Od. Tytanii c.d Raz

Byłam załamana. Umierał. A co ze mną? Nie mógł mnie zostawić. Nie teraz. Odeszłam od niego. Nie wytrzymałam i pobiegłam na dół. Wiem, nie mogłam biec, ale inaczej wybuchnęłabym przy Razie. Znalazłam się w jakimś ciasnym pokoju. Miejsce idealne do...rozróby. Spojrzałam w górę.
- I CO?! ŚMIEJ SIĘ ZE MNIE!!! CIEKAWE, CO BY BYŁO, GDYBYŚ ZNALAZŁ SIĘ NA MOIM MIEJSCU TY MĘSKA DZIWKO!!! - przemieniłam się w wilka i zaczęłam rzucać się po ścianach. Wyglądało to naprawdę dziwnie i musiałabym się nieźle zbłaźnić przed Razem, gdyby tutaj był. Do oczu napłynęły mi pierwsze krople słonych łez. Nie byłam wściekła na ojca. Owszem, był sukinsynem, który chciał zrujnować mi życie i ożenić mnie z własnym bratem, ale z niewiadomego powodu wtedy moje myśli skupiły się bardziej na Viperze. Zawsze był tym lepszym, zawsze był tym mądrzejszy i bardziej odpowiedzialny, traktowany jak bóstwo. W dodatku całował się z dziewczynami za hajs i nie widział w tym nic złego. Jeszcze tylko brakowało, aby zaczął się z nimi kochać za szmal i zostałby męską prostytutką. Dobrze wiem, że mój brat nigdy nie byłby taki. Jednak wtedy myślałam o nim jak o samym szatanie. Ktoś jakby w kodował mi do mózgu, że za wszelką cenę mam nienawidzić swojego brata bliźniaka. Otworzyłam szeroko oczy. Oddech mi się uspokoił. Wyszłam z ciemnej butki. Spojrzałam na górę. Zaczęłam wchodzić powoli po schodach, aż dotarłam do drzwi. Otworzyłam je i spojrzałam na chłopaka:
- Przepraszam. - wyjąkałam cicho i zamknęłam drzwi.
Podeszłam do chłopaka i spojrzałam mu głęboko w oczy. Takie piękne. Były niczym dwa szmaragdy, mieniące się w ciemności. Raz nie wiedział, czemu tak się w niego wpatruję. Miał w sobie coś pociągającego. Nie wiedziałam jednak, czy naprawdę tego chcę. "Jeżeli zależy mu tylko na tronie? Kiedy zabijesz Vipera, ty będziesz dziedziczką. Kiedy Raz będzie ci bliski, niespodziewanie zada cios. Może i to o tej całej truciźnie to kłamstwo, które cię zaślepiło?" Nie mogłam tak myśleć. Odwróciłam wzrok od oczu Raza. Wydawał się szczery i śmiertelnie poważny, kiedy o tym mówił. Zamknęłam oczy i pocałowałam go. Nie bronił się. Poruszył tylko leciutko głową. W końcu oderwałam się od niego. Zrobiłam krok w tył i powiedziałam cicho:
- Nie tylko tobie zostało mało czasu. Igrzyska. Wkrótce mają się odbyć. Zginę. Albo mój brat. Ojciec chce nas swatać, aby nie dopuścić nikogo obcego do tronu. Jeżeli będziemy w związku kazirodczym, nie grozi zgon żadnemu z nas. Ale Darkness będzie bliżej tronu. Jestem jego dzieckiem. - podwinęłam rękaw i pokazałam chłopakowi znamię w kształcie przewróconej klepsydry i litery "D" - Jednym z nielicznych, które nie zginęło. Każde dziecko ginęło, łącznie z jego matką. Ja, Viper i Anubis byliśmy wyjątkami. Nie wiemy nawet dlaczego. Nie wiem czy wiesz, ale kiedy rodzą się bliźniaki, niezależnie od płci i stanu zdrowia, mają przystąpić do tak zwanej próby. Losowani są ich pomocnicy. Zazwyczaj są to cztery osoby, plus jeden łącznik z zewnątrz. Wypuszczani jesteśmy do labiryntu, w którym znajdujemy różne skrzynie i przeszkody. W skrzyni znaleźć możemy prowiant, broń, bonusy lub zupełnie nic. Czasem po otwarciu skrzyń automatycznie się transportujemy do jakiegoś miejsca. Może to być wrząca lawa, a może to być jakaś górka. Kiedy jeden z pomocników ginie w labiryncie, zostaje przetransportowany automatycznie do bezpiecznego miejsca, czyli do kryjówki WKJNu. Kiedy zaś ginie przewodnik, czyli dowódca grupy, niestety nie wraca. Ginie, ale tak...jakby został zamordowany. Czuje prawdziwy ból. Przewodnim może też wycofać się z gry. Wtedy zostaje opatrzony z ran, a potem: chłosta biczem i banicja.
Zapadła kłopotliwa cisza. Pierwszy jednak odezwał się Raz:
- Ale...igrzyska o ile dobrze się uczyłem, zostały odwołane przez ojca twojej matki. Wybiera się władcę watahy poprzez elekcję.
- Darkness je przywrócił. Mówił mi o tym. To barbarzyńskie. Według niego przyszły władca watahy powinien dowieść swojej odwagi, wytrwałości i umiejętności przywódczych podczas zawodów.
***
Po dwóch dniach spakowaliśmy prowiant i wszystko było gotowe do wyruszenia w trasę. Zamierzaliśmy odszukać Fragonię i poprosić ją, aby użyczyła nam swoich mocy. Według Anubisa, z którym skontaktowałam się telepatycznie, dziewczyna była w naszym domu. Jako, iż mogliśmy używać mocy specjalnych, pożyczyłam od brata teleportację. Przetransportowałam nas prosto do mojego pokoju. Było cicho. Aż za cicho. Wiedziałam, gdzie mam się skierować. Weszłam do sypialni mojego ojca niewiele myśląc. Była tam trzynastoletnia dziewczyna, trzymająca w ręce mop. Spodziewałam się najgorszego. Nie chcę wyjść na zboczeńca, ale znając mojego ojca, myślałam, że przyłapię go w łóżku gwałcącego nastolatkę. Jaka była moja ulga, kiedy zobaczyłam, że Cornelia jedynie sprząta. Raz wparował do sypialni i jak na złość potknął się i upadł na mnie. Leżeliśmy teraz w dosyć dziwnej pozycji. I na to wszystko patrzyło dziecko. Wstałam nagle i uderzyłam Raza w nos. Chłopak Skulił się i sprawdził, czy aby na pewno nie leje mu się z niego krew. Na szczęście uderzenie nie było aż tak mocne. Zauważyłam kątem oka, że pseudo Tyks uniosą ręce do góry, zamknęła oczy i powiedziała:
- Nic nie wiem na temat niczego! Ja tu tylko sprzątam, więc ten pokój jest zajęty! Jak chcecie się rozbierać na moich oczach, to przysięgam wam, że moi rodzice wam tego nie darują! NIE ZNOSZĘ PORNOSÓW I DARKNESS MNIE NIE ZMUSI DO OGLĄDANIA FILMÓW PLUS OSIEMNAŚCIE NAWET Z UDZIAŁEM MOJEJ WŁASNEJ...!!! - dziewczyna nagle przerwała i powoli otworzyła oczy.
Spojrzałam zdezorientowana na Raza i zaczęłam się śmiać. I on niby chciał coś z takiej małolaty wyciągnąć? Chłopak również wybuch śmiechem. Fragi tymczasem zarumieniła się lekko i pochyliła głowę, w geście przeprosin. W tej samej chwili do sypialnie ktoś wszedł. Nie myśląc dłużej schowałam się pod łóżko. Raz nie zrobił tego. Widziałam czyjeś buty i słyszałam cichy głos z góry. Wiedziałam do kogo należy.Coś we mnie pękło i skoczyłam na tą osobę w wilczej postaci. Mój brat jednak zdołał uniknąć ciosu i również mnie zaatakował. Nie czułam bólu po zabiegach przeprowadzonych przez wiedźmę. Teraz liczyło się tylko jedno. Zabicie Vipera Perseusza Riversa. Mój brat widocznie myślał o tym samym, tylko wziął pod uwagę zamordowanie innej osoby. Mnie. Jego oczy były nienaturalne, a na tylnej łapie znamię Darknessa świeciło na szmaragdowo, podobnie jak oczy młodego pseudo alpy. Fragonia przemieniła się w lwicę i zaatakowała mnie. Byłam jednak bardziej doświadczona, a jak na lwa, Cora była stosunkowo niewielka. Polała się krew. Biała padła na ziemię. Z trudem łapała oddech. Viper zaczął mnie okrążać. Skoczył. Odbiłam jego pierwszy atak. Do akcji jednak wkroczył Raz, zasłaniając mnie własnym ciałem.
- Nie skrzywdzisz Tiff. - warknął i skoczył na Percy'ego.

<Raz? Co teraz zrobisz?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!