The End.

  Uwaga! Post nie miał na celu nikogo faworyzować/karać/wyśmiewać. Są to jedynie moje przemyślenia dotyczące tego wszystkiego i proszę o uszanowanie mojego zdania, bo nie chcę kłócić się z nikim pod komentarzami. W razie czego - popiszę i wyjaśnię wszystko na priv. Post jest w ciul długi, ale ja jak się rozpiszę, to przynajmniej z 500 słów będzie :")
  Cóż.. co mi pozostaje? Na pewno nie zamknę watahy, a nietypowy tytuł posta był po to, aby przyciągnąć twoją uwagę do tego posta. Chcę uświadomić każdego z was, że nie zaciągnęłam tutaj Talona, żeby odwalił za mnie czarną robotę, żeby wywalić Est, czy żeby zrobić wam na złość, bo na pewno nie miałam tego na myśli i ci, którzy tak uważają, tkwią w błędzie. Nie jestem manipulantem i chcę być z wami szczera - skorzystałam z pomocy Talona, ponieważ ufam mu i wiem, że ma spore doświadczenie w tym co robi, a ja chciałam pomóc temu blogowi. Dla większości z was pewnie był idealny, jednak ja natrafiłam na ludzi, którzy nie rozumieli reali i fabuły bloga. Przyznałam im rację. Owszem, stali członkowie mogli wiedzieć, o co chodzi, ponieważ byli z blogiem przynajmniej od kilku wpisów, a ja chciałam być otwarta na nowych członków. 
Chyba moje nowe motto, które musiałam tu dać
  Odeszły z bloga dwie, ważne i aktywne osoby. Normalnie zaczęłabym ich molestować na priv, ale wiem, że to bez sensu, bo obie są na mnie wściekłe. Mimo wszystko dziękuję Argo i Evangeline za aktywność i świetne opowiadania. 
  Chcę, żebyście wiedzieli, że na blogu nikogo nie faworyzuję, bo odniosłam wrażenie, że członkowie bloga zaatakowali Talona, bo pojawił się nie wiadomo skąd, jako mój "pupilek". Nie, nie namawiałam go na dołączenie, ale on sam też nie wepchał się tu na siłę. Zaproponował pomoc, a ja postanowiłam ją przyjąć, bo raz już mnie obronił i znając życie zrobi to po raz kolejny. Tak samo ja będę go bronić na tym blogu, choćby cała wataha miała odejść lub urządzić protest. Najłatwiej byłoby zamknąć tego bloga i wyjechać w Bieszczady, jednak nie jestem tego typu osobą. Mogłabym też straszyć was zamknięciem bloga, ale znając życie 2/3 nie nabrałoby się na ten trik, a reszta pomyślałaby: "No nareszcie wyjdę z tego gówna!! *taniec radości*". Albo nawet na odwrót. 
  Chciałabym też podziękować kilku osobom za ciepłe słowa na priv (mi.n Suzu, werze, Talonowi), pomimo tej cholernej i zupełnie niepotrzebnej gównoburzy, która nastała na chacie. Takie sprawy należy wyjaśniać ze mną na chacie prywatnym, a nie znikać jak po włożeniu czapki niewidki. Jeżeli chcielibyście przywrócenia Est na stanowisko admina i podali odpowiednie argumenty, posłuchałabym was. Ale póki co nie mam o czym dyskutować. Z jednej strony czuję się jak kurwa, z drugiej jednak strony sytuacja ta nauczyła mnie kilku rzeczy:
  • Nie można się poddawać i trzeba leźć do przodu, a użalanie się nad straconymi osobami nic nie daje. Zrozumiałam to dopiero dzisiaj. Hikaru odeszła, Kelley odeszła, Argo odeszła, ale to się na blogach zdarza i nie można płakać nad rozlanym mlekiem, bo łzy na pewno nie zwrócą mi utraconych osób.
  • Nie można polegać tylko na innych, trzeba też zaufać samemu sobie. 
  Nie ważne, jak teraz wszystko się potoczy, ja i tak pozostanę wierna temu blogowi oraz lojalna wobec osób, które wspierają mnie w tym najgorszym czasie. Każdy blog upada, każdy ma jakiś kryzys. Kryzys na DiKi nastał, ale blog NIE UPADNIE NA MOJEJ WARCIE!!! Choćbym miała pisać opowiadania sama z Talonem i tak cholera go nie opuszczę. Choćbym nawet sama musiała ze sobą pisać i tak na nim pozostanę, a DiKi będzie otwarte dla każdego. Nie chcę mieć wśród was wrogów, szukam jedynie przyjaciół, lub choćby dobrych znajomych. Popiszę z kimkolwiek choćby na temat pogody! Będę szukać nowych członków, choćbym miała przeczesać cały internet.  Nie będę też tolerowała byle kłótni, przepisy zostaną zaostrzone, a ludzie, którzy będą na tym blogu pracować, zostaną sowicie nagrodzeni. Pod koniec każdego miesiąca będę robiła podsumowania (maj sobie odpuszczę...) i jedni otrzymają dodatkowe trefle (za siedzenie na chacie, za staż, za ilość opowiadań), drudzy upomnienia (za niepisanie, pyskowanie, kłótnie).
 Chciałabym również przeprosić osoby, które się na mnie zawiodły - Est, Argo i Evangeline. Nie wiem co powiedzieć.. wiem, nadwyrężyłam wasze zaufanie, jest mi głupio. Przepraszam. Nie potrafię pisać tego typu postów, zwłaszcza, jeżeli muszę przyznać innym rację. Mam wierszyk:

Każdy czasem upada
Każdy się czasem stacza
Każdy się czasem buntuje
Lecz miłość wszystko  wybacza
(śniło mi się, że kiedyś dałam go Miyashi na walentynki ;_;) 

 Jest jeszcze jedna kwestia, którą chcę poruszyć. Wiem, że większość z was pewnie teraz mnie nienawidzi. Postanowiłam zrobić więc czystkę. Czystka organizowana jest do 10 czerwca (dla Tayrona ze względu na nieobecność - do 20). Chcę zobaczyć, ile jeszcze wilczków będzie tutaj na blogu, bez względu na to, co się stanie. Będę starała się rozluźnić atmosferę, a jak się nam polepszy, to zrobię chat RPG. Delikatnie będę pchać ten wózek to przodu. Co zrobić, aby zostać. Wpisać się pod postem z imieniem swojego wilka. To tyle.