, skoro nigdzie nie było Darknessa, który jak zwykle wszystko by spartolił. Hikaru już miała wziąć kolejne winogrono, kiedy jak na złość, spadło jej pod stół. Odsłoniła więc obrus, aby wziąć sobie owoc. To co zobaczyła, sprawiło, że serce zaczęło bić jak oszalałe. Pod stołem leżał martwy wilk. Nie miał głowy. Dziewczyna z ogromnym obrzydzeniem wyciągnęła go spod stołu, aby przyjrzeć mu się dokładnie. Youkami to zobaczyła. Na widok martwego ciała bez głowy zrobiło jej się niedobrze. Był to Amaimon. Na brzuchu miał wytatuowany ogromny napis: "To ostatnia ofiara. Na razie. ~M."
***
Zdrajca zamknął oczy i jeszcze raz je otworzył. Usłyszał, że ktoś za nim zmierza. Wiedział jednak, że owa osoba nie ma wobec niego złych zamiarów. Zrobił się więc spokojniejszy. Po chwili Shira wyprzedziła go i spojrzała z zaciekawieniem na jego czarne włosy.
- C.. .u.. robi...? - wychrypiał Zdrajca na widok jasnowłosej.
Kobieta spojrzała nań jak na wariata. Chyba nigdy przedtem nie spotkała się z kobietą, która tak bardzo miała problemy z mówieniem. Domyśliła się jednak, co członek jej watahy chciał do niej powiedzieć. Uśmiechnęła się więc słodko i powiedziała niewinnym głosem:
- Przechadzam się po domu.
Zdrajca spojrzał na nią nieufnie, ale z ogromnym zainteresowaniem. Jego oczy śledziły uważnie każdy ruch Shiry, jakby pierwszy raz widział takie stworzenie, jakim jest dziewczyna, na oczy.
- T.. dob... Al.. cz..m.. za ..ną cho...?
Tym razem Shira kompletnie nie zrozumiała, co miał na myśli Zdrajca. Udawała jednak, że wie. Podniosła ręce do góry w geście "Nie mam pojęcia" i zaczęła coś nawijać o pogodzie. Czuła się nieswojo w obecności stworzenia, ale była zainteresowana, co owy osobnik zamierza. Zdrajca ominął ją jednak szerokim łukiem i podszedł do jakiś drzwi. Z zaciekawienie otworzył je. W środku znajdowały się zmasakrowane ciała wilków. Kilku wilków. Wśród nich Shira rozpoznała między innymi Hiro, Astrid oraz Nyki. Dziewczyna patrzyła na to wszystko z niemałym przerażeniem. Usłyszała kroki. Zdrajca, zanim zdołała się obejrzeć, zniknął, a ona schowała się pod pobliskim stołem, w nadziei, że nikt jej nie zauważy. Nikt jednak nie wszedł do pokoju, a kroki oddalały się z każdą chwilą. Po pięciu minutach Shira opuściła pomieszczenie i skierowała się ku sali.
***
Wyraźnie było słychać z korytarza odgłosy walki kilku wilków. Tara zamierzała tam iść i ich wszystkich uspokoić, kiedy drogę zagrodziła jej zdenerwowana Dessari. W pysku trzymała sztylet. 
- Bez tego nie podchodź. To zdrajcy. Zawołam Darknessa i rozprawimy się z nimi!
Kobieta spojrzała z przerażeniem na broń. Nienawidziła zabijać. Nie było to w jej stylu. Uważała, że uda jej się udobruchać zdrajców. Szybko weszła na pole bitwy. Pokój wyglądał jak pobojowisko. Na podłodze leżała martwa wadera. Tara podeszłą do niej i zmówiła krótką modlitwę w jej intencji. Po czym wstała. Nikt nie zwracał na nią najmniejszej uwagi. Niniveth walczyła z Zoe, oraz Lucą, a Yuno Gasai próbowała zrzucić Sagrinę ze stołu, aby potem się z nią rozprawić. Nagle coś spadło z góry i trafiło prosto w Yuno Gasai, przebijając waderę na wylot. Sagrina odetchnęła z ulgą i podeszłą do Niniveth, aby pomóc swoim pobratymcom. Tara chciała ją powstrzymać od rozlewu krwi, ale nie udało jej się to. Jedynym ruchem łapy wadera została powalona, a potem rozszarpana przez żądne krwi wadery. Tara była zbyt wrażliwa, aby się temu dokładnie przyglądnąć. Kiedy przyszedł Darkness do pokoju, było już po wszystkim. 
***
Enuri, wraz ze swoimi przybranymi rodzicami wreszcie zdołała wbić się na zebranie. Była przerażona, kiedy zastała tutaj taki bałagan. Accelia, Betha, próbowała sprzątnąć ciała wilków, ale ze słabym powodzeniem. Na mównicę wszedł Darkness, w wilczej formie. Enuri uważnie przyglądnęła się swojemu Alphie. Accelia w tym samym czasie próbowała odszukać wzrokiem Vipera, aby powiedzieć mu coś ważnego. Kiedy go wreszcie znalazła, próbowała się przepchnąć przez innych członków WKJN'u, aby móc z nim porozmawiać. Kiedy w końcu zdołała chwycić go za rękę, ten jedynie odwrócił się i warknął:
- Nie zamierzam nigdzie z tobą iść. - po czym szarpnął ręką, aby Ace go puściła. 
Tak się też stało. Dziewczyna wpatrywała się w niego dość długo. Chciała mu rzucić jakąś kąśliwą uwagę, jednak nie była w stanie. Wargi jej drżały. Nic jednak nie powiedziała. Spojrzała na swoje dłonie i odwróciła się tyłem do chłopaka, a kiedy znowu chciała na niego spojrzeć, ten zniknął. 
***
Wreszcie dopuszczono Wilkobójcę do głosu. Postukał kilka razy w mikrofon, aby się upewnić, czy wszystko aby dobrze działa. Po chwili zawołał uradowanym głosem:
- Witam szanownych gości na tym jakże pięknym zebraniu! Już niedługo wszystkie wilki z Watahy Karmazynowej Nocy poznają swojego nowego Alphę. Cóż, przez kilka "problemów" zebranie musiało zostać przyłożone, ale zdrajcy zostali zabici, więc wszystko jest w jak najlepszym porządku.  Proszę więc, aby każdy z was napisał swoje imię na karteczkach, które znajdują się na stole obok. - mężczyzna wskazał na stół. 
Wszyscy, bez wyjątku, zbliżyli się do stołu i chwycili za długopisy, po czym wrzucili wypełnione kartki do urny i wrócili na swoje miejsca.
- Zostaną wylosowani pomocnicy naszych szanownych kandydatów. Zostaną oni wpuszczeni do labiryntu, wraz z kapitanami. Jakie jest ich zadanie? Zebrać jak najwięcej złotych skrzyń w różnych pomieszczeniach, oraz zabić kapitana drużyny przeciwnej oraz jego pomocników. Szczegóły zostaną omówione w moim gabinecie, a teraz czas na losowanie kandydatów!
***
Wiem, że dużo z was na to czekało. Nie będę się tu rozpisywała, wiec przejdę do konkretów (znając życie ponad trzy czwarte członków nie zrozumie tego, co ja tu naskrobałam XP):
Kiedy administrator wstawi swoje opowiadania (od Vipera i Tytanii), zaczyna tym samym event i następny członek ma dokładnie trzy dni na napisanie opowiadania. Kiedy on [członek] wyśle swoje opowiadanie i zostanie ono wstawione, kolejny z drużyny ma również trzy dni na napisanie i tak dalej. Kolejka będzie powtarzana jeden raz (jak się skończy, to od nowa członkowie piszą w takiej samej kolejności). W opowiadaniu należy opisać poszukiwania skrzyni oznaczonej złotym wieczkiem (może przyjąć ona jednak formę portfela ze złotym..yyy..klikiem? lub sejfem ze złotą rączką (?)) w którym znajduje się bonus albo kara. Im dłuższe opowiadanie, tym większa nagroda lub słabsza kara. Pod żadnym pozorem nie wolno opisywać tego, co znajduje się w skrzyni! Opowiadanie należy zakończyć podanym poniżej fragmentem:
Spojrzał/a na skrzynię. Nie czekając dłużej, otworzył/a ją delikatnie i wsadziła do niej rękę.

Kiedy opowiadanie będzie napisane w pierwszej osobie, ten fragment również powinien być tak napisany! To, co znalazła twoja postać zostanie wylosowane przez admina (WYLOSOWANE, nie wybrane!) i opisane na końcu. Opowiadania NIE NALEŻY WSTAWIAĆ SAMEMU a jedynie wysłać do właściciela, ewentualnie jednego z adminów. Można zgłosić kilka postaci do eventu, ale wtedy musisz napisać aż cztery opowiadania (można też za jednym razem opisać dwa pokoje, a opisywanie zdobyciu skrzyń kończymy zdaniem podyktowanym powyżej. Zdobycie jednej ze skrzyń liczy się jako jedno opowiadanie. Pokoje nie muszą przypominać typowych pokoi, a sam labirynt nie jest typową plątaniną korytarzy, a czymś w rodzaju połączenia setki drzwi z różnymi wymiarami. Każdy pokój przypomina jakiś wymiar. Jeden to na przykład ulice Nowego Yorku, drugi to jakiś stary Zamek na Delcie, trzeci to dom i tak dalej.  Jak ten pokój dokładnie wygląda i jaką ma zawartość - wymyślacie WY. Członkowie wygranej drużyny: wybierają jedna moc specjalną, otrzymują bonusy zdobyte w evencie, nie zatrzymują kar. Członkowie przegrani: zatrzymują kary, ale otrzymują zdobyte bonusy (taka nagroda pocieszenia). UWAGA! NA CZAS TRWANIA EVENTU OPOWIADANIE PISANE Z VIPEREM I TYTANIĄ SĄ WSTRZYMANE! Kiedy drużyna zostaje już zebrana, członkowie otrzymują dodatkową statystykę: Życie. Na początku macie w "życiu" (potocznie zwanym HP) 50 punktów, a z czasem można te punkty stracić, lub zyskać.Która drużyna będzie miała RAZEM więcej punktów niż drużyna przeciwnym, wygrywa (musi być różnica minimum 30 punktów, inaczej jest remis). Jeżeli członek pewnej drużyny nie napisze opowiadania na czas, kolejka omija go, a drużyna dostaje punkty karne (-5 HP dla każdego). Aby event mógł się rozpocząć, w obu drużynach musi być tyle samo osób w drużynach i więcej niż dwoje (plus kapitanowie). opowiadanie musi mieć więcej niż 150 słów. Nagrody są losowane w kategoriach: -300 słów, 300-500, 501-700, 701-900, 901-1200 i +1200. Nieobecności nie są wliczane w event, a nawet, jeżeli jesteś nieobecny, a się zgłosiłeś, musisz oddać opowiadanie w terminie (inaczej inni czekali by Bóg wie do kiedy). Termin  w obu grupach jest liczony inaczej (nie zwracaj uwagę na inną grupę, tylko pilnuj swojej). Zdrady na evencie są niedopuszczalne (cóż, jeżeli nie lubisz swojego kapitana, to masz problem <3). Prosiłabym o dołączanie do grup z mniejszą liczbą uczestników! W opowiadaniu możecie opisywać własne poszukiwania, lub całej grupy, ale pamiętaj, że nie możesz decydować o innych członkach watahy. Nie jestem dobrym tłumaczem, ale jakoś to poszło (najdłuższe tłumaczenie w życiu!). W razie pytań: piszcie na chacie, na pocztę, do stwórcy eventu (Tyksia), lub pod postem. Do Argo lepiej nie pisać w tej sprawia (cóż, do wpisów fabularnych zaliczyła spódnicomana i złodzieja kur ;-;).
Wybierajcie sobie drużynę i posadę. W drużynie musi być minimum jeden wojownik/zabójca! Zgłaszajcie się pod postem!


Drużyna V "Crystal"
Kapitan: Viper
Wojownik: Hikaru
Wojownik:
Enuri
Medyk:
Tara
Taktyk:
Łucznik:
Youkami



Drużyna T "Shadow"
Przewodnik: Tytania
Zabójca: Zdrajca
Zabójca:
Kasai
Chirurg:
Czujka Nocna:
Tyks
Łowca:
Raz

HP "Crystal"
Viper: 50 HP
Hikaru: 50 HP
Enuri: 50 HP
Tara: 50 HP
Youkami: 50 HP
Bonusy: Woda (+20 HP), 10 HP. -20 HP -30HP
Łącznie: 230 HP

HP "Shadow"
Tytania: 50 HP
Zdrajca: 50 HP
Kasai: 50 HP
Tyks: 50 HP
Raz: 50 HP
Bonusy: Brak
Łącznie: 250 HP

9 komentarzy:

  1. Zgłaszam się na zabójcę do teamu Shadow!!
    ~Zdrajca

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja to bym zgłosiła Hikaru na wojownika do teamu Crystal
    ~Hikaru

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałem dylemat.. ale zgłoszę Raza na stanowisko Łowcy w Teamie Shadow

    OdpowiedzUsuń
  4. Łucznik do Crystal! I Tyksu, nie trafiłaś. Yoki by raczej chciala by ktoś ją nauczył tak zabijać c:

    OdpowiedzUsuń
  5. Enuri do Crystal.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tara się zgłasza do Crystal

    OdpowiedzUsuń
  7. Tene i Amir będą jak na razie nieobecni :-(

    OdpowiedzUsuń

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!