Od Somina C.D Fragonii (Quest 29)

Na co ja się pisałem… Poszedłem do kuchni zerknąć, czy nie znajdzie się coś na uspokojenie. W specjalnej szafce znajdował się cały arsenał leków. Z racji na jej niepełnoletność musiałem szukać w lekarstwach. Tak to byśmy zażyli ten sam lek, jakim jest alkohol. A w zasadzie, czemu nie? Wziąłem z szafki obok dwa kubki i nalałem do nich krwisto czerwonego wina. Myślę, że pół kubka powinno dla niej wystarczyć, o ile wcześniej nic nie piła.
Udałem się do pokoju, w którym siedziała dziewczyna. Na mój widok jak na zawołanie przestała płakać. To było bardzo dziwne. Nie zadając pytań, podałem jej kubek i usiadłem obok.
- To na uspokojenie. Ja też się poczęstuję. – wzniosłem kubek do toastu i zwilżyłem przełyk.
- Dziękuję. – dziewczyna zrobiła to samo.
Minęła dosłownie chwila, gdy głowa Corneli zrobiła się ciężka. Nie dokończyła wszystkiego i już wyglądała, jakby miała dość.
- Dopij do końca.
Wzięła i duszkiem dokończyła. Jak po tym nie zaśnie, to nie mam prawa nazywać się chirurgiem. Zabrałem od niej kubek i idąc do kuchni, sam dopiłem swoją porcję do końca. Kiedy wróciłem dziewczyna leżała na kanapie z otwartymi oczami.
- Kręci mi się w głowie i nie mogę wstać.
Usiadłem obok i zapytałem.
- Ale rzygać nie będziesz? Nie jest ci niedobrze?
- Nie.
Cornelia była strasznie spokojna. Starała się patrzeć w jeden punkt, ale jej głowa przekręcała się z jednego boku na drugi. Oczy w dalszym ciągu miała wypełnione łzami.
- Nie przemęczaj się. – przykryłem ją kocem i otarłem łzy. – połóż się spać.
- Oni go zabili!!! – zaczęła się drzeć.
- Uspokój się, nikt nikogo nie zabił.
- Kłamiesz! – zaczęła się rzucać.
W tym momencie zdałem sobie sprawę, że danie jej alkoholu to głupi pomysł. Tylko bardziej jej emocje pobudziłem do działania.
- Opanuj się! – podniosłem głos i złapałem ją za ręce.
A miało być tak cicho i spokojnie. Dziewczyna wyrwała jedną rękę i przywaliła mi prosto w nos, kiedy byłem pochylony nad nią. Z nerwów zepchnąłem ją ze wszystkim, co tylko na tej kanapie się znajdowało. W przełyku poczułem gorzki smak krwi. Jeśli złamała mi nos, to na Boga przysięgam, że ją pokroję. Usiadłem na krawędzi i spuściłem głowę w dół, by krew nie spływała mi przełykiem. Cholerne uczucie, trzymając się za górną część nosa, starając zahamować krwotok. Czułem, jak cały mi pulsuje.
- Jesteś okrutny! – powiedziało płaczące dzieciątko w pościeli.
Dziesięć, dziewięć, osiem… Liczyłem od tyłu, by się uspokoić. Mój stoicki spokój nie obowiązuje dni, w których postanowię się zrelaksować za pomocą C2H5OH. Przestaję wtedy myśleć o zachowywaniu się z manierami. Z NIĄ SIĘ PIĆ JEDNAK NIE DA. Trzeba to sobie zapamiętać.
- Darkness… - znowu zaczęła płakać.
- Przestań, PROSZĘ!
Jak grochem o ścianę. Wstałem i wyciągnąłem ją spod prześcieradeł.
- Cornelia.
- Zostaw mnie. – starała się wyrwać.
Po sprzedaniu dziewczynie solidnego liścia przestałem czuć swoje nogi. W zasadzie to przestałam cokolwiek odczuwać. Jak drzewo osunąłem się na podłogę. Nie wiedziałem, co się dzieje. Nawet gdy zobaczyłem naprzeciwko siebie swoje ciało. Umarłem? Zaczął mnie piec policzek i kiedy podniosłem rękę, by go rozetrzeć, ujrzałem dłoń dziewczyny.
- Cooo, coco się dzieje? – zapytałem.
Ledwo mogłem siedzieć. Okropnie kręciło ni się w głowie. Po chwili moje ciało ożyło. Byłem światkiem, jak „Somin” usiadł naprzeciwko mnie i przymrużył oczy.
- Somin? – sam siebie się zapytałem?
Po chwili do mnie doszło, że w jakiś sposób doszło do zamiany ciał.
- Coś ty mi zrobiła. – rzuciłem się na siebie samego, ale z powodu wina upadłem na podłogę.
Nie umiałem się z niej podnieść. W uszach mi szumiało, a błędnik postanowił się przejechać na rollercoasterze. Przez chwilę wydawało mi się, że leżę na suficie. Zakryłem ręką oczy i starałem się przeżyć ten odjazd.
- Cornel, możesz mi wyjaśnić, co się dzieje?
- Sa…sama chciałabym wiedzieć.
<Frago?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!