Powiedziałbym coś po japońsku, ale w owym języku umiem tylko się
przedstawić. Co najwyżej pamiętam jakieś pojedyncze słowa. Więc nie
wiedziałem jak zareagować. Najpierw dopiero co poznana dziewczyna
przyciąga mnie do swojego domu, potem wypija moją krew, boi się
ciemności a na samym końcu mówiła jak…jak słodko wyglądam? Mówią, że
kobieta zmienną jest…ale aż tak?! Nie wiedziałem co mam jej powiedzieć,
więc liczyłem ,iż sama się opamięta. Troszeczkę niezręcznie…ale
zainteresowała mnie ta osóbka. Cóż najwyżej, zginę. Chodź kiedyś grając w
prawdę czy wyzwanie skakałem z klifu…jak wtedy nie umarłem, to ona
raczej mnie nie zabiję. Prawda? Zastanawiałem się czy ona, tylko tak
gra, aby znów wypić moją krew, czy może jednak do jakieś wady wrodzone.
Rzuciłem błagalne spojrzenie na typa, która stał obok. Jego mina była
taka perfidna. Pewnie nabijał się w duchu.
-Urtear…mogłabyś…tego…em zejść ze mnie…nie wygonie…proszę?
-Ciii! Cicho! Jak kawaii*! Jaki neko*! AWWWW!-krzyczała jeszcze
głośniej. No i co ja miałem zrobić? Wpadł mi do głowy pomysł i jedyna
szansa, aby ze mnie zeszła. Szybko zdjąłem uszka i założyłem jej na
głowę. Ona się spojrzała i chyba trochę się zawstydziła, po czym powoli
ze mnie zeszła. A ja wstałem. Chłopak patrzył na Ur i się uśmiechał.
-Igneel!-krzyknęła. Chociaż wiem, jak ten typas ma na imię. Ona zdjęła uszka.
-Wiesz czegoś tu nie rozumiem…-rzekłem a Urtear na mnie spojrzała- pijesz krew, teraz to? WTF?!
-Watashi wa ramia*-odpowiedziała.
-Dziękuję?-nie wiedziałem co to znaczy, czy ja wyglądam jak Japończyk?
-Baka!*
-Bułka? O Boże kobieto, weź mów po ludzku! Nie rozumiem!
-Jestem wampirem głupku!- chyba lekko ją zdenerwowałem.
-Aaaaaaaaaa-dopiero wtedy ogarnąłem co się dzieję-nie wyglądasz.-
Uśmiechnąłem się, po czym usiadłem na kanapie. Jeszcze nie dawno się jej
bałem…teraz nawet ją polubiłem. Spostrzegłem rozwalone drzwi…no i
wazon.
-Przepraszam za tą rozjebunde…jakoś się naprawi…może nie ten wazon, ale drzwi mają nadzieję…
-Ona gdy usłyszała pierwsze słowo w tym zdaniu, zaśmiała się pod nosem. Jakby nigdy nie słyszała takiego określenia.
-Nie, to Igneel zrobi.- Rzekła i spojrzała na owego chopaka.
-Ta-powiedział od nie chcenia, troszeczkę z fochem.
-Późno już ja się będę zbierał…-gdy to powiedziałem nagle było słychać
huk. Choler*a! Burza!-Eh, cóż zawsze mam kaptur i czapkę.
-A może…-powiedziała nie pewnie-mógłbyś zostać tu na noc, dopóki nie
przestanie padać? Możesz spać w salonie…-zaszokowała mnie ta propozycja.
Nie ufałem jej, ale czemu nie! Najwyżej utracę trochę krwi.
-Dziękuję. Przy okazji spróbuję naprawić te drzwi.
-Igneel pomóż mu!-powiedziała do chłopaka. Zaczęliśmy naprawiać te
zasrane drzwi. Żaden z nas nie wpadł na pomysł pozbierania tego wazonu.
Oboje się pokaleczyliśmy idąc, ale jednak nikt go nie pozbierał. Drzwi
zostały naprawione. Ale ja i Igneel nie bardzo znaliśmy się na rzeczy
,więc pewnie niedługo się rozwalą…znów. Gdyż było już późno oni poszli
do swoich pokoi, a ja wygodnie ulokowałem się w salonie. Zdjąłem bluzę,
czapkę i słuchawki. Cóż później mi było zimno na tym krótkim rękawie,
ale jakoś przetrwałem. Nagle obudził mnie jakiś hałas.
(Urtear? Sr,że tak długo i za ten durny pomysł cx)
* kawaii (jap. Słodko, uroczo)
*neko (jap. Kot)
* Watashi wa ramia (jap. Jestem wampirem)
*Baka (jap, głupek)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!