Od. Tary c.d Darkness

Basior wskoczył na swą córkę a ja zdezorientowana stałam i patrzyłam się jak idiotka . Na szczęście w ostatniej chwili opamiętałam się i gdy miał już ją ugryźć rzuciłam w niego mieczem . Jakimś cudem trafiłam go a siła z jaką była rzucona sprawiła że wilk został zepchnięty z dziewczyny.
Podbiegłam do niej i ustałam między nią a nim. Dark z powrotem przeistoczył się w człowieka i wyją te ostrze które wcześniej w niego rzuciłam i by pokazać że jest strasznie silny połamał je . Poczułam w tedy że zaczynają mi się lekko trząść dłonie a przełknięcie śliny sprawia mi trudność. Przez gromadzącą się złość w chłopaku oraz mrocznej mocy moja niebiańska moc zawarta w ostrzu nie sprawiała mu trudności w jej pokonaniu. To było dziwne bo to niemożliwe ale niestety BYŁO.
-Odsuń się kobieto , nie wtrącaj się w nieswoje sprawy !- słychać było że stara się zachować spokój
Zajrzałam za siebie i zobaczyłam że Tytania nadal leży na ziemi , najwidoczniej jeszcze nie odszedł ten szok po tym jak na nią wskoczył.
-Co z ciebie za rodzic ! Atakować własną córkę ?!
-A co ci do tego !!- odwarkną
Z wielkim trudem przychodziło mi udawanie twardzielki . Chłopak stał tak dysząc ciężko , aż w końcu przeklną
-Czy ty się nigdy nie odczepisz !! Cały czas gdzieś pchasz swój nochal gdzie nie trzeba !! Weź spadaj stąd , bo mam cie już dość!!- krzyknął , mimo tego że wiedziałam że powiedział to pod wpływem emocji to i tak mnie to mocno zabolało.
- Trzeba to zakończyć - powiedział lekko rozbawiony. Przywołam dwie kosy a następnie rzucił nimi w moim kierunku. Kosy zaczęli lecieć we mnie kręcąc jak bumerangi na szczęście w ostatniej chwili opamiętałam się i użyłam niwelacji. Moje dłonie pokryła błękitna powłoka i dłonie wyciągnęłam ku zbliżającym się kosom i w ostatniej chwili broń przekształciła się w pył . Wzięłam głęboki wdech w nadziei że mi to w czymś pomoże ale niestety serce dalej mi waliło. Przyłożyłam dłoń do policzka i kiedy poczułam że moja dłoń jest mokra nerwowo na nią spojrzałam . Najwidoczniej moja reakcja była zbyt późna , ale na szczęście rana na twarzy nie była za głęboka. Już nie miałam czasu na zagojenie jej, ponieważ cały czas musiałam mieć chłopaka na oku.
Przyjęłam pozycje do walki a chłopak to widząc tylko się zaśmiał.
-Ty się niczego nie nauczysz . - powiedział poprzez śmiech , pamiętam jak poszła mi pierwsza walka z nim no i nie poszło zbyt dobrze, ale teraz można rzec że mam asa w rękawie.
(Dark? :3 )

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Wędrowcze, oto masz możliwość pozostawienia po sobie śladu! Proszę o podpisanie się nickiem na howrse/imieniem postaci na Divided Kingdom. Obraźliwe i anonimowe komentarze będą usuwane!