Od. Valixy c.d Nightengale

- Tak, z chęcią - odpowiedziałam do nieznanego basiora. Szliśmy sadem z wiśniami. Rozmawialiśmy, byliśmy już na 'T'.
- Pięknie tu, prawda? - zaczęłam patrząc na piękne płatki wiśni, które spadały.
- Pięknie - odpowiedział przyjacielsko. Jednak był trochę przygnębiony. Nie chciałam pozwolić, by był smutny. W końcu się dopiero poznaliśmy.
- Co się stało?
- Nic - odpowiedział. Widać było kłamstwa lecące z jego pyszczka.
- Nie kłam. Night... co się stało?
- Moja żona... Accalia. Umarła przy porodzie i teraz sam muszę wychowywać dzieci - poleciała mu łza
- Współczuję. A jak się nazywają ? Nie musisz mi odpowiadać. Zrozumiem to - zapytałam
- Ake i Whity. Whity przeżywa śmierć swojej matki - łkał
- Nie płacz - przemieniliśmy się w człowieka. Przytuliłam go, by nie był smutny. Dobrze wiem co przeszedł. Ja w końcu nie mam rodziców.
- Dzięki, że mnie wspierasz - odpowiedział i się uśmiechnął
- Wiesz co... - zaczęłam
- Tak?
- Mogłabym ci pomóc przy wychowywaniu dziewczynek. Strasznie uwielbiam szczeniaki - uśmiechnęłam się
- Bardzo byś mi pomogła - podrapał się w szyję i się uśmiechnął - to nie jest dla ciebie problem?
- Nie, żaden problem - odpowiedziałam. Szliśmy dalej w postaci wilków. Rozmawialiśmy, jednak nie chciałam mówić mu o tym, co przeszłam. Nie byłam gotowa na to. Nie umiem o tym rozmawiać.
<Night?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!