Od. Tyks c.d Nightengale

Spojrzałam na basiora. Nie potrafiłam pocieszać. Płacz była oznaką słabości. Rozpacz również. Odwróciłam się od basiora i szybkim krokiem ruszyłam przed siebie. Nightengale przyglądał mi się smutno. Nagle jednak powiedziałam:
-Byłeś na krańcu śmierci. Jesteś chory. - mruknęłam cicho i odwróciłam się w stronę zrozpaczonego basiora. - Ale nie martw się. W.. ekhem.. w pewnej watasze mam..yyy.. znajomego. Może ci pomóc.
Basior otworzył szeroko oczy. Wiedział, o jakiej ja watasze mówię. Zaczął warczeć i mruknął wrogo:
- Jesteś wrogiem! A ja ci zaufałem!
Skinęłam głową. Nie było co dłużnej ukrywać. Opowiedziałam mu o tym, że jestem waderą, która przez przypadek przeniosła się na teren jego watahy. Po dłuższej chwili Nightengale zdołał się do mnie przekonać. Zrobił się spokojniejszy. Nie ufałam mu, ale jednego byłam pewna: on nie żartował. Przynajmniej nie będę miała trupa na sumieniu, jeżeli mu pomogę. Tylko pytanie: jak przemycić wrogiego wilka do Vipera?
<Nightengale? Brak weny.>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!